Reklama

Ocena pracy ministra Radziwiłła jest jednoznaczna – mówią posłowie PO i zapowiadają złożenie wniosku o odwołanie go na najbliższym posiedzeniu Sejmu. Zdaniem opozycji, to czas, gdy sprawą kryzysu powinien zająć się premier Mateusz Morawiecki. Przedstawiają też plan, skąd wziąć fundusze na zdrowie. Poprawki złożą do projektu tegorocznego budżetu.

– Mamy do czynienia z ogromnym kryzysem, a to, co proponuje minister Radziwiłł, to jakaś kpina – mówił w Sejmie Tomasz Grodzki z PO, w gabinecie cieni odpowiedzialny za zdrowie.

Przypomnijmy, minister Radziwiłł zaproponował zadekretowanie maksymalnego czasu oczekiwania w kolejce do lekarza. Zdaniem opozycji, resort pogrąża się w nierealnych pomysłach rodem z PRL. – Był kiedyś taki wojewoda w koszalińskim, który dekretem zlikwidował długi szpitala, skończyło się to katastrofą – mówią posłowie PO i proponują ponadpartyjne porozumienie w sprawie zdrowia oraz plan, jak dojść do 6 proc. PKB nakładów na ochronę zdrowia w ciągu 4 lat. – To jest realne, to nie kwestia cudu – mówi Tomasz Grodzki.

“Cud” Suskiego

Zaostrzający się kryzys w służbie zdrowia trwa od początku roku, kiedy w szpitalach zaczęło brakować obsady lekarskiej po tym, jak lekarze rezydenci zaczęli masowo wymawiać tzw. klauzulę opt-out (pozwala ona na pracę dłuższą niż 48 godzin w tygodniu).

Reklama

Protestujący domagają się m.in. zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia do 6,8 proc. PKB w 2021 r. oraz wzrostu wynagrodzeń pracowników medycznych.

Podczas spotkania ministra Radziwiłła z rezydentami minister Suski, który także w spotkaniu uczestniczył, powiedział, że aby zwiększyć do postulowanego przez rezydentów poziomu nakładów, potrzebny byłby cud.

PO: Cudu nie trzeba

Plan “cudu” był już przedstawiany przez opozycję kilka miesięcy temu. W październiku prezentował go Grzegorz Schetyna, a przygotował i policzył prof. Andrzej Rzońca, główny ekonomista PO.

Skąd wziąć brakujące 30 mld, aby osiągnąć poziom 6 proc. PKB nakładów na ochronę zdrowia? Posłowie Platformy mają kilka pomysłów. Z jednej strony to dochody z akcyzy, które wynoszą ponad 30 mld rocznie. Gdyby rokrocznie 6,7 mld dokładać do ochrony zdrowia, to po 4 latach osiągnie się poziom 6 proc. PKB.

– Jest realny projekt dojścia do oczekiwanych pieniędzy w służbie zdrowia. Oczekiwanych dla bezpieczeństwa i jakości leczenia pacjentów i satysfakcji pracowników sektora ochrony zdrowia. To nigdy nie będą zmarnowane pieniądze – tłumaczył Tomasz Grodzki.

Realne pomysły

Opozycja deklaruje wolę współpracy i podpowiada realne pomysły na naprawę służby zdrowia. Pierwszy to zwiększenie nakładów, drugi to zlikwidowanie limitów nakładanych przez NFZ, trzecim rozwiązaniem jest zwrócenie pieniędzy osobom, które skorzystają z usług prywatnego sektora. Jak widać, w każdym z tych 3 wariantów trzeba większych funduszy.

– Będziemy składać realne propozycje budżetowe w nadchodzącej debacie. Nasz projekt zakłada wzrost do nakładów rzędu 6 proc. PKB w 4 lata – tłumaczył Jan Grabiec z PO.

We wtorek podczas II czytania projektu budżetu w Sejmie PO przestawi pakiet poprawek dotyczący pierwszych 6 mld 700 mln złotych zwiększających środki na zdrowie już w tym roku. – Te kolejki mogą być mniejsze w ciągu najbliższych miesięcy. Nie można mówić pacjentom, że będzie lepiej w 2025 roku – uważa Jan Grabiec.

PO proponuje 11 dziedzin, z których można pozyskać 6 mld 700 mln zł. Wśród nich są: rezygnacja z budowy strzelnicy w każdym powiecie, co da 2 mld 600 mln, ograniczenie wydatków na restrukturyzację górnictwa (1 mld 600 mln), kwestia Wojsk Obrony Terytorialnej daje oszczędności na ponad 500 mln, zamrożenie wydatków Kancelarii Premiera i naczelnych organów.

W tym tygodniu w Sejmie PO złoży też wniosek o odwołanie ministra zdrowia.


Zdjęcie główne: Pixabay

Reklama

Comments are closed.