To, co zostało osiągnięte, było na miarę historyczną nie tylko w skali Polski, ale i Europy, a może nawet świata. Coś, z czego powinniśmy być dumni, co powinno być naszą wizytówką. I dlatego tak bardzo bolesne jest to, że znaczenie tego wszystkiego jest w Polsce tak skutecznie podważane przez tych, którzy chcieli swoim krytycyzmem wobec Okrągłego Stołu się uwiarygodnić, a swoich politycznych przeciwników usunąć z kart historii – mówi nam Janusz Onyszkiewicz, wieloletni działacz „Solidarności” i jej rzecznik z czasów przemian, uczestnik Okrągłego Stołu. – Myślę, że na nowy Okrągły Stół jest za wcześnie, bo aby doszło do niego, to musi być obopólne przekonanie, że są pewne sprawy, które nas łączą, i jest problem, który trzeba rozwiązać, a można go rozwiązać tylko wspólnie. W sytuacji, kiedy obecna strona rządząca traktuje opozycję jak wrogów, żeby nie przytaczać już konkretnych epitetów, którymi opozycja jest obrzucana, to mowy o porozumieniu oczywiście nie ma – dodaje.
Wiedzieliśmy, że musimy postępować rozważnie, aby nie posunąć się za daleko. Musieliśmy stworzyć przestrzeń do rozmów, dociskać drugą stronę, ale z umiarem, aby nie zapędzić władzy w kąt, z którego nie będzie się mogła ruszyć, bo wówczas zostanie jej tylko agresja – mówi nam Bogdan Borusewicz, uczestnik Porozumień Sierpniowych, główny inicjator strajku, legenda „Solidarności”, dziś senator PO. Pytamy o przebieg tamtych wydarzeń, ale też o to, co dzieje się dzisiaj, i czy dostał zaproszenie na oficjalne obchody z udziałem prezydenta. – Nie dostałem, być może zaproszenie leży w Warszawie, ja jestem w Gdańsku, ale nie sądzę. Zresztą nie wydaje mi się, abym był tam oczekiwany – dodaje.