Reklama

PiS najpierw zniszczył rządy prawa, a teraz chce zniszczyć przedsiębiorców – uważa Jacek Rostowski, były minister finansów. – Ten program ma budować „własną” klasę średnią, złożoną z ludzi zatrudnionych w przedsiębiorstwach państwowych, gdzie rządzi partiokracja, gdzie będą zatrudniani członkowie partii, ich rodziny i przyjaciele. Bo jak inaczej rozumieć rzekome „budowanie klasy średniej”, skoro podwyższa się jej podatki o połowę. Nie mam wątpliwości, że chodzi tu o wasalizację klasy średniej i ludzi wykształconych, a robi się to po to, aby byli coraz bardziej podporządkowani władzy – ocenia tzw. nowy ład. I dodaje: – Sądzę, że jak upadnie PiS, to trzeba będzie wyciągnąć wnioski z tego, co stało się w spółkach Skarbu Państwa i je sprywatyzować. Widać, że jak tworzy się miękka substancja, to ten rak złodziejstwa i upartyjnienia w sposób nieunikniony się zalęga. Trzeba skończyć z tą chorobą w spółkach skarbowych, bo to jest nieustające zarzewie korupcji, złodziejstwa i kumoterstwa

JUSTYNA KOĆ: Szykują się zmiany w podatkach, 30 tys. kwoty wolnej, 120 tys. drugi próg podatkowy i 6 proc. PKB na służbę zdrowia już w 2023 roku. Jak się panu podobają te pomysły?

JACEK ROSTOWSKI: Jeżeli chodzi o 6 proc. PKB na ochronę zdrowia, to oczywiście możemy przyklasnąć, ale prawda jest też taka, że wiele osób ostrzegało już od początku epidemii, że służba zdrowia może nie dać rady. Niestety zarówno druga, jak i trzecia fala pokazały, że tak się właśnie stało i z tego powodu wiele tysięcy osób zmarło. Można było uniknąć tych śmierci, a już w latach 2020 i 2021 należało zwiększyć nakłady na służbę zdrowia. Każdy miliard czy dwa wydany w czasie pandemii mógł mieć ogromne znaczenie.

Dokładnie o to apelowaliśmy w marcu 2020 roku, aby zwiększyć wydatki na służbę zdrowia o 20 mld zł i już wówczas osiągnęlibyśmy nakłady w wysokości 6 proc. PKB. Przypomnę, że była też propozycja, aby przeznaczyć 2 mld rocznie na onkologię, a nie na telewizje partyjną. Decyzje PiS-u były wręcz odwrotne. Można teraz tylko powiedzieć, że lepiej późno niż wcale, choć

Reklama

trudno uwierzyć mi w szczerą chęć poprawy kondycji ochrony zdrowia. Gdy były prawdziwe okazje, aby udowodnić to zaangażowanie, PiS tego nie robił, czego efekty były dramatyczne, nawet śmiertelne dla wielu tysięcy osób.

A kwestie podatkowe?
Zasadnicza różnica między PO a PiS-em jest taka, że my wierzymy, że dobrobyt, który osiągnęła Polska przez ostatnie 30 lat, zawdzięczamy  głównie przedsiębiorcom i przedsiębiorczości Polaków, bo to oni są motorem napędzającym naszą gospodarkę. PiS długo udawał, że to docenia, miała być jakaś „konstytucja dla przedsiębiorców”, ale okazuje się, że jedyne, co zostało, to zmiana polegająca na tym, że przedsiębiorcy, którzy płacili 19 proc. PIT, teraz zapłacą 28 proc.! To oznacza wzrost prawie o połowę.

To gigantyczny błąd z dwóch powodów. Nie wspiera się w ten sposób przedsiębiorczości i co za tym idzie gospodarki w długim okresie. Nie ma wątpliwości, że podwyższenie opodatkowanie o połowę przyniesie odwrotny skutek.

Stara zasada mówi, że im bardziej coś się opodatkowuje, tym mniej tego będzie. Po drugie, moment, kiedy zaczynamy wychodzić z epidemii, to absolutnie najgorszy czas, by podwyższyć podatki.

PiS mówi, że zabiera bogatym, aby oddać biednym, niczym Robin Hood. Jak pan na to patrzy?
Wiadomo, że przez te 30 lat od upadku komunizmu polski dobrobyt zbudowaliśmy na dwóch filarach – pierwszy to właśnie przedsiębiorczość szerokich rzeszy Polaków, którą wyzwolił Balcerowicz. Drugi to rządy prawa, bez których nie ma tej przewidywalności otoczenia prawnego, która jest niezbędna, by przedsiębiorcy chcieli inwestować i tworzyć miejsca pracy. PiS najpierw zniszczył rządy prawa, a teraz chce zniszczyć przedsiębiorców. Polska miała najszybszy wzrost gospodarczy w Europie i drugi w państwach OECD właśnie dlatego, że budowała swoją gospodarkę na małej i średniej przedsiębiorczości. PiS chce budować gospodarkę na gigantycznych przedsiębiorstwach państwowych. Oczywiście to dla władzy wygodne, bo po pierwsze można je obsadzać swoimi ludźmi, a po drugie, nie łudźmy się, można rozkradać zasoby w nich zgromadzone, co widać po wartości tych państwowych przedsiębiorstw na giełdzie warszawskiej.

To droga donikąd, a nawet można powiedzieć, że w dłuższej perspektywie droga do rozmontowania tego wspaniałego dynamizmu polskiej gospodarki.

Poza tym jest aspekt moralny sprawy – uważam, że to łajdactwo nagle podwyższyć ludziom, którzy całe swoje życie zainwestowali w pewną ścieżkę życiowej kariery, podatki o połowę. To niesłychane.

Ale prawdą jest, że do tej pory najbogatsi płacili mniejsze podatki niż ci biedni?
Tak nie jest. Przedsiębiorcy na 19-proc. podatku liniowym płacą tyle samo, co zatrudnieni przy najniższej stawce PIT. Płacą co prawda mniej niż zatrudnieni, których dochody przekraczają drugi próg podatkowy (dziś to 85 tys. złotych rocznie, a w przyszłym roku 120 tys.) – ale według PiS te osoby są „krezusami”, a wiele przedsiębiorców zarabia mniej niż 85 tys. rocznie. To, co PiS zafundował przedsiębiorcom, to bardzo duży wzrost opodatkowania i to wcale nie dla jakichś krezusów. Są to osoby, które, decydując się na niezależną działalność gospodarczą, podejmują znaczące dodatkowe ryzyko w porównaniu z zatrudnionymi.

Jeśli chodzi o zatrudnionych, to widać duże niezrozumienie rządu. Klin podatkowy dla nich w Polsce wcale nie jest mały. Sam PIT może wydawać się niespecjalnie duży w porównaniu z innymi krajami, ale do tego są składki ZUS-owskie – a teraz dochodzić ma składka NFZ! Efekt może być tylko jeden – skoro podwyższa się ludziom efektywny PIT z 18 proc. na 25,75 proc. (czyli prawie o połowę), a lepiej zarabiającym zatrudnionym z 32 proc. na 39,75 proc., to znacząco podwyższa się koszty pracy wysoko wykwalifikowanej. Skoro rosną koszty pracy, to mniej się opłacać będzie prowadzić biznes w Polsce i polscy i zagraniczni inwestorzy będą mniej skłonni do działania, szczególnie w tych dziedzinach, które mają wysoką wartość dodaną. I to wszystko dzieje się w sytuacji, kiedy już mamy wyjątkowo niską stopę inwestycji prywatnych, spowodowaną demontażem rządów prawa.

Cała strategia, dzięki której mielibyśmy przejść na gospodarkę opartą na wysokich kwalifikacjach i umiejętnościach, czyli gospodarkę na miarę krajów Europy zachodniej, będzie zatrzymana.

Niestety w działaniach PiS-u zawsze trzeba najpierw patrzeć na intencje polityczne, a dopiero potem na gospodarcze – a intencja polityczna to zniszczenie niezależnej klasy średniej.

Premier uważa, że to program mający budować klasę średnią.
Tak, ale program ma budować „własną” klasę średnią, złożoną z ludzi zatrudnionych w przedsiębiorstwach państwowych, gdzie rządzi partiokracja, gdzie będą zatrudniani członkowie partii, ich rodziny i przyjaciele. Bo jak inaczej rozumieć rzekome „budowanie klasy średniej” skoro podwyższa się jej podatki o połowę. Nie mam wątpliwości, że chodzi tu o wasalizację klasy średniej i ludzi wykształconych, a robi się to po to, aby byli coraz bardziej podporządkowani władzy.

PiS tłumaczy, że dzięki temu programowi wyjdziemy z kryzysu po pandemii…
Nawet gdyby się miało tak poroniony pomysł, żeby demontować wszystkie sprężyny rozwoju gospodarczego, nie mam wątpliwości, że najgorszy moment, aby to robić, to czas wychodzenia z wielkiego kryzysu wynikającego z epidemii.

Jak ocenia pan pomysł pełnego oskładkowanie śmieciówek?
Nie znamy szczegółów, bo założenia, o których rozmawiamy, pochodzą z konferencji, a nie lektury ustaw, więc to takie gdybanie, ale na pewno nie należy robić tego przy wychodzeniu z kryzysu. Ogólnie powiedziałbym, że pełne oskładkowanie składką NFZ oznacza bardzo znaczący wzrost obciążeń. Wydatki na służbę zdrowia powinny być priorytetem, a nie czymś, co finansuje się zwiększając obciążenia podatkowe. To powinien być priorytet po stronie wydatków państwa i na pewno można to było zrobić już rok temu bez podnoszenia podatków. Nie wiemy, jaki będzie reżim dla składkowania tzw. śmieciówek (czyli tak naprawdę elastycznych form pracy) także dlatego, że nie wiemy, o jakich „śmieciówkach” mowa. Czy to będzie dotyczyć samozatrudnienia na zasadzie działalności gospodarczej, czy umowy o dzieło, czy umowy na zasadzie praw autorskich? I pod jakimi warunkami? Podsumowując powiedziałbym, że uważam, że

wielkim błędem jest zniesienie odliczenia składki od PIT dla osób na skali i wniesienie procentowej składki dla przedsiębiorców.

Z kolei składki emerytalne tworzą kapitał i zabezpieczają emeryturę, co oznacza, że nie jest to czystej postaci podatek. Dlatego uważam, że należy rozróżnić stawkę zdrowotną, która ma być procentowa od dochodów pochodzących z elastycznych form zarobkowania, od składki emerytalnej. Pierwsze uważam za duży błąd, co do składki emerytalnej poczekajmy na szczegóły. Jednak na pewno nie należy takich działań wprowadzać przy wychodzeniu z kryzysu.

Co pana zdaniem należałoby zatem zrobić, uwzględniając także perspektywę ogromnych pieniędzy z UE? Powiedzmy o 3 najważniejszych kwestiach.
Po pierwsze nie popełnić ogromnego błędu przy manewrowaniu z  systemem podatkowym. Po drugie przywrócić rządy prawa i niezależność sądownictwa. Te dwie kwestie zabezpieczyłyby przedsiębiorczość jako zasadniczy motor gospodarki polskiej. Dodatkowo dałoby to szanse na przywrócenie inwestycji do poziomu, którego potrzebujemy, aby Polska mogła się rozwijać. Praworządność będzie też gwarantem, że te wielkie pieniądze dla Polski z UE nie będą rozkradzione. Poza tym potrzebna jest prawdziwa kontrola społeczna, bo

to, co PiS uzgodnił z lewicą, jest tylko fasadą. Zatem jako trzeci punkt dałbym prawdziwą kontrolę społeczną i prawdziwą kontrolę ze strony samorządów.

Po czwarte, to ukrócenie upartyjnienia w spółkach skarbowych. Sądzę, że jak upadnie PiS, to trzeba będzie wyciągnąć wnioski z tego, co stało się w spółkach Skarbu Państwa i je sprywatyzować. Widać, że jak tworzy się miękka substancja, to ten rak złodziejstwa i upartyjnienia w sposób nieunikniony się zalęga. Trzeba skończyć z tą chorobą w spółkach skarbowych, bo to jest nieustające zarzewie korupcji, złodziejstwa i kumoterstwa.


Zdjęcie główne: Jacek Rostowski, Fot. Flickr/PO, licencja Creative Commons

Reklama