Reklama

Wrocławskie PCK nie może doliczyć się żywności, która miała trafić do potrzebujących. Według śledczych może chodzić nawet o 46 ton darów. Zdaniem jednego ze świadków tzw. afery PCK, w sprawie, w której od kilkunastu miesięcy toczy się śledztwo, żywność rozdawano przy okazji kampanii wyborczej polityków PiS. Prokuratura zapowiedziała przesłuchanie minister Anny Zalewskiej. – W polskiej tradycji każdy, kto okradał najbiedniejszych, był skazywany na ostracyzm społeczny i był eliminowany z życia społecznego, tu mamy sytuację, gdzie takie osoby mogą sprawować ważne funkcje publiczne, to kompromitujące dla PiS-u. Apelujemy, aby ujawnili wszystkie informacje, przeprosili i odeszli – komentuje poseł PO Robert Kropiwnicki.

PCK dla PiS

Sprawę tzw. afery PCK prokuratura bada już od kilku lat. Z jej ustaleń wynika, że w czasie, gdy dolnośląskim PCK kierowali ludzie związani z PiS, wyprowadzono z niego 1,1 mln zł. Na czele regionalnego Czerwonego Krzyża stał wówczas Rafał Holanowski, były radny PiS w sejmiku dolnośląskim, jego zastępcą był poseł tej partii Piotr Babiarz, a dyrektorem Jerzy G., również sejmikowy radny PiS poprzedniej kadencji, bliski współpracownik minister edukacji Anny Zalewskiej i członek władz PiS w Wałbrzychu.

Z doniesień “Gazety Wyborczej” wynika, że pieniądze to nie jedyne, co mieli  wyprowadzić z PCK współpracownicy minister Zalewskiej. Jak podaje gazeta, z magazynów Polskiego Czerwonego Krzyża zginęło także 46 ton żywności, która mogła być rozdawana w kampanii wyborczej PiS. W sprawie ma być przesłuchana minister Anna Zalewska.

– Apelujemy, aby w przededniu kampanii wyborczej do PE, do którego zamierza uciekać minister Zalewska, wyborcy dowiedzieli się, jaka była jej rola i jej współpracowników, asystentów przy kradzieży materiałów z PCK. Jeżeli dziś to nie zostanie ujawnione, a prokuratura nie ujawni roli działaczy PiS-u w aferze PCK, może się okazać, że po wyborach do PE będzie wstyd nie tylko w Polsce, ale i na całą Europę, że europoseł i były minister może mieć z tym coś do czynienia – uważa Robert Kropiwnicki z PO.

Reklama

Wyjaśnienie sprawy jest w interesie nas wszystkich

Posłowie Platformy Obywatelskiej złożyli interpelację, aby ujawnione zostały wszelkie materiały i kwestie związane z tą sprawą. – Bez ujawnienia tego PiS nie będzie miał żadnej wiarygodności, może się też okazać, że sprawa będzie ukręcana na poziomie politycznym – mówił w Sejmie Kropiwnicki.

Zdaniem posłów opozycji zaskakujący jest fakt, że po 2 latach, odkąd sprawa jest prowadzona, nie udało się przesłuchać Piotra Babiarza, który pełnił rolę dyrektora PCK, ani minister Anny Zalewskiej.

– Jeżeli nie ma pani z tym nic wspólnego, to dlaczego nie znalazła pani 15 minut, aby stawić się w prokuraturze wrocławskiej, złożyć obszerne wyjaśnienia i przynajmniej zdementować informację? – pyta Joanna Augustynowska z PO. – Dziś wiemy, że bliscy współpracownicy minister Zalewskiej, były dyrektor jej biura poselskiego to są osoby, którym postawiono zarzuty – dodaje.


Zdjęcie główne: Anna Zalewska, Fot. Flickr/KPRM/P. Tracz

Reklama