Reklama

Ci wszyscy, którzy już sądzili, że zapędzili Budkę i Trzaskowskiego do lewicowej umieralni, rzucą się, by Platformę rozszarpać za karę, że do tej umieralni nie poszła. Jeśli Platforma zostanie rozszarpana, Kaczyński będzie mógł zrobić wszystko – z kobietami w Polsce, z sędziami w Polsce, nawet z Gowinem (za pomocą Bielana) – pisze Cezary Michalski

Problemami Platformy Obywatelskiej jako największej partii opozycyjnej, bez której wszystko szlag trafi (czyli – mówiąc nieco bardziej rytualnie – bez której Kaczyński dostanie się z Warszawy do Budapesztu Orient Expressem), było ostatnio: po pierwsze zbyt długie milczenie na temat programu i wizji Polski po epidemii koronawirusa i po rządach Kaczyńskiego; po drugie brak wewnętrznej konsolidacji (sprawiający, że próbując zdefiniować, kto rządzi Platformą i kto mówi w jej imieniu, trafiało się nawet nie na dojrzałe frakcje – choćby i liberalną versus liberalno-konserwatywną – ale na całą gromadę polityków pierwszego i drugiego planu, których ambicje zazwyczaj przewyższały ich realne możliwości); po trzecie wynikający z dwóch wcześniej wymienionych słabości brak scenariusza na odsunięcie Kaczyńskiego od władzy, który zawierałby także precyzyjne zaproszenie do współpracy dla innych nurtów opozycji, bo bez takiej współpracy pozbawienie Kaczyńskiego władzy jest niemożliwe.

W to milczenie Platformy wchodzili jak w masło Jarosław Kaczyński, cynicznie rozpalając aborcyjną wojnę, w której centrowe PO miało zostać rozszarpane przez lewicowych oraz prawicowych fanatyków i medialnych celebrytów obu stron, a także

Szymon Hołownia, który liczył na to, że po rozszarpaniu PO w centrum polskiej sceny politycznej pojawi się puste miejsce, które zajmie on (nawet jeśli nie ma jeszcze żadnej partii i nie zbudował żadnej instytucji, ani jeszcze nawet nie udowodnił, że potrafi budować).

Wspólne wystąpienie Borysa Budki i Rafała Trzaskowskiego jest pierwszą od dawna sensowną reakcją na wszystkie te słabości i pierwszym krokiem w kierunku odzyskania przez PO – a może i przez całą demokratyczną opozycję – politycznej inicjatywy.

Reklama

Dlaczego nie zaczęli od aborcji?

Jarosław Kaczyński przed paru miesiącami świadomie rozpoczął aborcyjną wojną mając nadzieję, że zniszczy ona centrową Platformę. Ludzie grający według scenariusza Kaczyńskiego (im bardziej sami o sobie sądzili, że są „lewicowi”, „postępowi” czy „feministyczni”, tym dokładniej realizowali jego scenariusz, bo niestety spora część polskiej postępowej inteligencji jest od Kaczyńskiego głupsza – parafraza za Stanisławem Brzozowskim, z jego ataków na „feldmanowszczyznę”) oczekiwali, że PO prezentację swojej wizji Polski po epidemii koronawirusa i po rządach Kaczyńskiego rozpocznie od radykalnej deklaracji w sprawie aborcji. Taka radykalna odpowiedź zniszczyłaby PO, ale kto by się przejmował partiami, przecież – jak od dawna przekonuje nas spora część publicystów i celebrytów – „liberalna Polska” bez partii i w ogóle bez instytucji świetnie sobie poradzi.

Budka i Trzaskowski szczęśliwie wybrali inny scenariusz (nie obyło się bez wcześniejszej bardzo burzliwej wewnętrznej dyskusji w PO, w której Raś czy Schetyna odegrali rolę wcale nie „hamulcowych” – jak insynuują ludzie z pogranicza „Wysokich Obcasów” i Adriana Zandberga – ale polityków, którzy powstrzymali PO przed samobójstwem albo przynajmniej wyrządzeniem sobie poważnej krzywdy).

Zamiast popełnić samobójstwo Budka i Trzaskowski przedstawili radykalną krytykę patologii państwa PiS (zarówno tych, które stanowią największe zagrożenie dla życia i zdrowia Polaków, jak też tych, które pozwalają się uwłaszczyć członkom nowej prawicowej elity).

Nie oznacza to jednak, że liderzy PO zatrzymali się na poziomie „antypisu”. Przedstawili bowiem własną wizję odbudowy polskiego państwa po epidemii koronawirusa i rządach Jarosława Kaczyńskiego.

Składa się na nią m.in. obietnica przeznaczenia 6 procent PKB na odbudowę polskiej służby zdrowia w pierwszym budżecie przyszłego rządu PO (czyli tak naprawdę przyszłego rządu całej demokratycznej opozycji, bo Budka i Trzaskowski celowo wybrali takie elementy programu Platformy, które mogliby zaakceptować także politycy Lewicy, PSL i Hołownia). W zaproponowanym przez nich całej opozycji programowym pakiecie jest też wzięcie przez polskie państwo odpowiedzialności za edukację (od czasu strajku nauczycieli po czas epidemii koronawirusa rząd PiS robi wszystko, żeby pokazać, że bez kompetentnej świeckiej edukacji rządząca prawica świetnie sobie poradzi, a polskich nauczycieli bez problemu zastąpi kadrą wychowaną przez Rydzyka, Czarnka i ONR).

Budka i Trzaskowski wrócili też do kluczowego elementu agendy PO, czyli odbudowy państwa prawa i ładu konstytucyjnego niszczonych konsekwentnie przez Kaczyńskiego, Ziobrę i Dudę.

Przypomnieli, że Trybunał Konstytucyjny i Krajowa Rada Sądownictwa nie są w obecnym swoim kształcie instytucjami jakkolwiek legalnymi, powstały bowiem na drodze wielokrotnego złamania przez rządzącą prawicę polskiej konstytucji i prawa. Zatem pierwszym zadaniem ekipy, która odsunie od władzy PiS, powinno być przywrócenie legalnego TK i legalnej KRS.

Zrobienie sobie przez Kaczyńskiego z TK politycznej zabawki najwięcej jak do tej pory kosztowało polskie kobiety, więc postulat odbudowy Trybunału Konstytucyjnego jest oczywistym warunkiem rozpoczęcia prac nad sensownym uporządkowaniem kwestii aborcji.

Przedstawiona przez Budkę i Trzaskowskiego propozycja „koalicji 276” (to minimalna liczba posłów potrzebna dla odrzucenia weta Andrzeja Dudy wobec działań przywracających w Polsce państwo prawa) jest tak naprawdę ofertą zaadresowaną do wszystkich nurtów demokratycznej opozycji. Nie wiem, czy pomysł „koalicji 276” jest realistyczny, czy nie. Ale na pewno nierealistyczna jest wizja odsunięcia Kaczyńskiego od władzy przez PO, Lewicę, PSL, Hołownię – idących na osobnych, konkurencyjnych listach i podstawiających nogi sobie wzajemnie, a nie Kaczyńskiemu.

Wszędzie tam, gdzie w ciągu ostatnich pięciu lat opozycja ze sobą współpracowała – czyli w wyborach do Senatu i na prezydentów miast – wygrywała z Kaczyńskim. Wszędzie tam, gdzie szła osobno, wygrywał Kaczyński, nawet jeśli dostawał mniej głosów.

Nie dać się wypchnąć z centrum

Czy pierwsze programowe wystąpienie Budki i Trzaskowskiego uratuje Platformę Obywatelską przed koniecznością precyzyjnego wypowiedzenia się w sprawie aborcji? Nie uratuje. Tu problem polega na tym, że PO ma dobre programowe pomysły – walka o przywrócenie obalonego przez Kaczyńskiego „trzeciego wyjątku” od zakazu aborcji (możliwość przerwania ciąży w przypadku śmiertelnej lub bardzo poważnej wady płodu) czy egzekwowanie ustawowych obowiązków państwa odnośnie antykoncepcji, edukacji seksualnej czy opieki okołoporodowej.

Do tego PO powinna dodać propozycje i formy wypracowania nowego ogólnonarodowego konsensusu wokół kwestii aborcji (na drodze referendum lub innego odwołania się do woli Polek i Polaków, co może, choć wcale nie musi, zaowocować liberalizacją okołoaborcyjnego ustawodawstwa, bo

np. publicystki „Wysokich Obcasów”, choć chętnie wypowiadają się w imieniu wszystkich Polek, nie są reprezentatywne ani dla Polek głosujących na PiS, ani dla Polek głosujących na PO, ani dla Polek głosujących na PSL, ani dla Polek chodzących do Kościoła… – mówiąc szczerze, o jakiejkolwiek reprezentatywności nie ma tu mowy).

Rzecz w tym, że to centrowe stanowisko PO nie budzi entuzjazmu ani lewicowych zwolenników pełnej liberalizacji aborcji, ani prawicowych zwolenników pełnej jej kryminalizacji. Od siły PO i od determinacji jej liderów zależy to, czy Platforma stanie się najważniejszą siłą skutecznie blokującą wojnę aborcyjną w Polsce, czy też będzie tej wojny pierwszą ofiarą.

Teraz naprawdę trzeba bronić PO. Ci wszyscy, którzy już sądzili, że zapędzili Budkę i Trzaskowskiego do lewicowej umieralni, rzucą się, by Platformę rozszarpać za karę, że do tej umieralni nie poszła. Mieliśmy po drodze cały festiwal głupoty. Mieliśmy Pana Publicystę, który twierdził, że PO jest gorsze niż Kaja Godek. Mieliśmy Panią Celebrytkę, która zaatakowała Owsiaka, nazwała go „dziadersem”, tylko dlatego, że bardzo sensownie powiedział, iż będzie bronić prawa decyzji kobiety w sprawie aborcji, mimo że aborcja nie jest dla niego zupełnie OK, nie jest dla niego najlepszym środkiem antykoncepcyjnym. Pani Celebrytka zaatakowała Owsiaka dlatego, że ona sama nie potrafi rozmawiać z kobietami, które głosują na PiS, nie potrafi ich do swoich racji przekonać, nawet nie próbuje. Czuje się też zupełnie bezsilna wobec Kaczyńskiego. A sądzi, że przynajmniej Owsiakowi może zrobić krzywdę (mam nadzieję, że nie może).

Teraz cała ta ekipa rzuci się na Platformę, Budkę, Trzaskowskiego – żeby ich ukarać, żeby ich zdyscyplinować, „wychować”.

Czy Budka i Trzaskowski okażą się wystarczająco silni, aby obronić (przed wrogami i przed pozornymi sojusznikami) centrową tożsamość Platformy Obywatelskiej? Żeby tak się stało, cała Platforma Obywatelska musi teraz okazać bezwzględną jedność, nie dać się rozegrać. Nie tylko Budka i Trzaskowski, ale także Sikorski, Kidawa-Błońska, Schetyna, Kopacz, Grupiński, Pomaska, Kierwiński, Leszczyna… muszą oprzeć się o siebie plecami i walczyć. A nie będzie łatwo. Jeśli sensowny konserwatyzm Schetyny, Sikorskiego i Rasia stanie się tylko frakcyjnym głosem przeciwko „liberalizmowi młodszego pokolenia”, Platforma zostanie rozszarpana. Jeśli sensowny liberalizm Trzaskowskiego i Budki stanie się tylko uległością wobec „medialnego saloniku”, Platforma zostanie rozszarpana.

Jeśli Platforma zostanie rozszarpana, Kaczyński będzie mógł zrobić wszystko – z kobietami w Polsce, z sędziami w Polsce, nawet z Gowinem (za pomocą Bielana).

Czekam teraz na kolejne programowe wystąpienia Platformy. I na poważną odpowiedź Hołowni.

Jeśli poprzestanie na jałowym sarkazmie, jak to zrobił dzisiaj, znaczy to, że do polityki jeszcze nie dojrzał. A to wcale nie byłaby dobra wiadomość.

Cezary Michalski
Autor jest publicystą tygodnika „Newsweek”


Zdjęcie główne: Borys Budka i Rafał Trzaskowski, Fot. Twitter/PO

Propozycje Platformy

Rozdział Kościoła od państwa, odpis podatkowy na Kościół, likwidacja Funduszu Kościelnego, likwidacja TVP Info i abonamentu RTV, 6 proc. PKB na ochronę zdrowia, bezwzględny zakaz importu śmieci do Polski – to niektóre z pomysłów programowych Platformy Obywatelskiej. Partia chce też stworzyć Koalicję 276, bo tylu głosów potrzeba, aby obalić weto prezydenta.

Czas na zmiany

Czas na zmiany – pod takim hasłem odbyła się konferencja, na której liderzy PO Borys Budka i Rafał Trzaskowski przedstawili plan na najbliższe miesiące, a także pomysł na Polskę po PiS-ie.

– Państwo, które miało być silne, zbankrutowało. Dzisiaj przedstawimy diagnozę – mówił Borys Budka, przewodniczący PO. – Rząd nie poradził sobie z nadmierną liczbą zgonów. Polacy nie mogli liczyć na wsparcie państwa – podkreślał.

Dlatego jednym z głównych postulatów PO jest podniesienie nakładów na ochronę zdrowia. – W pierwszym budżecie państwa, za który odpowiedzialna będzie Platforma Obywatelska, poziom wydatków na służbę zdrowia wyniesie 6 proc. PKB – mówił Rafał Trzaskowski, wiceprzewodniczący PO i prezydent Warszawy.

Liderzy zapowiedzieli też uruchomienie narzędzi, które będą walczyć z fake newsami i kłamstwem telewizji publicznej. Już teraz ma zostać powołany sztab wyborczy, który będzie pracował nad przyszłą wygraną w wyborach.

Idzie nowe

Platforma chce na nowo ułożyć relacje Kościoła z państwem. Zlikwidowany zostanie Fundusz Kościelny, zastąpi go odpis podatkowy na Kościół.

Chce także wdrożyć refundację wizyt u specjalistów, wydatków na edukację i kosztów lepszego powietrza. Do Polski nie będzie można w żadnym wypadku importować śmieci, a Puszcza Białowieska cała zostanie parkiem narodowym.

Do wyjaśnienia państwowych afer powołany zostanie specjalny Prokurator Śledczy. Na nowo utworzone zostaną Krajowa Rada Sądownictwa i Trybunał Konstytucyjny. Odpolityczniona zostanie prokuratora i sądy.

Platforma chce też wprowadzić możliwość zorganizowania referendum ws. odwołania posła i senatora z urzędu.

Zlikwidowany ma zostać abonament RTV, a także TVP Info. W tej ostatniej sprawie zbierane będą podpisy pod obywatelskim projektem.

Koalicja 276

To ma być pierwszy krok do  zjednoczenia opozycji. – Państwo PiS się załamało i oni niestety się do tego przyznają. Trzeba jak najszybciej z opozycją doprowadzić do tego, że będzie 276 głosów w Sejmie i że zmienimy rzeczywistość – mówił na konferencji Rafał Trzaskowski

– Koalicja 276 to porozumienie partii opozycyjnych, które uzgodnią między sobą fundamentalne sprawy do rozwiązania w przyszłym parlamencie. Jeśli będziemy mieć wspólnie 276 miejsc w parlamencie, wprowadzimy wcześniej uzgodnione zmiany – mówił Budka.

Jak mówili liderzy PO, wspólne cele, które powinny łączyć, to: naprawa sądownictwa, odpolitycznienie telewizji publicznej. Liczą na współpracę z  Lewicą, PSL i Polską 2050.

– Obiecuję wam, że jesteśmy gotowi do każdej rozmowy, by zakończyć rządy nieudaczników, przez których wasze bezpieczeństwo jest zagrożone. Jesteśmy gotowi na wybory – mówił Borys Budka (JK)

Reklama