Reklama

Pierwszy list napisał Andrzej Duda. Prezydent był zaniepokojony, ale nie czystkami w armii, tylko brakiem obsady stanowisk attaché wojskowych i tworzeniem Wielonarodowej Dywizji w Elblągu. Odpowiedź otrzymał, ale nie była “wyczerpująca” i prezydent postawił nie przerywać korespondencji, a być może nawet spotkać się z ministrem Macierewiczem. I tak publiczny spektakl trwa… Czym się zakończy? Pytań jest zresztą więcej.

Gdzie jest prezydent?

Takie pytanie padało ostatnio coraz częściej z ust polityków opozycji, ale także byłych wojskowych. Coraz częściej słychać było opinię, że “prezydent abdykował także z roli zwierzchnika sił zbrojnych”, bo przecież zgodnie z zapisami konstytucji taką właśnie funkcję pełni.

A podczas ostatnich czystek w armii z wojska odeszło 30 generałów, do dymisji podali się wszyscy najważniejsi dowódcy. W minionym tygodniu ze służby zrezygnował gen. Jerzy Gut, szef tzw. specjalsów. Prezydent nie reagował i tak naprawdę nadal nie zareagował. Nie w tej sprawie. Szef Biura Prasowego Marek Magierowski przekonywał, że przecież “wymiana kadr w armii postępuje spokojnie”.

Andrzej Duda ani razu sam głosu w tej sprawie nie zabrał. Za to napisał.

Reklama

Andrzej Duda listy pisze

W czwartek prezydent postanowił wysłać listy do szefa MON. W pierwszym napisał, że jego wątpliwości “budzi utrzymujący się od dłuższego czasu brak obsady stanowisk attaché obrony w kluczowych państwach Sojuszu (Północnoatlantyckiego – red.). Chodzi m.in. o Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię.

W drugim liście prezydent napisał, że oczekuje wyczerpującej informacji na temat “stopnia zaawansowania prac nad utworzeniem Dowództwa Wielonarodowej Dywizji Północ-Wschód w Elblągu i przewidywanych terminów osiągnięcia przez nią wstępnych zdolności i pełnej gotowości”.

Antoni Macierewicz odpowiada

Odpowiedź szefa MON dotarła do Pałacu Prezydenckiego we wtorek. Dowiedział się pan prezydent i dowiedzieliśmy się wszyscy, że “we wszystkich wskazanych przez Pana Prezydenta miejscach kandydaci na attaché zostali już wskazani i przechodzą obecnie sprawdzenia dokonywane przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego”. A poza tym, co przypomniał, a raczej wypomniał prezydentowi Antoni Macierewicz, informowany o tym na bieżąco był szef BBN Paweł Soloch.

A jeżeli chodzi o Dowództwo Wielonarodowej Dywizji w Elblągu to “dowódca przyszłego MND NE został przeze mnie już wskazany” – przekonuje Macierewicz. Według niego, nie ma powodów do niepokoju. “Panie Prezydencie, oceniam, iż założony cel dotyczący Wstępnej Gotowości dowództwa zostanie osiągnięty terminowo lub z niewielkim przesunięciem czasowym, niemającym wpływu na powodzenie całego projektu”.

I co dalej? Spotkanie, czy dalsza wymiana korespondencji?

– Pan prezydent nie jest usatysfakcjonowany odpowiedziami pana ministra Antoniego Macierewicza. Tym samym nosi się z zamiarem kontynuowania tej korespondencji – mówi dyrektor prezydenckiego Biura Prasowego Marek Magierowski.

To nie wszystko, prezydent będzie chciał z Antonim Macierewiczem “porozmawiać osobiście” i w tym celu to BBN skieruje do ministra zaproszenie na takie spotkanie.

To wszystko jest o tyle ciekawe, że w ubiegłym tygodniu ten sam Marek Magierowski przekonywał, że prezydent z ministrem “spotyka się bardzo regularnie”. Jak zatem do tej pory panowie byli w stanie umówić się na spotkanie i dlaczego teraz nie są? To albo tylko czysta polityczna gra, albo coś na rzeczy jest.

Na to pierwsze – polityczne – rozwiązanie stawia były minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak z PO: – Celem prezydenta było stworzenie wrażenia, że dystansuje się od Antoniego Macierewicza i to jeszcze w sprawie, która nie jest najważniejsza. Dzisiaj co innego zajmuje tych, którzy mają na sercu bezpieczeństwo Polski.

Polityk PO zachowanie prezydenta nazywa “bardzo dziwnym”. Ale według niego Macierewicz postawił prezydenta w takiej dziwnej sytuacji. Jeżeli nadal będą się kontaktowali przez media, to na przyszłość wróży nie najlepiej.


pap-malyZdjęcie główne: Prezydent Andrzej Duda, Fot. PAP/Paweł Supernak

Reklama