Donald Tusk skomentował dymisję Borisa Johnsona. Lider PO wbił ostrą szpilę w Mateusza Morawieckiego.

Wielka Brytania obserwuje prawdziwe polityczne trzęsienie ziemi. Od kilkudziesięciu godzin trwa fala rezygnacji w gabinecie Borisa Johnsona. Kulminacją kryzysu okazała się dymisja samego premiera.

– Jest teraz jasne, że wyraźną wolą parlamentarzystów Partii Konserwatywnej jest to, aby był nowy lider tej partii, a więc i nowy premier – powiedział Boris Johnson w oświadczeniu, które wygłosił w czwartkowe popołudnie. – Uzgodniłem z sir Grahamem Bradym, przewodniczącym naszych backbencherów, że proces wyboru nowego lidera powinien rozpocząć się teraz, a harmonogram zostanie ogłoszony w przyszłym tygodniu. A ja powołałem dziś gabinet, który będzie służył, tak jak ja, do czasu wyłonienia nowego lidera – dodał Boris Johnson.

Do dymisji premiera Wielkiej Brytanii doprowadziła fala dymisji, która rozpoczęła się od ministra zdrowia. Polityk zaprotestował przeciwko awansowi posła, którego oskarżano o niewłaściwe zachowania seksualne. Wyszło na jaw, że Johnson wiedział o tych zarzutach. Później ruszyła lawina, a rezygnacje w ciągu kilkudziesięciu godzin składali kolejni ministrowie i pracownicy rządu różnych szczebli.

Reklama

Brytyjskie trzęsienie ziemi skomentował Donald Tusk. W twitterowym wpisie lidera PO nie zabrakło złośliwości wobec szefa polskiego rządu.

Boris Johnson został przyłapany na kłamstwie, więc podał się do dymisji. Dziwak jakiś, Mateuszu, nie sądzisz? – napisał Tusk. Szef największej partii opozycyjnej nawiązał do licznych afer, w które wplątany jest rząd Mateusza Morawieckiego, a także do wielu wypowiedzi, w których – łagodnie mówiąc – Morawiecki mijał się z prawdą. Rząd PiS wykazuje niebywałą odporność na afery. Skandale, które doprowadziłyby do upadku niejednego rządu i dymisji niejednego polityka, polityków Zjednoczonej Prawicy nie ruszają. A jak widać, w innych krajach nie potrzeba afery respiratorowej czy mailowej, by polityk podał się do dymisji…

Reklama