Reklama

To się jeszcze dobrze nie przebiło do opinii publicznej, ale konwencja Solidarnej Polski pokazała, że Zbigniew Ziobro czuje się mocny. Nawet chce zmienić nazwę z Solidarnej Polski na Sprawiedliwą Polskę, zatem pokazuje Hamletowi Gowinowi, gdzie jego miejsce. A staremu królowi też daje sygnał, że razem ze swoimi młodymi janczarami będzie dusił i pójdzie w bój. To może być jakiś klucz do tego, że są tarcia w obozie prezydenta – mówi nam dr Mirosław Oczkoś, ekspert od marketingu politycznego. Rozmawiamy o kampanii prezydenckiej i pytamy o wydarzenia z Wejherowa, gdzie prezydent został wygwizdany. – Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka – staropolszczyzna ma tu wiele do zaoferowania. Tylko tu mamy jeszcze ogromną dawkę hipokryzji – mówi nasz rozmówca

JUSTYNA KOĆ: Kampania wyborcza wreszcie nabiera rumieńców. Dzieje się nie tylko po stronie prezydenta Dudy, ale też u kandydatów opozycji.

MIROSŁAW OCZKOŚ: Pytanie, czy to dobrze, że nabiera rumieńców; czy jest się lwem i gladiatorem, czy ludem ateńskim i cezarem. Najlepiej czuje się cezar, który pokazuje palcem góra-dół, a jak już mówiliśmy kiedyś, cezar siedzi na Nowogrodzkiej i czeka. Generalnie to dobrze, że kampania się rozpędza, bo możemy dowiedzieć się czegoś od i o kandydatach. Oczywiście faworyt jest jeden, ale ta oczywistość nie gwarantuje mu reelekcji i jeżeli ktoś w PiS czy też sam prezydent myślał o pierwszej turze, to te przewidywania powinny się rozwiać. Oczywiście Polacy są nieprzewidywalni w kwestiach polityki, jednak zakładam, że nie będzie tak łatwo.

Pozostali kandydaci też muszą jakoś się odróżniać, czasem próbują to robić dość ryzykownie, jak pan Kosiniak-Kamysz, który zapowiada, że chce debatować ze wszystkimi, tylko nie z Andrzejem Dudą. To ciekawy pomysł, chociaż mam wrażenie, że lider PSL ustawił celownik nie w te stronę, co trzeba.

Czyli zakłada pan, że odbędzie się druga tura, a w niej Andrzej Duda i…?
Warto podkreślić, że razem z Andrzejem Dudą walczy cały PiS, można też powiedzieć, że cała Zjednoczona Prawica minus Zbigniew Ziobro. Drugą osobą będzie prawdopodobnie Małgorzata Kidawa-Błońska. Pozostali kandydaci walczą o życie polityczne swoje lub swojej partii, jak Władysław Kosiniak-Kamysz. Robert Biedroń walczy, aby osiągnąć przynajmniej tak dobry wynik jak Lewica w ostatnich wyborach, bo inaczej zostanie zlinczowany ze strony koalicjantów. Pan Bosak walczy o utrzymanie wyniku Konfederacji, ewentualnie poprawienie go. Szymon Hołownia chyba nie walczy o prezydenturę, tylko jak sam mówi, aby zmienić myślenie Polaków, ale w tle chyba chodzi o zrobienie dobrego wyniku, aby zbudować na tym partię. Taki casus Olechowskiego. Pierwsze spoty Hołowni to raczej wpadki i tu stare, odwieczne pytanie dotyczące wyborów, nie tylko polskich, „ile diabłów mieści się na końcu szpilki”. Zdaje się, że jest jeszcze kandydat ojca Rydzyka – pan Mirosław Piotrowski, pytanie, czy zbierze odpowiednią liczbę podpisów. Jeżeli tak, to będzie odciągał jednak wyborców Dudy, niż opozycji.

Reklama

Posłowie PiS-u zgłosili projekt ustawy w związku z wydarzeniami w Pucku i Wejherowie, gdzie prezydent został wygwizdany, pojawiły się transparenty z napisami „Konstytucja” i „Wstyd”. Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę?
Dokładnie tak, i jeszcze „nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka”, „nie rób drugiemu, co tobie niemiłe”, „kto pod kim dołki kopie, sam w nie wpada” – staropolszczyzna ma tu wiele do zaoferowania. Tylko tu mamy jeszcze ogromną dawkę hipokryzji.

Nie widzę w tym działaniu kalkulacji politologicznej, nie ma strategii, tylko wizerunek. Jeżeli PiS tak mocno w to uderza, to może jest to pomysł na kampanię – strategia stara jak świat – zarzucić wrogowi swoje czyny.

W myśl tego PiS będzie oczywiście hejtować, ale chce przerzucić winę i odpowiedzialność na opozycję. Takie odwracanie kota ogonem czy – bardziej fachowo – retorsio argumenti jest praktyką znaną i stosowaną, a PiS jest w niej mistrzem.

Przypomnę chociażby, jak w 1997 roku w Paryżu pan Mariusz Kamiński rzucał jajkiem w prezydenta Kwaśniewskiego. Zresztą nie trafił w niego, tylko w pierwszą damę, Jolantę. Przypominam jajko w Łucku na prezydencie Komorowskim, pomijam już okrzyki “Komoruski”. Co więcej, mamy wpisy w mediach społecznościowych, które się zachowały, gdzie politycy PiS-u byli bardzo zadowoleni, jak np. pan Brudziński. Zatem

dziś PiS ma bardzo słabe argumenty.

Jedyne co, to wyciąga wypowiedź Radka Sikorskiego o dorżnięciu watahy.

To może zadziałać?
Dla mnie to wygląda na desperację, a ta w wizerunku nie pomaga. Z drugiej strony zrobiono z prezydenta Komorowskiego łamagę i nieudacznika z dwóch incydentów – taka jest siła mediów i wizerunku. Wracając do sprawy w Wejherowie, to wygląda to jednak na przypadek, z którego chce się coś wykreować – dolepić Kidawie-Błońskiej „bojówki KOD-u”. Prezydent nie jest już w takiej komfortowej sytuacji jak 5 lat temu, bo obciąża go prezydentura, a przynajmniej daje sporo do omawiania.

To nie będzie już taki spacerek, ale zakładam, że PiS jest profesjonalny i to nie jest jedyna strategia na kampanię.

Sztab musi sobie poradzić z zarzutem niesamodzielności prezydenta?
Łatwo nie będzie, tym bardziej, że ostatnie zachowania w sprawie sędziów i podpisanie ustawy kagańcowej przebiły się do opinii publicznej. Ludzie widzą, że sądy nie działają lepiej, a sam prezydent dał się wpuścić w nurt Ziobry.

Sam Ziobro jest ewidentnie Brutusem, z kolei Gowin przypomina Hamleta i jest też oczywiście stary król. Sytuacja rodem z tragedii Szekspira, pytanie tylko, kto pierwszy zostanie duchem.

To się jeszcze dobrze nie przebiło do opinii publicznej, ale konwencja Solidarnej Polski pokazała, że Zbigniew Ziobro czuje się mocny. Nawet chce zmienić nazwę z Solidarnej Polski na Sprawiedliwą Polskę, zatem pokazuje Hamletowi Gowinowi, gdzie jego miejsce. A staremu królowi też daje sygnał, że razem ze swoimi młodymi janczarami będzie dusił i pójdzie w bój. To może być jakiś klucz do tego, że są tarcia w obozie prezydenta.


Zdjęcie główne: Mirosław Oczkoś, Fot. Facebook/TVIP

Reklama