Reklama

Zwycięstwo w Senacie tworzy nową jakość, jeśli chodzi o możliwości legislacyjne, możliwości kontroli nad pracą rządu, jest to szansa na przywrócenie prawdziwego parlamentaryzmu przynajmniej w jednej izbie po 4 latach tłamszenia i duszenia – mówi nam Tomasz Siemoniak, wiceprzewodniczący PO, były szef MON. – Przed nami posiedzenie Sejmu w starym składzie – to przedziwna sytuacja. Podejrzewam, że chodzi tu o plan PiS-u związany z jakąś operacją o złych intencjach. Być może będą chcieli ominąć to, że nie mają większości w Senacie i jeszcze w starym składzie coś przeprowadzić, jak wymianę prezesa NIK-u – dodaje. – To jest czas, w którym w pełni powinniśmy wspierać Grzegorza Schetynę jako przewodniczącego. Kto chce kandydować, powinien za jakiś czas te aspiracje zgłosić, natomiast kto dziś podważa przywództwo czy atakuje Grzegorza Schetynę, działa na szkodę opozycji i Koalicji Obywatelskiej. To nie jest moment na rozliczenia i wewnętrzne napięcia – podkreśla

JUSTYNA KOĆ: PKW podała oficjalne wyniki wyborów. Jak pan je ocenia?

TOMASZ SIEMONIAK: Po raz pierwszy w historii kto inny wygrał wybory do Sejmu, a kto inny do Senatu. PiS przegrał w jednomandatowych okręgach, gdzie wygrali kandydaci wspierani przez tzw. pakt senacki, czyli KO, Lewicę i PSL. Po drugie, zbiorcze poparcie dla kandydatów opozycji jest o prawie 800 tys. głosów wyższe, niż poparcie dla PiS-u. Zatem niezależnie od tego, że PiS wygrał i ma większość w Sejmie, pokazaliśmy, że opozycja w Polsce jest silna i jest gotowa do wypełniania swojej roli.

Oczywiście pozostaje pytanie, czy gdyby utrzymać formułę Koalicji Europejskiej, to wynik nie byłby lepszy, ale teraz nie ma co gdybać, tylko trzeba zapewnić dobrą współpracę opozycji.

Tym bardziej, że zwycięstwo w Senacie tworzy nowa jakość, jeśli chodzi o możliwości legislacyjne, możliwości kontroli nad pracą rządu. Jest to szansa na przywrócenie prawdziwego parlamentaryzmu przynajmniej w jednej izbie po 4 latach tłamszenia i duszenia.

Reklama

Oczywiście życzylibyśmy sobie zwycięstwa z PiS-em, ale jak powiedział w wieczór wyborczy Grzegorz Schetyna, szanse nie były równe. To nie była uczciwa rywalizacja; zaprzęgnięto media publiczne do ataku na opozycję, głównie na Koalicję Obywatelską, cała machina państwowa też wspierała kandydatów PiS-u, np. spółki państwowe. Sami kandydaci PiS-u za nic mieli wyroki sądowe – minister gospodarki morskiej, lider listy PiS-u nie wykonał prawomocnego wyroku, który zapadł w trybie wyborczym. Zatem nie było mowy o uczciwej rywalizacji. Mimo tego wszystkiego

nasi wyborcy za nami stanęli, doceniając też formułę koalicji, wiele nowych twarzy i otwarcie na nowe środowiska, np. na Zielonych.

Macie już pomysł na to, jak będzie wyglądać praca Senatu? PiS już mówi o poszukiwaniu dialogu.
Zapamiętałem mocno słowa prezesa, że pierwsze 4 lata to było ubijanie ziemi do pojedynku, który nastąpi teraz. Ja nie wierzę w deklaracje współpracy ze strony PiS-u. Wypowiedzi prezesa Kaczyńskiego w kampanii wyborczej, zwłaszcza w jej ostatniej fazie, o piętnowaniu inaczej myślących, przyznawaniu sobie monopolu na jedynie słuszną rację rokują jak najgorzej; praktyka 4 lat w Sejmie odbierania głosu opozycji, przepychania projektów w ciągu kilku godzin bez dyskusji, ogrodzenia Sejmu, wieszania kotar rokuje jak najgorzej. Nie ma żadnych przesłanek, aby sądzić, że cokolwiek miałoby się zmienić. Oczywiście życzylibyśmy sobie normalnej pracy Sejmu, w którym jest dyskusja, ale trudno uwierzyć, że ci sami ludzie, którzy przez 4 lata niszczyli parlamentaryzm, mieliby do tego wrócić.

Na pewno większość opozycji w Senacie zmieni logikę działania PiS-u, tym bardziej, że w kwietniu czekają nas wybory prezydenckie. To wszystko tworzy okazję do sprawdzenia PiS-u, czy rzeczywiście życzy sobie więcej dialogu.

Jest pan pewny wszystkich opozycyjnych senatorów?
Oczywiście tak mała większość – jednego głosu – jest zawsze pewnym ryzykiem, bo istnieje pokusa, zwłaszcza w partii, która bez cienia skrępowania takie metody stosuje, aby próbować przeciągać na swoją stronę któregoś z senatorów. Uważam jednak, że mają oni świadomość odpowiedzialności i tego, jak bardzo wyborcy patrzą im na ręce. To ludzie wybrani w okręgach jednomandatowych, pokonali kandydatów PiS-u w często bardzo ostrej walce. To inny poziom, niż przeciąganie kogoś z gminy w zamian za stanowisko, tylko niesłychanie poważna sprawa, bo los kraju jest w tym momencie w ich rękach. Myślę, że wszyscy czują tę odpowiedzialność na sobie, bo nagle Senat stał się kluczowym miejscem. Nie wiem, czy komuś uśmiecha się los pana Kałuży, który stał się synonimem sprzedania się za stanowisko.

Czyli “wasz Sejm, nasz Senat”?
To nowa sytuacja, choć w wielu demokracjach ma miejsce. W Stanach w Izbie Reprezentantów dominują Demokraci, a w Senacie Republikanie, z tym że tam te izby są sobie równe, u nas jednak Sejm ma większe kompetencje. Na pewno to bardzo wyraźny sygnał dla PiS-u. Te funkcje, które Senat posiada – jak funkcje kontrolne – będzie na pewno wykonywać.

Uważam, że będzie też w Senacie prawdziwa kontrola rządu, czego do tej pory w ogóle nie było.

Kurz wyborczy opadł, czas na powyborcze stanowiska. Kto zostanie szefem klubu, marszałkiem Senatu i wicemarszałkiem Sejmu?
Na razie na to za wcześnie. Przed nami posiedzenie Sejmu w starym składzie – to przedziwna sytuacja. Podejrzewam, że chodzi tu o plan PiS-u związany z jakąś operacją o złych intencjach. Być może będą chcieli ominąć to, że nie mają większości w Senacie i jeszcze w starym składzie coś przeprowadzić, jak wymianę prezesa NIK-u. W Sejmie na korytarzach mówiło się w poniedziałek o tym. Oczywiście takie działanie nie narusza prawa, ale kompletnie łamie dobre obyczaje. Skupiamy się zatem nie na personaliach w nowym parlamencie, tylko na tym, co będzie się działo we wtorek i w środę. Zgodnie ze zwyczajami PiS-u nie wiadomo, co się pojawi w porządku obrad i jakie projekty PiS będzie chciał we wtorek i w środę przeprowadzić.

Czy opozycja wystawi wspólnego kandydata na prezydent? Rozmawiacie już o tym?
Nie da się uniknąć tego, że w następnych dniach cała uwaga będzie skupiona na parlamencie i wyłonieniu jego władz. Na pewno dojdzie do rozmów na temat wspólnego kandydata i dobrym punktem wyjścia do rozmów na ten temat jest wzajemne zapewnienie się, że

jeśli nawet nie będzie wspólnego kandydata w pierwszej turze, to w drugiej już tak. Sukces paktu senackiego pokazuje, że zjednoczona demokratyczna opozycja, jeśli działa razem, ma duże szanse na zwycięstwa.

Stanie pan do wyborów o przywództwo w partii z Grzegorzem Schetyną na początku przyszłego roku?
Za wcześnie, żeby o tym mówić. To jest czas, w którym w pełni powinniśmy wspierać Grzegorza Schetynę jako przewodniczącego. Kto chce kandydować, powinien za jakiś czas te aspiracje zgłosić, natomiast kto dziś podważa przywództwo czy atakuje Grzegorza Schetynę, działa na szkodę opozycji i Koalicji Obywatelskiej. To nie jest moment na rozliczenia i wewnętrzne napięcia. Przyjdzie na to czas i każdy w demokratycznej partii, jaką jest PO, może się zgłosić i rywalizować o fotel przewodniczącego. Nie jesteśmy partią wodzowską.


Zdjęcie główne: Tomasz Siemoniak, Fot. Flickr/PO, licencja Creative Commons

Reklama