Marcin Romanowski zniknął z radaru, a w jego historii pojawił się trop prowadzący do Naddniestrza — postsowieckiej enklawy pod rosyjskim parasolem. Jeśli naprawdę znalazł tam schronienie, zaczyna się gra znacznie większa niż kolejny rozdział ucieczki przed polskim wymiarem sprawiedliwości. Bo człowiek skłócony z własnym państwem, odcięty od dotychczasowej ochrony i zależny od ludzi kontrolujących jego bezpieczną przystań to dla służb wymarzony materiał. Tomasz Szmydt już pokazał, jak wygląda taki film: najpierw „ochrona”, potem kamera, potem propaganda. Czy Romanowski może zostać obsadzony w podobnej roli?
Telewizja, która wie, czego chcesz!