Reklama

Bycie Polakiem, katolikiem i Europejczykiem nie jest w sprzeczności, czyli nawet jeżeli się nie kochamy, bo jesteśmy po dwóch stronach barykady, to każdy z nas może być dobrym Polakiem. Takiej narracji nie było do tej pory – mówi nam dr Mirosław Oczkoś, ekspert od marketingu politycznego. – Tusk nie może wpaść na ring i walić, tylko musi rozpisać walkę na 12 rund, a czas gra na jego korzyść – dodaje

JUSTYNA KOĆ: Bez wielkiego telebimu, za to w małym mieście. Jak ocenia pan konwencję PO w Płońsku?

Mirosław Oczkoś

DR MIROSŁAW OCZKOŚ: Przyznam, że dobrze ktoś to wymyślił. W piarze, podobnie jak w wizerunku politycznym, marketingu, ważne jest wyciąganie wniosków. Kiedy partia rządząca, czyli PiS, idzie w tzw. blichtr i pokazuje przepych, bogactwo, nawet jak jedzie do małego miasta, to trzeba pokazać coś na kontrze. Przyznam, że byłem zaskoczony, w jak bardzo prosty sposób można było to zrobić. Oczywiście było to oparte w dużej mierze na charyzmie Donalda Tuska, ale widać tu też pracę i analizę. Tusk diagnozował wszystko to, co mówi się po przeciwnej stronie niż rządowa, i to nazwał.

Rzeczy nienazwane nie istnieją. Jeżeli zrobi to Kowalski, Iksiński i Oczkoś, będzie to rozproszone, żeby zadziałało, musi to zrobić ktoś, kto ma realną szansę przejąć władzę.

PO ma wyjść mocniej w małych miastach, dobry pomysł?
Przekaz o mniejszych, burmistrzowskich miasteczkach oczywiście jest kierowany do PO, ale też do elektoratu. Prościej już się tego nie dało zrobić, ale siła tej prostoty jest powalająca. Widać to po reakcji przeciwników. Minister Gliński zarzucił Tuskowi, że ten nie wybudował żadnego muzeum, czym oczywiście się skompromitował, pan Fogiel – kompromitacja do kwadratu, choć jako rzecznik powinien chyba lepiej formułować komunikaty, niż że „Tusk odkrywa w końcu Polskę”. To pokazuje, że po wystąpieniu Tuska, ale i reszty mówców, bo też ich trzeba pochwalić, szczególnie panią Leszczynę i Radosława Sikorskiego, albo władza jest tak zadufana w sobie, albo jest w panice, skoro odzywa się sam premier zarzucając manipulację Tuskowi.

Reklama

Dużo czasu poświęcił wyprowadzeniu przez PiS Polski z UE. Zaproponował też wpisanie do konstytucji zmiany w tym zakresie.
Tusk dotknął jednego z czulszych elementów, na których PiS może się wyłożyć, a wiarygodność PiS-u w tym zakresie jest żadna, zważywszy że ma w koalicji Ziobrę. Ale zdefiniował także na nowo, gdzie są priorytety. To mniejsze miasta, bo w dużych PO jest silna.

To nie są rzeczy z kalibru odkrycia Ameryki, ale nawet wartościowanie tego, że najpierw jesteśmy Polakami, potem mieszkańcami Płońska, a na końcu Europejczykami i członkami PO, pokazuje, że między tymi kwestiami nie ma sprzeczności.

Prawdopodobnie PO ma badania, z których wynika, że można dużo wygrać na wdrożeniu hasa „nie dzielmy”, tylko wcześniej nikt nie wiedział, jak to zrobić. Bycie Polakiem, katolikiem i Europejczykiem nie jest w sprzeczności, czyli nawet jeżeli się nie kochamy, bo jesteśmy po dwóch stronach barykady, to każdy z nas może być dobrym Polakiem. Takiej narracji nie było do tej pory.

Tusk swoim wystąpieniem rozbroił trochę bombę z „opiłowywaniem katolików z przywilejów”, a także z posłem Sterczewskim i wydarzeniami na granicy?
Oczywiście, że tak, choć bomba posła Sterczewskiego niestety wybuchła i zadziałała. Była też pretekstem do wprowadzenia stanu wyjątkowego. Rozumiem, że politycy w kwestii migrantów na granicy są w trudnej sytuacji, bo ludziom należy pomagać, i to jest bezdyskusyjne. Natomiast kiedy część Polaków się boi, zresztą ich strach jest pobudzany przez rządzących, to taka akcja jak posła Sterczewskiego jest na granicy śmieszności, choć oczywiście rozumiem intencje.

Po badaniach, które się pojawiają, widzimy, że PiS jest pewny tego, że wygra najbliższe wybory, to zresztą też ujawnił Marian Banaś, że płyniemy w inną stronę jako patologiczny układ. I teraz generalna zasada jest prosta: trzeba postawić diagnozę, co się dzieje, później dlaczego tak się dzieje. I

Tusk powiedział wyraźnie, aby nie napędzać zwolenników PiS-owi. Takie wypowiedzi jak Sławomira Nitrasa właśnie dają mu amunicję.

Dodam jeszcze, że nie ma w Polsce takiego polityka, który by umiał połączyć doświadczenie polityczne z tak klarownym przedstawianiem informacji.

Jak inni mówcy?
Dla mnie odkryciem jest pani Leszczyna, bo wyrasta polityczka wagi ciężkiej. Nie dość, że merytoryczna, przygotowana, to zaczyna łapać luz. Pewnie Tusk swoim powrotem jej pomógł. Oczywiście Radosław Sikorski jak zawsze świetny. Pozostałe wystąpienia, Trzaskowskiego i Budki, też nie były złe. Okazuje się zatem, że Tusk potrafi zbudować drużynę, która może wyjść na boisko i nie odstawi nogi, choć piłka nożna nie jest właściwą analogią, a raczej czeka nas walka w klatce. Władza sięgnęła za daleko i możemy to oczywiście symetryzować, choć to nie jest to samo. Widać, że władza uderza do głowy, otępia umysł i osłabia możliwości realnej oceny sytuacji. Oczywiście

rozdawanie pieniędzy jest miłe, natomiast Tusk i opozycja nie ma pieniędzy, a musi mieć pomysł.

Niektórzy mówią, że zabrakło pomysłu, planu, programu.
Tusk świetnie rozbroił „katolicyzm” i „małe miasteczka”, ale ta partia, zresztą jak pozostałe na opozycji, musi zacząć funkcjonować z jasnym przekazem i Tusk pokazał dziś wizję, choć sam się kiedyś z tego wyśmiewał i mówił, że jak polityk ma wizje, to niech idzie do lekarza.

Okazuje się, że żyjemy w mistycznym kraju, czyli gusła, jasła, przesądy, szczepionki z czipami itd. Być może w bardziej dojrzałych demokracjach ta wizja nie jest tak istotna, ale my dziś jesteśmy w innym ustroju, niż byliśmy, gdy Tusk wyjeżdżał, i on na pewno zdaje sobie z tego sprawę. Instytucje państwa w najlepszym stopniu zostały zepsute, a w najgorszym zmienione na zombie, jak TK czy prokuratura.

Czy efekt Tuska się skończył?
Efekt Tuska dał, co mógł, a teraz jest czas na przepracowanie tego. Tusk musi w tej chwili poukładać swoje podwórko, stawiać diagnozę i obserwować, co się dzieje.

Miesiąc miodowy dla PiS już się skończył, teraz jest drożyzna, podwyżki i kłopoty z dostaniem pieniędzy.

Teraz rządzący mogą pokazać, jak świetnie sobie radzą. Tusk nie może wpaść na ring i walić, tylko musi rozpisać walkę na 12 rund, a czas gra na jego korzyść.


Zdjęcie główne: Donald Tusk na konwencji PO, Fot. Twitter/AGajewska, zdjęcie w tekście: Mirosław Oczkoś, Fot. Flickr/Fryta 73, licencja Creative Commons

Reklama