Kto i kiedy przeglądał dokumentację przetargową? Kto uczestniczył w spotkaniach, na których zapadały decyzje? Kto i dlaczego podjął decyzję o unieważnieniu przetargu na zakup caracali? Takie pytania zadają politycy PO. Domagają się także dostępu do dokumentów tej sprawy. W tym celu udali się do MON w ramach interwencji poselskiej. Zostali przyjęci przez wiceministra Michała Dworczyka. Dokumenty mają zostać przekazane “niezwłocznie”. Czekamy. – Opinia publiczna musi poznać informacje dotyczące “wykończenia” przetargu za ponad 13 mld zł – mówi poseł Cezary Tomczyk.


Zgodnie z prawem posłowie mają prawo podjąć interwencję w dowolnym urzędzie administracji rządowej, a kierownicy organów są zobowiązani przyjąć posła i udzielić mu informacji i przekazać dokumenty.

Lista żądań

– Opinia publiczna musi poznać informacje dotyczące “wykończenia” przetargu za ponad 13 mld zł. To są publiczne pieniądze, to jest publiczna sprawa, to są publiczne informacje, wszyscy mamy prawo wiedzieć, co się wydarzyło. Pytań jest wiele, odpowiedzi niewiele – tłumaczy Tomczyk.

Politycy chcą wiedzieć, kto miał wgląd do dokumentacji przetargowej i na jakim etapie postępowania. Ale chcą zobaczyć także dokumenty dotyczące samego przetargu. O jakie przede wszystkim dokumenty chodzi? Wyjaśnia posłanka Joanna Kluzik-Rostkowska: – Najważniejszy w sprawie afery śmigłowcowej jest dokument, który jest uzasadnieniem unieważnienia przetargu oraz korespondencja między Ministerstwem Rozwoju i Ministerstwem Obrony Narodowej.

Przypomnijmy, sprawa zrobiła się głośna po wywiadzie udzielonym przez byłego już szefa tzw. podkomisji smoleńskiej Wacława Berczyńskiego dla “Dziennika Gazety Prawnej”. Stwierdził w nim wprost, że “to on wykończył caracale”. Chociaż MON zaprzeczyło, to on się nigdy z tych słów nie wycofał.

Politycy PO wcześniej domagali się przesłuchania dr. Berczyńskiego w sprawie afery śmigłowcowej, objęcia śledztwa nadzorem ministra sprawiedliwości i powołania jak najszybciej komisji śledczej.

Największa afera rządów PiS

Politycy Platformy pytają także, czy dostęp do dokumentacji przetargowej miał ktoś oprócz dr. Wacława Berczyńskiego. Pojawiają się bowiem takie nieoficjalne informacje. Wynika z nich, że wiele stron dokumentów było kopiowanych i przewożonych z Inspektoratu Uzbrojenia MON do siedziby ministerstwa przy ul. Klonowej. Tam dostęp do dokumentów był znacznie łatwiejszy.

– Może jest tak, że wielu członków podkomisji smoleńskiej miało dostęp jako “niezależni konsultanci” do dokumentacji przetargowej. Wtedy mielibyśmy do czynienia ze sprawą bulwersującą, bo okazałoby się, że istniało nieformalne ciało, które miało wpływ na decyzje – zastanawia się poseł Marcin Kierwiński.

Gdzie jest dr Wacław Berczyński?

Dlaczego nagle dr Berczyński zniknął z Polski? Co się z nim dzieje? Jego rola nie tylko dotycząca przetargu, ale także prac podkomisji smoleńskiej jest niejasna. – Nagle przestał być szefem najważniejszej dla Antoniego Macierewicza podkomisji smoleńskiej, przestał być także szefem rady nadzorczej Wojskowych Zakładów Lotniczych w Łodzi. W niejasnych okolicznościach wyjechał z kraju, przebywa na terenie Stanów Zjednoczonych. A my nie możemy się doprosić żadnych konkretnych informacji – przypomina poseł Mariusz Witczak z PO.

Dlatego politycy opozycji domagają się także przekazania dokumentów świadczących o przekazaniu odpowiednich zezwoleń dopuszczających go do uczestniczenia w postępowaniu przetargowym.

Politycy PO spotkali się w MON z wiceministrem Michałem Dworczykiem. Zapewnił, że szef MON będzie postępował zgodnie z prawem i dokumenty zostaną posłom przekazane “niezwłocznie”. Kiedy i konkretnie jakie? Tego oczywiście nie wiadomo.


Zdjęcie główne: Ministerstwo Obrony Narodowej, Fot. Lukas Plewnia/Wikimedia Commons