Reklama

Mitologizowanie rzekomej dawnej chwały w sposób naturalny skłania do naśladowania minionych wzorów w nowych i odmiennych warunkach – tak jak Putin naśladuje model caratu, Erdogan sułtanatu, zaś Kaczyński sanacji – pisze Janusz A. Majcherek

Manipulowanie historią jest niebezpieczne nie tylko dlatego, że prowadzi do kreowania fałszywego obrazu przeszłości, która przeminęła i może nie mieć bezpośredniego wpływu na dzisiejszą rzeczywistość (choć nawet zakończone ponad sto lat temu zabory oddziałują na nią znacząco i wielorako). I nawet nie wyłącznie z tego powodu, że – jak przestrzegali przedstawiciele krakowskiej szkoły historycznej, czyli „Stańczycy” – fałszywa historia jest mistrzynią fałszywej polityki.

Jeśli nie przyjmujemy do wiadomości, że Polacy mogą zapędzić swoich sąsiadów do stodoły i ją podpalić, będziemy budować taki system polityczny i typ wspólnoty społecznej, w których zabijanie sąsiadów może się powtórzyć.

Steven Pinker stwierdził, że istnieją dwie koncepcje natury ludzkiej: utopijna i tragiczna. Ta pierwsza wywodzi się z preoświeceniowej filozofii Johna Locke’a i jego słynnej koncepcji tabula rasa, według której człowiek przychodzi na świat nieukształtowany i podatny na kształtowanie. Taki obraz człowieka dał w późniejszych czasach inspirację nie tylko tyranom, despotom i dyktatorom, pałającym żądzą urabiania mas ludzkich podług własnych zamierzeń, ale także rozmaitym utopistom, wierzącym naiwnie w możliwość swobodnego kształtowania wspólnot ludzkich według najwznioślejszych ideałów.

Tragiczna wizja natury ludzkiej każe brać pod uwagę wszelkie, w tym niebezpieczne, ludzkie skłonności. Zawsze trzeba się liczyć z najgorszymi spośród nich, dostrzegać ryzyko erupcji najpodlejszych i najbardziej destrukcyjnych. Ustanawiając stosunki społeczne czy polityczne należy uwzględniać zdolność ludzi do występku i zbrodni.

Reklama

Takie skłonności i potencjalne możliwości tkwią też w Polakach i nieraz w przeszłości ujawniały się w ich okropnych postępkach, nie tylko mordowaniu najbliższych i dalszych sąsiadów.

Ukrywanie, tuszowanie, a zwłaszcza zaprzeczanie im kreuje fałszywy obraz nie tylko naszych przodków, ale i nas samych, dając błędną podstawę dla obecnej wspólnoty społecznej i politycznej, która w ten sposób ulega wypaczeniu, zdeformowaniu, zakłamaniu. Nawet co do tego, kto i na jakich prawach do niej ma prawo należeć.

Brytyjska demokracja i wspólnota społeczna jest być może dlatego lepsza, dojrzalsza i sprawniejsza od polskiej, że Brytyjczycy powszechnie czytają Szekspira, pokazującego sugestywnie, do czego zdolny jest człowiek, zwłaszcza wyposażony we władzę lub jej spragniony, a także oglądali filmy obrazujące ponure epizody z brytyjskiej historii, zaś w szkołach uczą się o bezeceństwach, jakich dopuszczali się ich przodkowie.

Niemiecka demokracja i wspólnota polityczna są zapewne dlatego sprawniejsze, bardziej harmonijne i stabilne, pomimo straszliwej historii, że Niemcy tej historii nie zakłamują, stale przypominając sobie samym i światu zbrodnie swoich przodków – ostatnio te popełniane przed ponad stu laty w Namibii, ówczesnej niemieckiej kolonii.

Rosyjska wspólnota polityczna i społeczna jest zapewne z tego powodu gorsza, mniej kreatywna i harmonijna, że Rosjanie nie chcą przyjąć do wiadomości zbrodni i bezeceństw przez ich przodków popełnianych, kreując równie naiwny, co zakłamany wizerunek siebie jako poczciwych ofiar historii i złych sił zewnętrznych, także dzisiaj czyhających na ich szlachetny „russkij mir”. Zbrodnie, przemoc, agresja, skrytobójstwa, zdrady są wymazywane z rosyjskiej historii, wiec powtarzają się w dzisiejszych realiach.

Dzielne i skuteczne stawianie czoła wyzwaniom przyszłości wymaga odrzucenia balastu przeszłości, a więc uprzedniego rozpoznania, co w niej jest obciążeniem i zniszczenia tego.

Antysemityzm, ksenofobię, religijny fanatyzm powinno się zidentyfikować i przezwyciężyć, a nie mamić siebie i innych, że niczego takiego nie było i nie ma.

Zwłaszcza katolicy powinni uznać, że uczciwy rachunek sumienia oraz szczere wyznanie win jest warunkiem oczyszczenia sumień.

Mitologizowanie rzekomej dawnej chwały w sposób naturalny skłania do naśladowania minionych wzorów w nowych i odmiennych warunkach – tak jak Putin naśladuje model caratu, Erdogan sułtanatu, zaś Kaczyński sanacji. Nieprzypadkowo ten pierwszy neguje lub pomniejsza rosyjskie i stalinowskie zbrodnie, ten drugi ściga za wypominanie Turkom rzezi Ormian, a ten trzeci i jego akolici zaprzeczają polskiemu sprawstwu zbrodni w Jedwabnem i pogromu kieleckiego.

A nierozpoznane i nieprzezwyciężone, a przynajmniej okiełznane skłonności czyhają i dają o sobie od czasu do czasu znać. W przyszłości mogą się ujawnić w dramatyczny sposób, potwierdzając przestrogę Santayany, że

kto nie pamięta o historii, ten jest skazany na jej powtarzanie.

Zatem także, czy zwłaszcza, jeśli z pamięci wymazuje to, co niewygodne, bo wymagające przezwyciężenia.

Janusz A. Majcherek


Zdjęcie główne: Bronisław Wojciech Linke, „Autobus”, obraz z 1961 roku, Muzeum Narodowe w Warszawie

Reklama