Reklama

Widzę uderzający związek między kandydowaniem w eurowyborach a postawami prezentowanymi w polskiej polityce. Ci, którzy chcą kandydować z pierwszych miejsc, są bardziej oportunistyczni i podlizują się jeszcze bardziej w realizacji tej niszczącej polityki, którą prowadzi PiS. Widać tę demoralizację – mówi nam o listach wyborczych Zjednoczonej Prawicy do Parlamentu Europejskiego prof. Jadwiga Staniszkis, socjolog. Pytamy o kampanię wyborczą i kampanię przeciw LGBT, którą rozpętał PiS. – Bardzo szanuję Trzaskowskiego za to, co zrobił, tym bardziej, że uważam, że dużo ryzykuje. Tylko zrozumienie i szacunek dla różnorodności stworzy warunki dla tolerancji – dodaje prof. Staniszkis.

JUSTYNA KOĆ: Znamy już listy wyborcze do PE. jak ocenia pani kandydatów Zjednoczonej  Prawicy? Do Brukseli wybiera się część rządu, m.in. Beata Szydło, Beata Kempa i Anna Zalewska.

JADWIGA STANISZKIS: Myślę, że osoby, które były ważne w Polskiej polityce, mają większe szanse na mandat, ale widzę uderzający związek między kandydowaniem w eurowyborach a postawami prezentowanymi w polskiej polityce. Ci, którzy chcą kandydować z pierwszych miejsc, są bardziej oportunistyczni i podlizują się jeszcze bardziej w realizacji tej niszczącej polityki, którą prowadzi PiS. Widać tę demoralizację.

W wypadku pani minister Anny Zalewskiej to widać u niej większą chęć przyjęcia intratnej posady w PE z wysokimi zarobkami zamiast chęci rozwiązywania problemów naszej edukacji, które wynikają w dużej mierze z trudnej i kontrowersyjnej reformy, a także słabych warunków, w jakich pracują nauczyciele.

Generalnie nie zauważyłam, aby w tej kampanii ci kandydaci mówili, jak widzą Unię, co chcą osiągnąć, jak widzą miejsce Polski i jakie problemy chcieliby tam poruszać. To tylko ucieczka do lepszej własnej sytuacji materialnej i ucieczka od krajowej polityki.

Reklama

Jak w kampanii ocenia pani spór rządu z nauczycielami? Dlaczego PiS, który rozdaje w tej kampanii wyborczej miliony, nie chce dać podwyżek nauczycielom?
Moja córka jest nauczycielką matematyki w liceum. Uczy w języku angielskim, bo ma amerykański doktorat z matematyki. Wiem, jak niskie są jej zarobki. Nie rozumiem tego oporu przed podniesieniem wynagrodzeń dla nauczycieli, bo rzeczywiście to jest kluczowy zawód dla przyszłości kraju.

Spór z nauczycielami może zaszkodzić partii rządzącej przed wyborami?
Polska jest biednym krajem i wszystkie zawody chciałyby poprawy swojej sytuacji. Nie sądzę, aby ta sprawa była w ten sposób zajmująca dla wyborców.

PiS wyniósł na sztandary “polską rodzinę” i zaczął walkę z LGBT. To może się opłacić?
Nie znam szczegółów podpisanej przez Rafała Trzaskowskiego deklaracji, natomiast generalnie zgadzam się z tymi, którzy mówią o potrzebie tolerancji, o pewnych genetycznych korzeniach zachowań, zresztą nie do końca wciąż rozpoznanych. W tej sytuacji myślę, że ten spór i przypisywanie złych intencji jest krzywdzące. Bardzo szanuję Trzaskowskiego za to, co zrobił, tym bardziej, że uważam, że dużo ryzykuje. Tylko zrozumienie i szacunek dla różnorodności stworzy warunki dla tolerancji. Myślę, że w szkole powinno się o tym mówić. Gdy ja chodziłam do szkoły jeszcze w czasach komunizmu, to mieliśmy lekcje wychowawcze, na których mówiło się o różnych zachowaniach, także seksualnych, gdzie tłumaczono nam te sprawy.

Dzieci powinny zdawać sobie sprawę z rzeczy, o których teraz często nie wiedzą, np. czym jest tolerancja dla inności, jakie są inne niż tradycyjne modele życia, czym jest zły dotyk.

Zgadzam się z Kaczyńskim w jednym: pary homoseksualne nie powinny mieć prawa do adopcji dzieci.

Czy Kaczyński i PiS nie przelicytowali, stawiając tę sprawę tak mocno, strasząc seksualizacją czterolatków, co wiemy, że jest nieprawdą, mówiąc “wara od naszych dzieci”?
Moim zdaniem to są za mocne słowa. Za mało w wypowiedziach polityków PiS-u jest racjonalnych argumentów i w związku z tym cała ta kampania jest nieskuteczna, bo ludzie traktują te ekstremalne wypowiedzi z przymrużeniem oka. Sama się zastanawiam, skąd takie ostre zaangażowanie PiS-u w tej sprawie. Może niektórzy mają osobiste doświadczenia w tej sferze? Myślę, że to też zastępcza agresja, która ma przykryć to, co dzieje się w krajowej polityce.

Na ile istotne będą wybory do PE w kontekście październikowych wyborów do polskiego parlamentu?
Do PE powinni wchodzić ludzie z wiedzą o Unii, jej historii, którzy mają wizję przyszłości wspólnoty i znający języki.

Kandydowanie nie powinno wynikać z pozycji w krajowej polityce, bo to jest niepoważne. To nie powinna być nagroda za wierność.

Co do wyborów parlamentarnych, to wynik tych europejskich miałby znaczenie, gdyby ludzie podchodzili do wyborów mechanicznie. Moim zdaniem to jednak odrębne sfery polityki, wymagające odrębnych wizji. Takie mechaniczne łączenie przez partie tych wyborów jest moim zdaniem błędne.

Jak ocenia pani listy Koalicji Europejskiej do PE? Polityczni przeciwnicy zarzucają, że to egzotyczna koalicja wskazując, że z jednej listy kandyduje Włodzimierz Cimoszewicz, Leszek Miller i Jerzy Buzek.
To koalicja anty-PiS, ale partia Kaczyńskiego prowadzi kraj od demokracji do autorytaryzmu i to staje się głównym problemem, wobec tego różnice na temat własności, planowania czy sojuszy międzynarodowych schodzą na dalszy plan.


Zdjęcie główne: Jadwiga Staniszkis, Fot. Flickr/Heinrich-Böll-Stiftung, licencja Creative Commons

Reklama