To jest projekt antyobywatelski i upartyjniający samorząd. Chcecie ukraść wybory Polakom – ostrzega opozycja. Do krytyki dołącza także Kukiz  ’15. Po co zmieniać zasady głosowania na rok przed wyborami? Żeby je wygrać – pyta i odpowiada Paweł Kukiz. W Sejmie odbyło się pierwsze czytanie proponowanych przez PiS zmian w ordynacji wyborczej. Opozycja domaga się odrzucenia projektu. Krytykuje go także PKW. W rozmowie z wiadomo.co przewodniczący Komisji Wojciech Hermeliński ostrzegał, że “przeprowadzenie wyborów po zmianach będzie graniczyło z cudem”.

Co proponuje PiS?

PiS chce zlikwidować jednomandatowe okręgi wyborcze, powołać nowych komisarzy wyborczych, którzy mieliby określić okręgi wyborcze, stworzyć drugą komisję wyborczą, która “ustalałaby wynik wyborów”, powołać nowego szefa Krajowego Biura Wyborczego i zmienić (od nowej kadencji Sejmu) zasady powoływania członków PKW. Wprowadza też dwukadencyjność w wyborze wójtów, burmistrzów i prezydentów miast.

Projekt zmian w ordynacji wyborczej wraz z uzasadnieniem liczy 99 stron. Został oczywiście zgłoszony jako projekt poselski, który nie wymaga opiniowania i konsultacji społecznych. Żadnych rozmów wcześniej nie było. PiS znowu robi, co chce, i zrobi zapewne, jak chce.

– To zmiany i propozycje nie tylko kompromisowe, wysłuchujące głosu samorządowców, ale także głosów opozycji, które padały na tej sali. To propozycje, które mają zapewnić, by obywatele odzyskali pełną wiarę w to, jaki będzie wynik wyborczy – mówił z sejmowej mównicy poseł PiS Łukasz Schreiber.

A to ciekawe, bo zaproponowane zmiany krytykują wszyscy: PO, Nowoczesna, PSL, Kukiz ’15 i PKW. Polityk partii rządzącej wbrew wszystkim przekonuje o “potrzebie zwiększenia jawności i transparentności procesu wyborczego” oraz “zwiększeniu poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji”, które ma dać reforma PKW.

PO: “PiS chce upartyjnić samorząd”

Ten projekt ordynacji wyborczej jest projektem antyobywatelskim i upartyjniającym samorząd w sposób niewspółmierny do jakiejkolwiek rzeczywistości w jakimkolwiek normalnym kraju – mówił podczas debaty w Sejmie szef klubu PO poseł Sławomir Neumann.

Jakie niebezpieczeństwa niosą proponowane zmiany?

– oderwanie procesu liczenia głosów od procesu głosowania zmniejszy transparentność wyborów i stworzy ogromną możliwość fałszowania wyborów. W myśl zasady “nieważne kto głosuje, ważne kto liczy głosy”;

– komisarze wyborczy nie będą już musieli być sędziami – wystarczy wyższe wykształcenie prawnicze. Będą mogli być to klasyczni PiSiewicze;

– nowi komisarze wyborczy mają decydować o granicach okręgów wyborczych. Pozwoli to na takie manipulowanie okręgami, by dać przewagę PiS.

Poza tym politycy PO przekonują, że PiS wcale nie zrezygnował z dwukadencyjności wstecznej, chociaż do tej pory zapewniał, i tak jest zapisane, że ma zacząć obowiązywać samorządowców wybranych w wyborach w 2018 roku. – Przepisy w ordynacji są tak skonstruowane, że po ich przyjęciu, przy odrobinie złej woli, a takiej nie brakuje, można je interpretować jako wprowadzenie dwukadencyjności wstecznej – ostrzega Neumann.

Szef klubu PO deklaruje też, że zjednoczona opozycja będzie gotowa do wyborów i obrony samorządów: – Zaproponujemy miejsca na listach wszystkim tym niezależnym samorządowcom, których wy chcecie się pozbyć z samorządami. Razem z tymi wszystkimi, którzy chcą walczyć o niezależny samorząd, pogonimy wam kota w wyborach samorządowych!

PSL: “To ordynacja skrojona pod PiS”

Bardzo mocnych słów nie szczędził podczas debaty lider PSL-u. Dla ludowców te zmiany mogą oznaczać być albo nie być. Według Władysława Kosiniaka-Kamysza, “to zbójecki projekt, który jest miną pod uczciwe wybory”, “powrót do najgorszych założeń z 1947 roku” i “zaoranie Polski lokalnej”.

– To wyraz lęków i obaw o to, że kolos jest tak naprawdę na glinianych nogach. Jak przyjdzie do wyborów, to prawda jak oliwa wypłynie na wierzch. Boicie się tych wyborów, więc skroiliście ordynację pod siebie. Ułożyliście ją tak, żeby ona była wygodna tylko dla jednej partii, dla partii PiS. To nie jest ordynacja na miarę Polski i Polaków. To nie jest ordynacja na miarę obywateli, małych ojczyzn. To ordynacja skrojona pod was. Chcecie ukraść wybory Polakom – grzmiał z sejmowej mównicy Władysław Kosiniak-Kamysz.

Nowoczesna: “Kto grzebie w ordynacji, przegrywa wybory”

Takie właśnie ostrzeżenie dla polityków partii rządzącej ma poseł Nowoczesnej Marek Sowa. On nie ma wątpliwości, że PiS “chce zgotować chaos, bo w chaosie czuje się najlepiej, w zamieszaniu można zrobić wszystko”, dlatego proponuje zmianę nazwy ustawy na “podporządkowanie Polski lokalnej PiS-owi”.

Ale posłanka Joanna Scheuring-Wielgus nie ma wątpliwości, że PiS-owi nie uda się “zabetonować sceny politycznej”. – Żaden PiS-owiec nie zabierze marzeń ludzi. Zobaczycie, że ludzie będą walczyć – mówi posłanka Nowoczesnej.

Do grona krytyków projektu zmian dołączają także politycy Kukiz ’15.

Kukiz: “Bóg was za to oceni”

To ugrupowanie jest chyba najbardziej zagorzałym zwolennikiem JOW-ów. To hasło od samego początku nieśli na swoich sztandarach. Dlatego z sejmowej mównicy lider Paweł Kukiz powtórzył: “JOW-y albo śmierć”.

Zwrócił też uwagę na skandaliczny sposób procedowania tego projektu, bez żadnych konsultacji.

– Chciałbym zaprosić wszystkich bezpartyjnych samorządowców, wszystkie organizacje obywatelskie i wszystkich obywateli RP do obrony podmiotowości obywatelskiej, postawienia tamy partiokracji, do skończenia z zawłaszczeniem państwa przez partie polityczne, które zrobiły sobie sposób na życie, utrzymanie rodzin, i na pijawki, które drąży ten naród od 1945 roku. A Bóg was za to oceni, zobaczycie – mówił Paweł Kukiz.

PKW: To się źle skończy

Nowelizację ordynacji wyborczej krytykuje także Państwowa Komisja Wyborcza. Warto przeczytać nasz wywiad z przewodniczącym PKW Wojciechem Hermelińskim dostępny TU.


Zdjęcie główne: Fot. Lukas Plewnia, licencja Creative Commons