Reklama

Lewica coraz częściej mówi językiem PiS-u i ku mojemu zdziwieniu działacze lewicy przyłączyli się do krytyki Tuska, nie wiem, po co. Jeżeli ktokolwiek ma wątpliwości, że Tusk to polityk, z którym Kaczyński może przegrać, to niech poogląda serwisy informacyjne TVP, bo tak usilne próby niszczenia wiarygodności Tuska są wprost proporcjonalne do lęków Kaczyńskiego. Włączanie się do tej operacji lewicy jest czymś skandalicznym, ale potwierdza tylko tyle, że lewica mentalnie jest już przybudówką PiS-u – mówi nam Leszek Miller, były premier, obecnie eurodeputowany. I dodaje: – W Parlamencie Europejskim padały jasne wypowiedzi, że przewodnicząca von der Leyen musi się zdecydować, czy jej Komisja walczy o praworządność, czy popiera antydemokratyczne działania węgierskiego i polskiego rządu. Jeżeli KE dalej będzie z tym zwlekać, to najprawdopodobniej doprowadzi do sytuacji, w której zgłoszony zostanie wniosek o wyrażenie wotum nieufności dla Komisji

JUSTYNA KOĆ: Z jednej strony mamy rezolucję PE w sprawie poszanowania praworządności i naciski na KE w tej sprawie. Z drugiej Joe Biden po przylocie do Europy mówi: demokracja wróciła, jesteśmy gotowi przewodzić demokratycznemu światu. Kilka dni wcześniej Barack Obama mówi o Polsce i Węgrzech jako autorytarnych krajach. Czy to nie czas, aby ekipa rządząca Polską na serio zastanowiła się nad zmianą polityki?

LESZEK MILLER: PiS powinien się zastanowić, ale na pewno tego nie zrobi, dlatego że to, co się dzieje wokół PiS-u, jest dla nich potwierdzeniem, że wszyscy dybią na naszą suwerenność i niepodległość i jeszcze bardziej trzeba stać na straży dotychczasowej polityki. Ich zdaniem wreszcie wstaliśmy z kolan i nikt w obcych językach nie będzie nam mówił, co mamy robić. Tego rodzaju sygnały ze świata zostaną znowu źle odczytane przez rządzących, bo zamiast skłonić ten obóz do korekty polityki, to tylko utwardzi ich w swojej słuszności. Ich zdaniem sygnały płynące spoza granic Polski, także te sygnały zza oceanu, są dowodem na wzrost znaczenia pozycji Polski.

Co do Amerykanów, to myślę, że

Reklama

PiS stracił już jakiekolwiek złudzenia, że Biden będzie kontynuował politykę Trumpa.

Joe Biden rzeczywiście chce odbudować pozycję USA jako kraju, którzy serio traktuje reguły demokracji i w związku z tym nie spotka się na tej samej drodze z władzami Polski, która jest w coraz większej izolacji. W UE ma relacje najgorsze z dotychczasowych, administracja Joe Bidena nie utrzymuje kontaktów z władzami polskimi poza niezbędną konieczność. Polsce zostaje Turcja i Chiny. Smutne… Nasze władze zaprowadziły nas w zaułek, gdzie będziemy się miotać aż do końca ich rządów.

Tylko za chwilę ta fatalna polityka zacznie przynosić realne szkody, bo czas apelowania i przestrzegania wyraźnie się kończy. Czy to nie spowoduje otrzeźwienia polityków i nas, wyborców?
Premier Morawiecki w Szczecinie powiedział, że i tak damy radę, rozumiem, że nawet, gdy zostaną nam ograniczone fundusze. Traktuję to jako odpowiedź na pani pytanie; pan Morawiecki zakłada, że jak pieniądze z UE zostaną zablokowane, to maszyny drukarskie przyśpieszą obroty i będą drukowały więcej złotówek.

Czyli pana zdaniem to nie tylko gadanie na potrzeby polityki wewnętrznej, tylko realny scenariusz?
Gdyby musieli odejść od dotychczasowej polityki, to przyznaliby, że cały ich okres miażdżenia polskiej demokracji, potęgowania izolacji Polski był błędem, a genialny strateg Jarosław Kaczyński ze swoimi mniej genialnymi pomocnikami wprowadzili Polskę na ślepy tor.

Nigdy się do tego nie przyznają i jakoś to swojemu elektoratowi wytłumaczą, bo ten nie oczekuje żadnych dowodów, tylko ślepo wierzy w to, co mówi rząd. To rodzaj religii i ci wyznawcy będą przy PiS-ie.

KE ogłosiła, że popiera Czechów w sporze o kopalnię w Turowie przed TSUE. Grozi nam 5 mln euro kary dziennie i to od ponad 20 dni. Minister Sasin zaskoczył stwierdzeniem, że powołany zostanie zespół negocjacyjny. Jak pan ocenia to, co się dzieje w tej sprawie i jak to się skończy?
To dowód na to, że polska dyplomacja przestała istnieć, przynajmniej w takim znaczeniu, jak się przez lata przyzwyczailiśmy. Sasin przyznał, że praktycznie żadnych poważnych analiz dotyczących wypracowania polskiego stanowiska przy konflikcie z Czechami nie ma. Jeżeli oni rzeczywiście dopiero teraz zabierają się za tę sprawę, to widać, jak wielki jest stopień indolencji, arogancji. Było wystarczająco dużo czasu, aby spór z Czechami rozwiązać, tym bardziej, że podobno mamy z nimi świetne relacje w obrębie Grupy Wyszehradzkiej i wręcz braterskie stosunki panują w gronie tych 4 państw. Nagle teraz dowiadujemy się, że Czesi składają skargę do TSUE, nie widząc innego sposobu na rozwiązanie tego problemu.

Ostatni akt aktywności polskiej dyplomacji w Czechach miał miejsce niedawno, ale dotyczył wywarcia presji na władze czeskie, żeby utrudniały Polkom aborcję w ich kraju. Rozumiem, że to było ważniejsze dla polskiej dyplomacji, która nie zajmowała się poważnymi negocjacjami z Czechami, tylko oczekiwaniem, że Czesi będą deportować Polki, które będą chciały dokonać aborcji. To najlepsza odpowiedź na pytanie, jak i czyje interesy polska dyplomacja reprezentuje. Chociaż nie używałbym tu słowa dyplomacja, bo to raczej nieporadni urzędnicy, którzy jeszcze w resorcie pracują.

Oczywiście nie wiem, czy to będzie 5 mln, bo być może TSUE osądzi szkody na mniejszą kwotę, ale widać wyraźnie, że

polska pozycja w tym sporze maleje z dnia na dzień, bo jeżeli KE popiera Czechów, to znaczy, że nasze stanowisko jest mniej niż wątłe.

To znowu przykład, gdzie polityka realna dogoniła PR polityków PiS i za chwilę poniesiemy konsekwencje działań tego rządu. Dopytuję o to, bo to przerażające i mam wrażenie, że dochodzimy czy polski rząd dochodzi do ściany?
Ma pani rację, że to jest przerażające, ale to się nie dzieje od dzisiaj. Od dłuższego czasu powoli, ale stopniowo polskie władze wycofują nasz kraj z obszaru państwa prawnego, z demokracji liberalnej, z trójpodziału władz, a na wszystkie sygnały, gdzie bije się na alarm, mają prosta odpowiedź – polski rząd jest genialny, Polska wreszcie odzyskuje swoją rangę i znaczenie, a ci wszyscy, którzy biją na alarm, to zdrajcy, zaprzańcy, mówiący w obcych językach i nie ma co się przejmować.

Wspomniała pani o ostatnich sytuacjach w PE. Można powiedzieć, że europarlamentarzyści tracą cierpliwość i w ostatnich debatach była już jawna i ostra krytyka KE za to, że nie uruchamia procedury warunkowości w oczywistych przypadkach łamania praworządności. W PE padały jasne wypowiedzi, że przewodnicząca von der Leyen musi się zdecydować, czy jej Komisja walczy o praworządność, czy popiera antydemokratyczne działania węgierskiego i polskiego rządu. Jeżeli KE dalej będzie z tym zwlekać, to najprawdopodobniej doprowadzi do sytuacji, w której zgłoszony zostanie wniosek o wyrażenie wotum nieufności dla Komisji.

Jeśli chodzi o przejęcie się wartościami, a nie tylko środkami finansowymi, to najbardziej w tej sprawie wiarygodny i rzetelny jest właśnie Parlament Europejski.

Tam zasiadają ludzie, którzy w swoich krajach na co dzień słyszą, co się w sprawie Polski i Węgier mówi. Potem jest KE, a najbardziej konserwatywnym ciałem i niechętnym do poważnego rozpatrywania świata wartości jest Rada Europejska, czyli premierzy wszystkich krajów członkowskich, bo oni są uzbrojeni w broń, która się nazywa weto. Dodatkowo „kruk krukowi oka nie wykole”, Morawiecki i Orbán myślą sobie, że w razie czego użyją weta lub dadzą do zrozumienia, że dzisiaj my, jutro ktoś z was.

Na szczęście PE jest bardzo pryncypialny w tych zasadach i tak jak w czasie ostatniej debaty powiedziano, nie będzie już tolerował bezczynności KE i nie będzie patrzył spokojnie na to, jak pieniądze płyną do krajów, do których nie powinny płynąć. Wiadomo, że sam mechanizm weta zostanie, bo jest to kwestia zapisana w traktatach, natomiast coraz więcej decyzji wychodzić będzie poza RE, np. do Rady Unii Europejskiej, gdzie weta nie ma.

Wicemarszałek Terlecki najpierw wysłał Cichanouską do Moskwy, a potem w liście z przeprosinami zrobił z niej, co tu dużo mówić, idiotkę, która nie ma pojęcia, jak wygląda polska scena polityczna. Jak pan ocenia tę sprawę?
Marszałek Terlecki wystąpił jako dystrybutor, którego misją jest pozwalanie na kontakty gościom zagranicznym z wybranymi podmiotami polskiej polityki. Pan Terlecki uważa, że może wskazywać przyjeżdżającym do Polski gościom, z kim mogą się spotykać, a z kim nie. Jeśli założymy, że Terlecki nie mówi własnymi słowami, tylko wyraża myśli wodza Jarosława Kaczyńskiego, to mamy też świadectwo, co na ten temat myśli prezes.

Sądzę, że oni naprawdę są przekonani, że mają monopol na wszystko i jak przyjeżdża gość z zagranicy, to musi realizować program, który mu wręczą.

Przypominam, że gdy niedawno przyjechała do nas delegacja francuska i jeden z ministrów chciał pojechać do Kraśnika, nie zrobił tego, bo w rozmowach wywarto taką presję, że francuski minister zrezygnował, aby nie doprowadzić do kryzysu całej wizyty. Zatem już mieliśmy do czynienia z takimi zachowaniami.

W niedzielę wybory w Rzeszowie, gdzie jest wspólny kandydat opozycji w przeciwieństwie do Zjednoczonej Prawicy. Czy pan Fijołek ma szanse na I turę?
Chciałbym, aby pan Fijołek wygrał w I turze i myślę, że to jest w zasięgu ręki. Jeżeli zabraknie mu kilku punktów, to będziemy mu kibicować i życzyć, aby wygrał w II turze.

Czy Rzeszów może być jaskółką porozumienia na wybory ogólnokrajowe i jak ocenia pan w tym kontekście zachowania lewicy?
Raczej nie, ponieważ lewica już się wypowiedziała, że nie idzie we wspólnym froncie. Zresztą to ugrupowanie coraz częściej mówi językiem PiS-u i ku mojemu zdziwieniu działacze lewicy przyłączyli się do krytyki Tuska, nie wiem, po co. Jeżeli ktokolwiek ma wątpliwości, że Tusk to polityk, z którym Kaczyński może przegrać, to niech poogląda serwisy informacyjne TVP, bo tak usilne próby niszczenia wiarygodności Tuska są wprost proporcjonalne do lęków Kaczyńskiego.

Im więcej nienawiści do Tuska w TVP, tym więcej jest lęków Kaczyńskiego, które telewizja mimochodem prezentuje.

Kaczyński wie, że mógłby z Tuskiem przegrać, dlatego media rządowe atakują go ze zdwojoną siłą. Włączanie się do tej operacji lewicy jest czymś skandalicznym, ale potwierdza tylko tyle, że lewica mentalnie jest już przybudówką PiS-u.


Zdjęcie główne: Leszek Miller, Fot. Facebook/MillerLeszek

Reklama