Reklama

Funkcjonariusz powinien dobierać środki adekwatnie do osoby i sytuacji. Jeżeli podejmuje interwencje w przypadku bójki z kibicami na meczu albo Marszu Niepodległości, to rozumiem, że dobierze inne, niż w przypadku nastolatki, która usiadła na chodniku. Jeżeli policjanci nie potrafią znieść nastolatki w taki sposób, żeby nie złamać jej ręki, to kwalifikują się na całą serię szkoleń – mówi nam mecenas Sylwia Gregorczyk-Abram, która monitoruje zachowania policji podczas Strajku Kobiet. – Trzeba przyznać, że w działaniach policji obserwujemy nową „jakość”. Oto policja, która powinna zawsze stać po stronie prawa, słabszych, po stronie obywateli, podejmuje działania opresyjne. Te wszystkie nadużycia, o których wiemy, zwłaszcza w kontekście pokojowego protestu, są niedopuszczalne i należy je uznać za sprzeczne z europejską konwencją o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Mam na myśli artykuł 3 Konwencji, czyli zakaz tortur, nieludzkiego i poniżającego traktowania lub karania – dodaje Maria Ejchart-Dubois, członkini Komisji Ekspertów Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur.

JUSTYNA KOĆ: Wiceszef MSWiA Maciej Wąsik składał w Sejmie wyjaśnienia z działań policji. Na razie nie dopatrzył się, aby policja nadużywała środków przymusu. Wiceminister odnosił się do wszystkich wydarzeń po 22 października, czyli po wyroku TK Julii Przyłębskiej. Jak panie oceniacie działanie policji?

MARIA EJCHART-DUBOIS: Trzeba przyznać, że w działaniach policji obserwujemy nową „jakość”. Oto policja, która powinna zawsze stać po stronie prawa, po stronie słabszych, po stronie obywateli, a nigdy walczyć z nimi,

podejmuje działania opresyjne.

Te wszystkie nadużycia, o których wiemy, zwłaszcza w kontekście pokojowego protestu, są niedopuszczalne i należy je uznać za sprzeczne z europejską konwencją o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Mam na myśli artykuł 3 Konwencji, czyli zakaz tortur, nieludzkiego i poniżającego traktowania lub karania.

Reklama

Znamy te najgłośniejsze, najbardziej spektakularne sprawy, jak złamanie ręki nastolatce czy zatrzymanie 17-latka, ale czy możemy oszacować skalę tych wydarzeń?

SYLWIA GREGORCZYK-ABRAM: Rzeczywiście policja ostatnio sprawia wrażenie, jakby jej wszystko było wolno. Tymczasem powinna pilnować zachowywania standardów przy każdej czynności podejmowanej wobec obywateli.

Jeżeli policja chce któregoś z nich wylegitymować, wejść do domu czy zatrzymać, to musi podać podstawę prawną i faktyczną swoich działań.

Tymczasem w ostatnim czasie podczas legitymowania setek osób czy zamykania ich w kotle policja łamie te standardy. Oczywiście może się wydawać, że to nic takiego, bo co wielkiego się stało, ludzie zostali otoczeni kordonem policji, żadna ręka nie została złamana, ale to nie jest prawda. To, co obserwujemy, to niebezpieczne przesuwanie granic.

Zamykanie w kotle, o czym pisze Rzecznik Praw Obywatelskich, jest dozwolone tylko w wyjątkowych sytuacjach, np. wtedy, kiedy trzeba oddzielić grupę od agresywnych osób. Nie może być tak, że jeżeli spotykamy się przed domem Kaczyńskiego albo w kamienicy obok na inscenizacji Dziadów, to policja działając represyjnie otacza wszystkich kordonem i legitymuje. To wszystko jest tylko po to, aby przysparzać ludziom pewnych dolegliwości, aby ich zniechęcić. Policja tak działać nie może i nie powinna.

To łamanie standardów, czyli przesuwanie granic, które potem kończy się nadmiernym użyciem siły i środków przymusu bezpośredniego, a w konsekwencji na przykład złamaniem ręki.

MARIA EJCHART-DUBOIS: Cofnęłabym się jeszcze jeden krok, bo nie można pominąć kontekstu, w jakim dochodzi do bezzasadnego stosowania środków przymusu przez policję, do używania pałek i gazu.  Pamiętajmy, że obywatele korzystają ze swojego prawa do spontanicznych zgromadzeń. Ta wolność ma absolutnie fundamentalny charakter w państwie demokratycznym i służy temu, żeby można było wyrazić swoje poparcie lub swój sprzeciw wobec działania władzy.

Zdelegalizowanie takich zgromadzeń, wbrew temu, co mówi policja i rządzący, nie jest możliwe w świetle Konstytucji.

Rząd wykreował jakiś dziwny „stan epidemii”, który nie jest przewidziany przez Konstytucję, nie jest żadnym ze stanów nadzwyczajnych tam opisanych, które skutecznie mogłyby wprowadzić ograniczenia praw obywateli. Tak mogłoby się zdarzyć tylko w przypadku wprowadzenia stanu wyjątkowego, tylko w sytuacjach wyjątkowych, tylko ustawą, i to wciąż tylko w sposób proporcjonalny do zagrożenia. Ten kontekst jest niezwykle ważny, ponieważ policja traktuje go jako usprawiedliwienie swojego działania – skoro zgromadzenia są nielegalne, to można je rozpędzić i gazem, i pałką. To czyste bezprawie.

SYLWIA GREGORCZYK-ABRAM: W takich sytuacjach ważniejsze jest to, aby wszystko odbywało się zgodnie z prawem. Jeżeli z jakiegokolwiek powodu niezbędne i konieczne jest, aby ograniczyć prawa obywatela, to nie może się to odbywać poprzez wypowiedź premiera na jakiejś konferencji. Jak mówi Adam Bodnar,

prawo do zgromadzeń jest solą demokracji.

Skoro policja uznaje zgromadzenie za nielegalne, to może używać środków przymusu, aby rozgonić protestujących?

MARIA EJCHART-DUBOIS: W przypadku rozwiązania zgromadzenia albo podjęcia interwencji policja nie może w żaden sposób przekraczać prawa. Interwencja musi być przede wszystkim proporcjonalna. Użycie takich środków jak gaz łzawiący czy gaz pieprzowy musi być również ocenione pod kątem konieczności,  proporcjonalności, racjonalności, szczególnie wobec uczestników i uczestniczek, którzy nie zachowują się w sposób agresywny. To nie jest tak, że policja może podjąć każdy rodzaj działania, bo uważa, że zgromadzenie jest nielegalne.

Mam wrażenie, że mówimy o pewnym w stanie idealnym. Na ostatnich protestach psikano gazem w posłankę z legitymacją w ręku. Jak dużą lekcję jeszcze mamy zatem do odrobienia?

SYLWIA GREGORCZYK-ABRAM: Zacznijmy od tego, że potrzebna jest lekcja na poziomie podstawowego szkolenia funkcjonariuszy publicznych. To rolą policji jest zabezpieczenie i zapewnienie bezpieczeństwa osobom gromadzącym się i policjantom nie mogą puszczać nerwy. Takie sytuacje, gdy stojąca posłanka z wyciągniętą legitymacją dostaje wprost w twarz gazem, nie powinna się zdarzyć. To na policji spoczywa obowiązek zapewnienia innym bezpieczeństwa. Jeżeli zgromadzenie jest pokojowe i jego uczestnicy pokojowo wyrażają swoje zdanie, najczęściej jest to jednak zdanie niezadowolenia z działań rządu, to

policja absolutnie nie może w sposób nieproporcjonalny wyciągać gazu czy pałek.

Oczywiście to może wydawać się stanem idealnym, ale takie są standardy konwencyjne i konstytucyjne. Zdjęcie, na którym zatrzymywana dziennikarka jest niesiona przez policję, trzymając w ręku legitymację prasową, obiegło cały świat, bo to właśnie klasyczny przykład przesunięcia granic. Totalnym absurdem była przy okazji wypowiedź rzecznika policji, który stwierdził, że może najlepiej dziennikarze niech nie chodzą na protesty. Rolą dziennikarza jest chodzić na protesty i relacjonować, a rolą policji jest zabezpieczenie zarówno manifestujących, jak i dziennikarzy, i fotoreporterów. My prawnicy i prawniczki też jesteśmy po to, aby alarmować i reagować.

MARIA EJCHART-DUBOIS: Warto podkreślić, że problem, o którym mówimy, nie zaczął się w ostatnich tygodniach, po tzw. wyroku tzw. TK. Wróćmy do wydarzeń z tzw. tęczowej nocy, ale też do kontrmiesięcznic smoleńskich. Warto wspomnieć, że skarga Ewy Siedleckiej, którą Europejski Trybunał Praw Człowieka zakomunikował niedawno polskiemu rządowi, dotyczy nadużyć policji już w 2017 roku. Od tego czasu

obserwujemy eskalację tych bezprawnych działań.

Brutalność policji w żadnym kontekście nie jest usprawiedliwiona i to dotyczy nie tylko tego, co obserwujemy na marszach, ale też tego, co się dzieje na komendach. Musimy pamiętać o dodatkowym aspekcie naruszenia zakazu stosowania tortur i innych form maltretowania, który wynika z europejskiej konwencji, a mianowicie aspektu proceduralnego;  każde podejrzenie naruszenia tego zakazu musi zostać bardzo precyzyjnie wyjaśnione przez państwo. To państwo ma obowiązek wyjaśnić wszelkie okoliczności i dostarczyć dowodów na to, jak było. To są tak zwane obowiązki proceduralne. Każdy przypadek użycia siły musi być bardzo szczegółowo usprawiedliwiony przez instytucje państwa. Obecnie mamy nawet problem z identyfikacją policjantów, którzy łamią prawo, jak choćby w przypadku 19-latki, której złamano rękę.

Gdy słucham komentarzy policji w stylu, że ta dziennikarka sprzyja mediom opozycyjnym, a nastolatka mogła zostać w domu i by jej ręki nie złamano, to mam wątpliwości, czy zostanie cokolwiek wyjaśnione.

SYLWIA GREGORCZYK-ABRAM: Rzeczywiście nie ma ostatnio warunków czy bardziej woli wyjaśniania tych sytuacji. Oczywiście postrzegam to jako sprawę polityczną.

To, jak to się skończy, będzie zależało zatem w dużej mierze od determinacji obrońców praw człowieka, bo upolityczniona prokuratura się tym nie zajmie.

Obrońcy praw człowieka, radcowie prawni, adwokaci, organizacje pozarządowe będą walczyć, aby wyjaśnić tę i inne podobne sprawy do końca. Na szczęście jest mnóstwo takich prawników, którzy już w takich sprawach działają. Znowu ciężar przerzucany jest na zdeterminowane jednostki, a nie sprawne działanie organów ścigania.

MARIA EJCHART-DUBOIS: Determinacja ze strony prawników jest wielka, a pomaga nam też technika, bo są tysiące nagrań ze zgromadzeń, które będą potem pomocne przy wyjaśnianiu tych spraw. Proszę też pamiętać, że policja jest zhierarchizowana, a ci, którzy są „na górze” i wydają rozkazy, są znani z imienia i nazwiska. Jeśli ktokolwiek z funkcjonariuszy naruszających prawo myśli, że jest bezkarny, to się myli. Wcześniej czy później będzie pociągnięty do odpowiedzialności.

Wiceminister Wąsik nie dopatrzył się uchybień w sprawie nastolatki, której policjant podczas interwencji złamał rękę. Jakie jest pani zdanie?

MARIA EJCHART-DUBOIS: Dla mnie tłumaczenie policji jest niedopuszczalne. Oczywiście złamanie ręki jest efektem nadużycia siły przez funkcjonariusza, nie mam żadnej wątpliwości.

Jeżeli państwo, mówiąc kolokwialnie, ma w swoich rękach człowieka, to jest za niego odpowiedzialne i to, co się stało, obciąża funkcjonariusza.

SYLWIA GREGORCZYK-ABRAM: Funkcjonariusz powinien dobierać środki adekwatnie do osoby i sytuacji. Jeżeli podejmuje interwencje w przypadku bójki z kibicami na meczu albo Marszu Niepodległości, to rozumiem, że dobierze inne, niż w przypadku nastolatki, która usiadła na chodniku. Jeżeli policjanci nie potrafią znieść nastolatki w taki sposób, żeby nie złamać jej ręki, to kwalifikują się na całą serię szkoleń.

Jakie to będzie miało konsekwencje?

MARIA EJCHART-DUBOIS: Policja, która z mozołem pracowała nad swoim wizerunkiem i zaufaniem społecznym, straciła wszystko w ostatnim czasie. Zaufanie do policji buduje się nie przez lata, ale przez pokolenia. Szacunek, wiarę w to, że działania policjantów są słuszne, bo stają oni zawsze po stronie obywatela, buduje się bardzo długo.

Teraz cofnęliśmy się kilka pokoleń wstecz.

Pani dr Hanna Machińska, zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara, powiedziała, że te sceny, które oglądała na komendach podczas wizytacji RPO, to sceny z poprzedniej epoki i na pewno nie powinny wydarzyć się w żadnym demokratycznym kraju.


Zdjęcie główne: Sylwia Gregorczyk-Abram i Maria Ejchart-Dubois, Fot. Gosia Majewska

Reklama