Analiza

Nawrocki i PiS kłamią w sprawie kryptowalut!

Zespół redakcyjny
Zespół redakcyjny
4 września 2026, 15:050 wyswietlen
Udostepnij:

58 tysięcy oszukanych Polaków. 2,3 miliarda złotych, które wyparowały z kont. I jedno zdanie, które prawica powtarza jak mantrę: „ta ustawa i tak by was nie ochroniła”. To jest kłamstwo. Nie przenośnia, nie polityczna przesada, kłamstwo, które da się rozłożyć na części i pokazać palcem. Zaraz to zrobimy, zdanie po zdaniu.

Nawrocki i PiS kłamią w sprawie kryptowalut!

Najpierw fakt, bez którego nic nie zrozumiecie

4 września 2026 Sejm po raz trzeci próbował odrzucić weto Karola Nawrockiego do ustawy o rynku kryptoaktywów. I po raz trzeci nie dał rady. Za odrzuceniem było 241 posłów, potrzeba było 266. Zabrakło 25 głosów. Na „nie” zagłosowali posłowie PiS, Konfederacji i Rozwoju Plus.

Ustawa robi jedną rzecz zasadniczą: wdraża unijne rozporządzenie MiCA i oddaje rynek kryptowalut pod nadzór Komisji Nadzoru Finansowego. Bez niej KNF nie może wydać ani jednej legalnej licencji, nie ma prawa kontroli, nie ma sankcji. Polska została jednym z ostatnich krajów Unii bez państwowego nadzorcy nad tym rynkiem. To nie jest opinia. To jest stan prawny na dziś.

Kłamstwo pierwsze: „ustawa nie chroni”

Prawica mówi: ustawa nie uratowałaby klientów ZondaCrypto, więc jest bezużyteczna. Pierwsza połowa tego zdania jest prawdziwa. Druga to zwykłe kłamstwo, na którym trzyma się całe weto.

Ustawa faktycznie nie zwróci pieniędzy ludziom, których już okradziono w konkretnej giełdzie, bo żadne prawo finansowe nie cofa czasu. Ale „nie odda pieniędzy ofiarom Zondy” i „nie chroni przed kryptoaferą” to dwa różne zdania. Nadzór KNF, licencje, obowiązek trzymania pieniędzy klientów osobno od kasy firmy, wymogi kapitałowe, prawo kontroli i kar, to wszystko działa na przyszłość i chroni następne 58 tysięcy osób.

Kłamstwo siedzi w słowie „nie chroni”. PiS odpowiada głośno na pytanie, którego nikt nie zadał, czy to zwróci pieniądze z Zondy, i podstawia tę odpowiedź pod pytanie prawdziwe, czy to chroni na przyszłość. Bierze jedną prawdę i przykleja ją do fałszywej tezy. To kłamstwo przez podstawienie, a nie omyłka.

Kłamstwo drugie: „bez ustawy będzie tak samo”

Z argumentu, że ustawa niby niewiele daje, prawica przemyca drugie kłamstwo: że jak jej nie będzie, to zostaniemy tam, gdzie jesteśmy. Nieprawda. Zablokowanie ustawy nie utrzymuje stanu obecnego. Pogarsza go.

Bez ustawy KNF nie ma żadnych narzędzi. Zero nadzoru, zero licencji, zero sankcji. Z raportu ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka wynika, że w latach 2019–2025 prokuratura prowadziła 16 027 śledztw w sprawach kryptowalut, poszkodowanych było 57 515 osób, a straty sięgnęły 2,32 miliarda złotych. I rosną: z 30 milionów w 2019 roku do około 900 milionów w samym 2025. W 2024 roku z 3 449 zamkniętych spraw akt oskarżenia było 119. Reszta to umorzenia, najczęściej dlatego, że nie ustalono sprawcy.

Kłamstwo siedzi w ukrytym założeniu, że „brak ustawy” to bezpieczny punkt zero. To nie jest zero. To jest punkt, w którym prokuratura umarza dziewięć spraw na dziesięć, a nadzorca nie ma prawa nawet wejść do firmy. Kto mówi „lepiej bez ustawy”, kłamie, że stawką jest wybór między dobrym a złym prawem. Stawką jest wybór między jakimkolwiek nadzorem a żadnym.

Kłamstwo trzecie: „to weto chroni obywatela”

Najmocniej widać kłamstwo tam, gdzie Nawrocki sam tłumaczy weto. Bo w tym uzasadnieniu ani słowem nie chodzi o okradzionych.

Prezydent podał trzy powody. Pierwszy: przepisy pozwalające państwu szybko blokować strony oszukujących platform, jego zdaniem „jednym kliknięciem”, są rzekomo groźne. Drugi: ustawa jest za długa, ponad sto stron, i wypchnie firmy za granicę. Trzeci: opłaty nadzorcze dobiją małe startupy, a uprzywilejują duże korporacje i banki. Wszystkie trzy dotyczą firm, branży i „rozwoju rynku”. O ludziach, którzy stracili oszczędności, nie ma tam ani zdania.

Kłamstwo siedzi w słowie „chroni”. Narzędzie, które Nawrocki nazwał zagrożeniem, czyli szybkie blokowanie fałszywych giełd, to jest dokładnie ten instrument, którym państwo mogłoby ciąć oszustów, zanim wyczyszczą kolejne konta. Prezydent broni platform, a mówi Polakom, że broni ich. Podstawia troskę o branżę pod troskę o obywatela i liczy, że nikt nie przeczyta uzasadnienia.

I rzecz, o której PiS milczy najgłośniej

ZondaCrypto, giełda z dziesiątkami tysięcy poszkodowanych, była wpleciona finansowo i towarzysko w środowisko prawicy. Jak ustaliły TVN24 i OKO.press, spółka dostała pół miliona złotych od fundacji powiązanej ze Zbigniewem Ziobrą, a jeden z przelewów trafił na konto powiązane z politykiem Konfederacji Przemysławem Wiplerem. Firma sponsorowała Polski Komitet Olimpijski i prawicową konferencję CPAC w 2025 roku. Śledztwo w sprawie oszustw i prania pieniędzy ruszyło 14 kwietnia 2026. Premier Donald Tusk powiedział wprost, że „ten brudny biznes był bardzo mocno powiązany z całym środowiskiem PiS-u”.

Nie twierdzimy, że posłowie prawicy blokują nadzór po to, żeby chronić konkretnych ludzi, bo tego nikt nie udowodnił i nie wolno tego pisać jak faktu. Ale pytanie zostaje na stole: dlaczego partia, która kocha słowo „bezpieczeństwo”, akurat przy rynku, który okradł 58 tysięcy Polaków, po raz trzeci wybiera „bez nadzoru”.

Krótko: kto kłamie i w którym słowie

Nawrocki i PiS mówią prawdę tylko w jednym punkcie, że ta ustawa nie odda pieniędzy ofiarom Zondy. Na tej jednej prawdzie zbudowali trzy kłamstwa: że ustawa „nie chroni”, kiedy chroni na przyszłość; że bez niej „będzie tak samo”, kiedy będzie gorzej, bo bez żadnego nadzoru; i że weto „broni obywatela”, kiedy słowo w słowo z uzasadnienia broni branży.

Minister finansów Andrzej Domański nazwał to po głosowaniu jednym słowem: „Kryptosrebrniki”. Można się spierać, czy to eleganckie. Trudniej spierać się z arytmetyką: 58 tysięcy okradzionych, 2,3 miliarda złotych i trzecie weto z rzędu. Rachunek dopiero się pisze, a zapłacą następni.

Udostepnij artykul

Zespół redakcyjny

Autor

Zespół redakcyjny

Zespół redakcyjny wiadomo.co — najważniejsze informacje z Polski i świata, 24/7.

Komentarze

Ladowanie...

Dodaj komentarz

🏖️Last minuteMapa burz📚Komiksy