Reklama

Dziś okazuje się, że po 550 latach nie potrafimy posiadać parlamentu z prawdziwego zdarzenia. Moim zdaniem nie mamy parlamentu, a to, co widzimy na Wiejskiej, to atrapa – mówi nam Jerzy Stępień, były prezes Trybunału Konstytucyjnego. – Działania PiS-u nawiązują do najbardziej haniebnych wzorców działania władzy II RP. Tej, która po zamachu majowym rozprawiła się zarówno z opozycją parlamentarną, jak i z sądownictwem. Usunięto wówczas I Prezesa SN i drugiego prezesa SN. Reszta sędziów, przerażona, poszła na rękę władzy, usunięto w sumie około 600 sędziów – dodaje. – Coraz częściej myślę o tym, że w przypadku wyborów samorządowych – nawet jeśli społeczeństwo dopilnuje uczciwego ich przebiegu – może się okazać, że sąd orzeknie o ich nieważności. To otworzy drogę do powoływania zarządców komisarycznych. Pamiętajmy, że przed wojną, zaraz po zamachu majowym, zaczęto ustanawiać zarządców komisarycznych właściwie w większości miast – zaznacza nasz rozmówca.

JUSTYNA KOĆ: Obchodziliśmy 550-lecie parlamentaryzmu. Rocznica doniosła, ale obchody raczej smutne?

JERZY STĘPIEŃ: Mało powiedzieć, że smutne, bardzo żałosne, powiedziałbym. Data też trochę sztucznie dobrana, bo mnie uczono, że początek parlamentaryzmu trzeba liczyć od 1493 roku. Notabene w 1993 roku obchodziliśmy w Sejmie i Senacie 500-lecie polskiego parlamentaryzmu.

Reklama

Dziś okazuje się, że po 550 latach nie potrafimy posiadać parlamentu z prawdziwego zdarzenia. Moim zdaniem nie mamy parlamentu, a to, co widzimy na Wiejskiej, to atrapa. Opozycja została praktycznie wyeliminowana, władza ogranicza im skutecznie prawa, obraża ją. Sama większość, która nami rządzi, także tak naprawdę ma niewiele wspólnego z parlamentaryzmem, bo o wszystkim decyduje prezes na Nowogrodzkiej. To wszystko jest zaprzeczeniem wolnego parlamentu. Jest też rząd, który także jest podporządkowany Nowogrodzkiej. Zresztą sam

Jarosław Kaczyński wiele razy podkreślał, że marzą mu się rządy poza oficjalnymi strukturami państwa. To osiągnął, a teraz niszczy system sądownictwa. Mamy do czynienia z rządami autorytarnymi.

Prezydent wygłosił przemówienie. Jak je pan odebrał? Szczególnie fragment o tym, że nie wolno kwestionować woli większości; były też porównania do liberum veto i tradycji zrywania Sejmu.
Większość rządząca nie może kwestionować konstytucji, ma prawo realizować swój program, może poza niego wychodzić, chwila czasem dyktuje inne rozwiązania niż te deklarowane, ale w żadnym wypadku nie można wyjść poza ramy konstytucji. W tym przypadku wielokrotnie się to zdarzało, zarówno rządowi, jak i prezydentowi.

Kaczyński miał powiedzieć na jednej z narad: pamiętajmy, że zdobyłyśmy władzę przypadkiem, a po roku nie uzyskaliśmy premii za rządzenie. Większość rządząca zdobyła 37 proc., a ponad 50 proc., jeśli chodzi o przełożenie na miejsca w parlamencie. Tak działa, niestety, nasza ordynacja wyborcza. Rządzący powinni mieć to cały czas na uwadze. Dlatego się tak spieszą i tak agresywnie niszczą instytucje państwa.

Zachłysnęli się władzą i łatwością wprowadzania zmian. W konsekwencji to musi doprowadzić do klęski i w końcu ten obóz upadnie, tylko niestety my wszyscy, razem z nimi, tracimy czas i dobrą koniunkturę gospodarczą. Potem będzie potrzeba wielu lat, żeby znów to nadgonić.

Dlaczego PiS zmienia zasady wyboru I Prezesa SN?
PiS będzie teraz dążył do powołania dublerów w Sądzie Najwyższym, tak samo, jak to zrobił w Trybunale Konstytucyjnym. Wszystko to, co się w tej chwili dzieje, to jest złamanie konstytucji i zasady nieusuwalności sędziów. Jeśli się w ten sposób wyrzuca sędziów SN, łamiąc te zasady, to trzeba mieć świadomość, że każde stanowisko obsadzane teraz będzie z naruszeniem konstytucji. Ci sędziowie nie będą mieli mandatu do orzekania w SN.

Nowa pisowska KRS przyłożyła rękę do czystki w SN, wydając negatywne opinie 7 sędziom.
To tylko opinie, teraz wszystko w rękach prezydenta. Zobaczymy, co zrobi, ja nie jestem wróżką, niestety, ale pewnie mamiony obietnicą poparcia na drugą kadencję będzie posłuszny macierzystemu ugrupowaniu. A może będzie chciał pokazać, że nie podporządkuje się do końca? Zobaczymy.

Coraz częściej słychać, że to, co się dzieje, to bolszewickie metody. Zgadza się pan z taką diagnozą?
Może nie bolszewickie, ale działania PiS-u nawiązują do najbardziej haniebnych wzorców działania władzy II RP. Tej, która po zamachu majowym rozprawiła się zarówno z opozycją parlamentarną, jak i z sądownictwem. Usunięto wówczas I Prezesa SN i drugiego prezesa SN. Reszta sędziów, przerażona, poszła na rękę władzy, usunięto w sumie około 600 sędziów.

Już dziś widzimy, że wymieniono 1/3 prezesów sądów, pojawia się efekt mrożący. Władza tam, gdzie będzie potrzebować, wstawi swojego sędziego. Zupełnie jak w PRL. Mamy teraz dziwny system przyznawania sędziom spraw, ale nie jest on do końca transparentny.

Na szczęście efekt mrożący działa w dwie strony. Będą też na pewno sędziowie, którzy będą wiedzieli, że i tak nie mają szansy na awans, ci sędziowie będą wydawać wyroki zgodnie z własnym sumieniem, a nie pod oczekiwania rządzących.

Czemu PiS tak przyśpieszył w przejmowaniu sądów?
Coraz częściej myślę o tym, że w przypadku wyborów samorządowych – nawet jeśli społeczeństwo dopilnuje uczciwego ich przebiegu – może się okazać, że sąd orzeknie o ich nieważności. To otworzy drogę do powoływania zarządców komisarycznych. Pamiętajmy, że przed wojną, zaraz po zamachu majowym, zaczęto ustanawiać zarządców komisarycznych właściwie w większości miast.

Jest pan podbudowany postawą sędziów SN, którzy wyraźnie przeciwstawili się rządzącej większości?
Tak, i jestem pełen szacunku dla nich, że zachowują się godnie. Chciałbym, aby oczywiście wszyscy sędziowie zachowywali się jak sędzia Zabłocki, który jest już takim wzorcem przyzwoitego sędziowskiego zachowania. Na pewno historia mu to zapamięta. Nie wszyscy oczywiście się tak zachowują, ale generalnie jestem pełen podziwu.

Chociaż

dziwię się tym sędziom, którzy wystąpili o przedłużenie możliwości orzekania. Jak się okazało, nie wszyscy dostali pozytywną rekomendację od nowej KRS. Jak się okazało, takie służalstwo nie zawsze popłaca.

Na ostatnim posiedzeniu nowej KRS posłanka Pawłowicz rozdawała listę z sędziami, którzy “szkodzą” jej zdaniem Polsce, bo manifestowali w obronie sądów, reszta członków rady nie zareagowała. Jak pan to skomentuje?
Sędziowie, którzy zgodzili się na wejście do nowej KRS doskonale zdawali sobie sprawę, że jest organem niekonstytucyjnym. Już wtedy musieli mieć złamane charaktery, zatem nie można oczekiwać dziś po nich bohaterstwa.

Oni są pionkami, które znalazły się tam dla chwilowych korzyści, karier, apanaży. Moim zdaniem są to ludzie bez wyobraźni i myślenia historycznego, ze złamanymi kręgosłupami.

Co w tej sytuacji z SN? Czy Prof. Gersdorf będzie miała do czego wracać z urlopu?
Ja bym wolał, żeby pani prof. Gersdorf nie szła na ten urlop. Mam takie wrażenie, że pani prezes próbuje kluczyć, grać. Ta sytuacja wymaga twardej i jednoznacznej postawy. Tego wymagać należy od I Prezesa SN, nawet jeśli za tym stoją represje, trudno. Zresztą one wcześniej czy później i tak na nią spadną.


Zdjęcie główne: Jerzy Stępień, Fot. Flickr/Michał Józefaciuk/Kancelaria Senatu, licencja Creative Commons

Reklama

Comments are closed.