Reklama

W Serie A wciąż panuje moda na polskich zawodników. W sezonie 2019/20 po włoskich boiskach biega aż siedemnastu naszych stranierich. Niestety, część z nich biega przeważnie po boiskach treningowych, a ci, którzy grają – nie prezentują wysokiej formy.

Nie ma drugiej takiej zagranicznej ligi, w której mielibyśmy aż tak szeroką reprezentację. W Anglii gra jedenastu polskich zawodników, z czego tylko czterech na najwyższym poziomie rozgrywkowym. W Niemczech – dziewięciu, jednak w samej Bundeslidze mamy tylko pięciu graczy. Niezłą pozycję mają polscy piłkarze grający w Rosji, ze znajdującym się w znakomitej formie Grzegorzem Krychowiakiem – włącznie z 29-latkiem po rosyjskich boiskach biega ośmiu Polaków i wszyscy występują w Premier Lidze. Jednak prawdziwa moda na piłkarzy znad Wisły panuje w mocnej i wymagające włoskiej lidze.

W Serie A mamy aż siedemnastu zawodników, którzy – z racji na pozycję włoskiej ligi – powinni być brani pod uwagę przy powołaniach selekcjonera Jerzego Brzęczka, jeśli w ogóle nie stanowić o sile kadry. Trudno jednak o euforię, kiedy bliżej przyjrzymy się dokonaniom i aktualnej dyspozycji naszych stranieri.

Trzech pewniaków między słupkami

Żeby jednak nie było tak pesymistycznie zacznijmy od bramkarzy. Wojciech Szczęsny jest numerem jeden w bramce Juventusu i to, że dobrze wykonuje swoją robotę jest tak oczywiste jak to, że Robert Lewandowski strzela co tydzień gole w Bundeslidze, śrubując kolejne rekordy. Nawet jeśli zdarzy się, że 29-latek nie zagra w jednym lub drugim spotkaniu Serie A, nie wynika to z jego złej dyspozycji (choć i jemu przydarzył się błąd w meczu z Brescią), a raczej z szacunku dla Gianluigiego Buffona, bramkarskiej legendy Starej Damy, który raz na jakiś czas będzie pozwalał odpocząć reprezentantowi Polski. Łukasz Skorupski jest pewniakiem w bramce Bolonii, podobnie jak Bartłomiej Drągowski we Fiorentinie, który wrócił do Florencji po wypożyczeniu do Empoli i wygrał rywalizację z Pietro Terracciano.

Reklama

Sampdoria na dnie, w Napoli tylko Zieliński

Gorzej wygląda sytuacja w polu, gdzie piłkę trzeba kopać, a nie tylko łapać.
Bartosz Bereszyński i Karoli Linetty zamykają ligową tabelę. W sześciu kolejkach ich Sampdoria straciła aż czternaście bramek i wygrała ledwie jedno spotkanie. Linetty w ostatniej kolejce co prawda zaliczył pierwszą asystę w sezonie w meczu przeciwko Interowi Mediolan, jednak 24-latek nie może być zadowolony z początku sezonu – zagrał tylko jeden raz w pełnym wymiarze czasowym. Sytuacja Linettego jest i tak o wiele lepsza niż innego gracza, który jest regularnie powoływany do kadry – Arkadiusz Milik w tym sezonie rozegrał ledwie dwa mecze w barwach Napoli. Oczywiście trzeba pamiętać, że napastnik leczył kontuzję, jednak konkurencja w ataku drużyny Carlo Ancelottiego robi wrażenie – Dries Mertens, Lorenzo Insigne, Fernando Llorente…Przed Milikiem trudne zadanie. Dużo lepiej wygląda sytuacja Piotra Zielińskiego, który jest pewniakiem do gry w drugiej linii. 25-latkowi można jednak zarzucić brak liczb, ponieważ ma do tej pory tylko jedną asystę.

Napastnicy szukają formy

Cieniem samego siebie jest w tym sezonie Krzysztof Piątek, objawienie Serie A w sezonie 2018/19. Były napastnik Zagłębia Lubin strzelił co prawda dwa gole (oba z karnych), jednak wyraźnie męczy się, podobnie jak cały Milan, który przegrał trzy ostatnie mecze i ma tylko punkt przewagi nad strefą spadkową. A kibice na San Sinro nie są cierpliwi, o czym przekonał się Piątek schodząc z boiska w meczu z Fiorentiną (w której w tym sezonie całą minutę zagrał Szymon Żurkowski) przy ogłuszających gwizdach. Inni nasi napastnicy? Łukasz Teodorczyk rozegrał 12 minut przeciwko Parmie, Mariusz Stępiński zmienił Chievo Verona na Hellas Verona, jednak skuteczności mu nie przybyło – trzy mecze (łącznie 170 minut) i zero goli.

Defensorzy bronią u słabeuszy lub siedzą na trybunach

A co z obrońcami? Wreszcie coś drgnęło u Arkadiusza Recy, który zagrał w trzech meczach SPAL (dwukrotnie z ławki), więc teraz Jerzy Brzęczek chyba od 24-latka będzie rozpoczynał ustalanie składu reprezentacji. Klubowi koledzy Recy czyli Thiago Cionek i Bartosz Salamon są na przeciwległych biegunach. Cionek zagrał już w pięciu kolejkach w pełnym wymiarze czasowym (cztery porażki i jedna wygrana), a Salamon nie łapie się do meczowej kadry. Dwa mecze z rzędu w pełnym wymiarze w Hellas rozegrał Paweł Dawidowicz, który powinien być podstawowym obrońcą swojej drużyny. To dobra informacja, zważywszy na fatalny debiut Polaka i czerwoną kartkę jeszcze przed upływem kwadransa. Młodzi i obiecujący, czyli Sebastian Walukiewicz z Cagliari i Filip Jagiełło z Genoi wciąż czekają na debiuty.

Moda przemija szybko

Liga włoska Polakami stoi, jednak Polacy w lidze włoskiej siedzą – często na ławkach bądź trybunach. Ci, którzy grają – szorują ze swoimi drużynami o dno ligowej tabeli (Sampdoria, SPAL, na dobrej drodze jest Milan). Jeśli w najbliższych tygodniach sytuacja nie ulegnie poprawie i nasi stranieri nie pójdą drogą bramkarzy i Piotra Zielińskiego – moda na Polaków w Seria A może okazać się modą szybką, do której ojczyzna Gucciego i Armaniego prędko nie powróci, uznając ją za prowincjonalną i w złym guście.


Zdjęcie główne: Fot. Brian Barbutti, licencja Creative Commons

Reklama