Reklama

Całkowity zakaz aborcji, nawet gdy ciąża jest wynikiem gwałtu lub płód jest nieodwracalnie uszkodzony – takie prawo marzy się rządzącym. W piśmie polskiego rządu do Komitetu Praw Człowieka ONZ strona polska domaga się także wykreślenia zapisów zabraniających karania kobiet, które dokonały aborcji. – To cofa nas do czasów głębokiego średniowiecza – komentuje dla nas prof. Magdalena Środa.

Aborcja po polsku

Obecnie aborcja dopuszczalna jest w trzech przypadkach: gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia matki, gdy jest wynikiem gwałtu i gdy badania wykażą ciężkie i nieodwracalne uszkodzenia płodu. Już teraz polskie prawo jest najbardziej restrykcyjnym w Europie.

W uwagach do Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych Organizacji Narodów Zjednoczonych polski rząd domaga się zmian, które uderzą jeszcze bardziej w kobiety.

– Takie zapisy stawiają nas w jednym szeregu z niektórymi krajami Ameryki Południowej, jak Wenezuela, gdzie za poronienie siedzi w wiezieniach tysiące kobiet – mówi nam Natalia Jakacka, lekarka i działaczka na rzecz praw kobiet.

Reklama

Czego chciałby polski rząd?

Z przedstawionego przez Polskę pisma wynika, że rząd Beaty Szydło chciałby, aby kobiety, które dokonają aborcji, mogły być za to ścigane; Polska chce usunięcia zakazu stosowania przez państwo sankcji karnych wobec kobiet decydujących się na aborcję i pomagających im lekarzy.

Po drugie, zniesienia obowiązku zapewnienia ciężarnej kobiecie bezpiecznej aborcji w przypadkach, gdy ciąża jest wynikiem gwałtu lub kazirodztwa albo gdy stwierdzono, że płód cierpi na nieuleczalne upośledzenie. Aborcja nie byłaby też możliwa z uwagi na ból fizyczny lub cierpienie psychiczne.

Takie propozycje strona polska przedstawiła w uwagach do opublikowanego w lipcu projektu tzw. Komentarza Ogólnego do art. 6 Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych Organizacji Narodów Zjednoczonych

Co ciekawe, pod polskim stanowiskiem nie widnieje żaden podpis (ani premier Beaty Szydło, ani żadnego z ministrów czy sekretarzy stanu),

Pani premier, co pani na to?

Interpelację w tej sprawie do premier Szydło napisała posłanka Monika Wielichowska, pełnomocnik ds. równego traktowania w gabinecie cieni PO.

22473383_357524871338739_461668415_o22501089_357524884672071_287206983_n

– Napisałam do premier Szydło, do kobiety, bo tylko ona mogłaby zatrzymać tę eskalację światopoglądowej wojny – mówi Monika Wielichowska. – Wydaje się, że od polityków wymaga się szacunku dla wszystkich obywateli, nie tylko tych, którzy wyznają wartości konserwatywne, także tych, którzy mają poglądy liberalne.

W interpelacji posłanka opozycji pyta też premier Szydło, dlaczego o stanowisku polskiego rządu dowiaduje się z mediów, a także, czy pani premier chce, żeby kobieta, która ma komplikacje w czasie ciąży i poroni, była traktowana jak potencjalna kryminalistka: – Czy chce, aby ciążę prowadził w Polsce prokurator, a nie lekarz, czy ma świadomość, że działania rządu i jej samej wpisują się w rozszerzenie podziemia aborcyjnego?

– Pani premier jest przykładem kompletnego posłuszeństwa i wierności – mówi prof. Magdalena Środa. – Jest mnóstwo kobiet, które służą patriarchatowi lepiej i solidniej niż niejeden mężczyzna, bo myślą, że rzeczywiście naszą misją jest rodzenie dzieci.

– Szokujące jest, że polski rząd, na czele którego stoi kobieta, pani premier Beata Szydło, domaga się całkowitego wykreślenia aborcji i wykreślenia zapisów, które zabraniają karania kobiet, które dokonały aborcji – dodaje Monika Wielichowska.

ONZ: Po pierwsze – kobieta

W tej chwili w Komentarzu Ogólnym do art. 6 Paktu, dotyczącym przerywania ciąży, czytamy m.in, że należy zapewnić kobietom przez państwa członkowskie możliwość bezpiecznej aborcji w określonych przypadkach (zagrożenie życia, zdrowia oraz narażenie na znaczny ból fizyczny lub psychiczny, np. kiedy ciąża jest wynikiem gwałtu). Państwa członkowskie są także zobowiązane do zapewnienia dostępu do informacji nt. antykoncepcji i o różnych metodach zapłodnienia.

– ONZ potraktuje to jako ciekawostkę cywilizacyjną. Nagle w środku Europy, w XXI wieku, odzywa się głos głębokiego średniowiecza czy państwa islamskiego – mówi prof. Magdalena Środa. – Widać, że ten tekst był pisany przez Ordo Iuris – dodaje.

Będzie zaostrzenie ustawy?

ONZ raczej nie uwzględni polskich postulatów, ale treść pisma daje wskazówkę, w jakim kierunku rząd będzie chciał zmienić prawo w Polsce. – Widać wyraźnie, że nasz rząd ma taką intencję, żeby kobiety były karane za to, że chcą aborcji dokonać. To jest skandal. W innych krajach, oprócz Węgier, można dokonać legalnej aborcji bez podania powodu – mówi nam Natalia Jakacka, lekarka i działaczka na rzecz praw kobiet.

Bardziej liberalne prawo aborcyjne jest m.in. w Szwecji, Norwegi i Danii, ale nie tylko w państwach skandynawskich, które słyną z liberalnego prawa, przepisy chronią przede wszystkim kobietę. Bez podania powodu aborcji można dokonać też w Wielkiej Brytanii.

– Jeżeli polski rząd rzeczywiście będzie chciał wprowadzić takie rozwiązania, które będą prowadziły do tego, że będą się pojawiały akty oskarżenia przeciwko kobietom, które będą chciały aborcji dokonać, to znaczy, że cofamy się setki lat wstecz. Bardzo smutne – podsumowuje Natalia Jakacka.


Zdjęcie główne: Czarny Protest 2016, Opole, Fot. Flickr/Iga Lubczańska, licencja Creative Commons

Reklama