Reklama

Komisja Europejska wszczyna kolejną procedurę wobec Polski, tym razem chodzi o Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego i uchylenie immunitetów sędziom Tulei i Morawiec. Zgodnie z wcześniejszym postanowieniem TSUE ID nie jest sądem i nie ma uprawnień, aby wydawać takie decyzje. – TSUE już udowodnił, że może nałożyć na państwo członkowskie bardzo wysokie kary, a utrzymanie ich może uzależnić od konkretnych zmian. Trybunał Sprawiedliwości UE jeżeli chce, to potrafi bardzo precyzyjnie wskazać, które przepisy są niezgodne z prawem unijnym i co należy zrobić, aby przywrócić zgodność prawa narodowego z wartościami unijnymi. Nie znam przypadku, kiedy państwo członkowskie nie zastosowało się do precyzyjnie określonego wyroku TSUE – mówi nam prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista

JUSTYNA KOĆ: Komisja Europejska wszczyna kolejną już procedurę wobec Polski o naruszenie unijnego prawa – chodzi o Izbę Dyscyplinarną SN, która ciągle działa. Wątpliwości dotyczą uchylenia immunitetów sędziowskich Igorowi Tulei i Beacie Morawiec. Co to oznacza?

MAREK CHMAJ: Komisja Europejska czwartkowym wezwaniem dodała kolejny zarzut do postępowania, które zostało wszczęte przeciwko Polsce 29 kwietnia 2020 roku. Pierwotne postępowanie związane było ze zmianami legislacyjnymi dotyczącymi sądownictwa, w tym także z wyborem sędziów w Polsce. Komisja podkreśliła, że KRS została wybrana z naruszeniem przepisów konstytucji i skupiła się na Izbie Dyscyplinarnej SN, która, przypominam, składa się w całości z nowo wybranych sędziów.

KE stwierdziła, że obecny skład ID w żaden sposób nie gwarantuje niezależności, bezstronności procedowanych spraw.

To znak, że Bruksela traci cierpliwość do Polski?
Dodanie nowego zarzutu wskazuje, że sprawa jest bardzo poważna i naruszenia praworządności w Polsce podważają wartości unijne określone w traktatach, że UE to nie tylko wspólnota gospodarcza i polityczna, ale także wspólnota wartości, że demokracja, wolność, praworządność i podział władz to wartości, na których opiera się fundament prawa unijnego. Stąd wniosek KE z kwietnia o wszczęcie postępowania przez TSUE uzupełniony w czwartek. Komisja zakłada, że TSUE posiada mechanizmy, które pozwolą wymusić na państwie naruszającym unijne wartości stosowanie się do ich litery.

Reklama

Czy TSUE posiada takie mechanizmy?
TSUE już udowodnił, że może nałożyć na państwo członkowskie bardzo wysokie kary, a utrzymanie ich może uzależnić od konkretnych zmian. TSUE jeżeli chce, to potrafi bardzo precyzyjnie wskazać, które przepisy są niezgodne z prawem unijnym i co należy zrobić, aby przywrócić zgodność prawa narodowego z wartościami unijnymi.

Nie znam przypadku, kiedy państwo członkowskie nie zastosowało się do precyzyjnie określonego wyroku TSUE.

Wicemarszałek Terlecki skomentował działania Komisji: KE nie ma prawa wtrącać się w wewnętrzne sprawy Polski. Rozumiem, że stanowisko rządzących pozostaje zatem niezmienne.
Wicemarszałek Terlecki traktuje UE w sposób specyficzny. Z jednej strony uważa, że fundusze na odbudowę nam się po prostu należą, z drugiej strony zapomina, że nasze członkostwo w UE to nie tylko dostęp do środków unijnych, ale także pewne zobowiązania do przestrzegania prawa. Nie może być tak, że z Unii bierzemy tylko pieniądze, a jednocześnie negujemy wszystko to, co jest obowiązującym porządkiem prawnym. Takie członkostwo jest niemożliwe, a pan marszałek Terlecki chyba nie zdaje sobie sprawy z tego, jak bardzo takimi słowami błądzi i jak niemądre są tego typu określenia.

Roman Giertych poinformował, że sąd uchylił postanowienie prokuratury o środkach zapobiegawczych względem niego. Jest pan zaskoczony postanowieniem sądu?
Ta sprawa to całkowita kompromitacja prokuratury. Ani nie uprawdopodobniono, że mogło dojść do popełnienia przestępstwa, ani nie wskazano, kto jest poszkodowany. Próbowano zastosować środki zabezpieczające względem kilku osób, sąd nie wyraził na to zgody, a w odniesieniu do Romana Giertycha uchylił wszystkie środki, które nałożyła prokuratura.

Wyłania się zatem obraz kompletnej kompromitacji, a także obraz zastosowania prokuratury do rozgrywek politycznych.

To bardzo smutne, co więcej – niedopuszczalne.

To było zatrzymanie na polityczne zlecenie?
Można odnieść takie wrażenie. Takie rzeczy mogą być standardem w krajach niedemokratycznych, autorytarnych, ale u nas nie można na takie praktyki absolutnie wyrazić zgody.


Zdjęcie główne: Marek Chmaj, Fot. Flickr/Kancelaria Senatu/M. Józefaciuk, licencja Creative Commons

Reklama