Reklama

Podręcznik do historii i teraźniejszości budzi kontrowersje już nie tylko w Polsce. Okazuje się, że robi się o nim głośno w… Belgii.

HiT w Belgii

Skąd to zainteresowanie Belgów? Prof. Wojciech Roszkowski na łamach książki tłumaczy bowiem, dlaczego to Bruksela została wybrana na centrum Unii Europejskiej. Napisał, że w Belgii poczucie tożsamości narodowej jest mniejsze niż np. w Berlinie czy Warszawie. Dzięki temu Bruksela to idealna siedziba międzynarodowych władz UE.

Zauważył to Rafał Markiewicz, Polak, który mieszka w Holandii. “Według oficjalnego podręcznika, na pytanie, dlaczego Bruksela jest najbardziej odpowiednim miastem na stolicę UE, łatwo można odpowiedzieć: to dlatego, że Belgom brakuje tożsamości narodowej” – napisał na Twitterze.

Problem w tym, że post dostrzegli belgijscy dziennikarze. Napisali więc o podręczniku artykuł.

Reklama

I tak czytelnicy w Belgii dowiedzieli się, że w książce prof. Roszkowskiego propagowane są tradycjonalistyczne i katolickie idee oraz znajdują się w niej zapisy atakujące europejskich przywódców i kraje UE. Samego autora określono jako “jednego z ideologów partii rządzącej”.

Czy prof. Roszkowski zasłużył na krytykę?

Wspomnianą tezę o “mniejszej tożsamości narodowej” Belgów Roszkowski uargumentował tym, że w ich kraju obowiązują aż trzy oficjalne języki. Do tego Belgia została proklamowana jako państwo dopiero na początku XIX wieku. Zapewne zdaniem Belgów to dość płytkie spojrzenie na ich dzieje.

Warto zresztą dodać, że sama idea narodów narodziła się też dopiero w XIX w., jest więc dość młoda.

Belgijski dziennik nie poprzestał jednak na fragmencie dot. Belgii. Opisał też kontrowersje, jakie poznaliśmy w Polsce. Zauważono, że w książce promowany jest chrześcijański system wartości i piętnowane jest wyzwolenie seksualne, ateizm i feminizm. Nie pominięto antyunijnej narracji autora podręcznika.

Warto dodać, że o podręczniku pisały też norweskie media. Jego treść określono jako “propagandę”.

Źródło: Twitter

Reklama