Reklama

Po wakacyjnej przerwie do Sejmu wraca ustawa o NGO. Zakłada powstanie przy Kancelarii Premiera Narodowego Instytutu Wolności-Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego. Wbrew nazwie ani z wolnością, ani z rozwojem społeczeństwa obywatelskiego ma to niewiele wspólnego. – To ustawa, która centralizuje organizacje pozarządowe i wprowadza w życie hasło: organizacje pozarządowe głosu nie mają – ostrzega posłanka PO Monika Wielichowska. – Rząd forsuje projekt wbrew głosom środowiska organizacji społecznych, ma przekonanie, że najlepiej wie, jak budować społeczeństwo obywatelskie, co jest karkołomną i przewrotną konstrukcją – dodaje w rozmowie z wiadomo.co Łukasz Domagała, wiceprezes Ogólnopolskiej Federacji Organizacji Pozarządowych.

Założenia rządowego projektu

Rząd przyjął projekt ustawy o Narodowym Instytucie Wolności-Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego 27 czerwca. Według rządzących, ma “wspierać społeczeństwo obywatelskie oraz działalność pożytku publicznego i wolontariat”. Nowa instytucja miała zostać uruchomiona we wrześniu. Ale ostatecznie najprawdopodobniej ruszy z miesięcznym opóźnieniem. Nie udało się bowiem, ze względu na poprawki zgłaszane przez polityków PO, przyjąć ustawy jeszcze przed sejmowymi wakacjami.

Debata nad tym projektem ma się odbyć już we wtorek. Wcześniej ma się zebrać sejmowa komisja. Najprawdopodobniej Sejm przyjmie ustawę jeszcze na tym posiedzeniu Sejmu.

Zgodnie z projektem, Narodowy Instytut Wolności ma zarządzać programami wspierania rozwoju społeczeństwa obywatelskiego. Te programy – po konsultacjach z organizacjami obywatelskimi – Rada Ministrów będzie przyjmować w uchwałach. Instytut Wolności ma realizować programy samodzielnie lub w otwartym konkursie ofert, będzie także odpowiedzialny za dystrybucję środków przeznaczanych na działalność organizacji obywatelskich w ramach innych programów rządowych.

Reklama

PO: To kaganiec dla organizacji pozarządowych

“PiS chce powołać centralną agencję. Ten sztuczny twór to centralizacja, a centralizacja to ubezwłasnowolnienie – ubezwłasnowolnienie wolnych od politycznych barw organizacji pozarządowych, a wsparcie dla organizacji tylko posłusznych i lojalnych. (…) To będzie instytut zniewolenia i posłuszeństwa” – mówiła podczas pierwszego czytania projektu w Sejmie posłanka PO Monika Wielichowska.

W rozmowie z wiadomo.co Wielichowska ostrzega: – To ustawa, która centralizuje organizacje pozarządowe, likwiduje de facto współpracę NGO z rządem. To ustawa, która wprowadza w życie  hasło: organizacje pozarządowe głosu nie mają. NGO nie chcą tej ustawy, bo jest niebezpieczna i zakłada im kaganiec.

Według posłanki Platformy Obywatelskiej, bardzo niebezpieczne jest także dzielenie organizacji pozarządowych, “tak jak PiS dzieli Polskę i Polaków”. – PiS traktuje organizacje pozarządowe jako zbędny balast. One nie podobają się PiS-owi, bo są wolne i obywatelskie i patrzą im na ręce. Po co im społeczeństwo obywatelskie? Nie jest potrzebne. Idziemy drogą Orbána i Putina – mówi Wielichowska.

Poza tym wskazuje na hipokryzję rządzących: – Minister Ziobro ogłasza, że będą większe kary dla sprawców gwałtów, a z drugiej zabiera dofinansowanie działalności Centrum Praw Kobiet, które kobietom w takich sytuacjach pomaga.

W najbliższych dniach ma powstać opozycyjny zespół parlamentarny ds. współpracy z NGO-sami. Będzie także monitorował działanie nowo powstałego rządowego Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego. Posłanka PO zapowiada także, po przyjęciu ustawy, list do prezydenta z żądaniem zawetowania tej ustawy.

Nadzieja umiera ostatnia

101621
Łukasz Domagała

KAMILA TERPIAŁ: Czy projekt ustawy zmieniający zasady działania NGO-sów rozwiązuje problemy i odpowiada na potrzeby organizacji pozarządowych?
ŁUKASZ DOMAGAŁA, wiceprezes OFOP:
Problemy sektora organizacji społecznych, aktywistów i wolontariuszy są znane od dłuższego czasu, ale ten projekt w żaden sposób na to nie odpowiada. Dlatego też Ogólnopolska Federacja Organizacji Pozarządowych, ale nie tylko, zwracała się do strony rządowej, aby najpierw przedstawiła założenia zapowiadanej od dłuższego czasu strategii rozwoju społeczeństwa obywatelskiego. Taka strategia do tej pory nie powstała. Nie wiemy, co będzie ostatecznie finansowane ze środków, które mają pochodzić z dotychczasowego programu Funduszu Inicjatyw Obywatelskich. Z FIO finansowane były lokalne inicjatywy, co było bardzo ważne dla podtrzymywania aktywności społecznej, zwłaszcza w małych środowiskach.

Jakie jest największe zagrożenie tego projektu? Czego pan się obawia?
Ten projekt wprowadza bardzo niepokojący wyjątek od trybu przekazywania środków publicznych na podstawie regulaminu Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego, bez zachowania zasad opisanych w ustawie o działalności pożytku publicznego. Na poprzednim posiedzeniu sejmowej komisji organizacje postulowały wprowadzenie zasad przejrzystości, efektywności, partnerstwa do projektu, ale ta propozycja została przez partię rządzącą odrzucona.

Czyli możliwa będzie pewna dowolność w przekazywaniu środków z publicznych pieniędzy?
Ten projekt wprowadza bardzo silną pozycję dyrektora nowo powstałego centrum. A dotychczas to organizacje pozarządowe były współodpowiedzialne za nadzorowanie i monitorowanie środków z Funduszu Inicjatyw Obywatelskich. Co prawda ma powstać specjalna rada, która zakłada udział organizacji pozarządowych,  ale ona ma bardzo słabe kompetencje, właściwie tylko doradcze. To nas bardzo niepokoi. Organizacje postulowały wzmocnienie swojej pozycji na wzór przedstawicieli związków zawodowych i pracodawców. Zapowiadając powstanie projektu, pan premier przekonywał, że rządowi zależy na wzmocnieniu tej roli poprzez przeniesienie centrum do Kancelarii Premiera, ale w rzeczywistości trudno mówić o jakimkolwiek wzmocnieniu. Wręcz przeciwnie, przez wprowadzenie bałaganu kompetencyjnego pozycja strony społecznej będzie osłabiona.

Organizacje pozarządowe pod parasolem rządu – to nawet brzmi bezsensownie… I niebezpiecznie.
Już jesienią ubiegłego roku pojawiły się bardzo niepokojące wypowiedzi pani premier oraz wicepremiera i ministra kultury. Beata Szydło w wywiadzie dla “Tygodnika Solidarność” powiedziała, że rząd przekazuje miliardy, które trafiają do fundacji byłych polityków, i trzeba tę sferę uporządkować. Prof. Piotr Gliński za to na wiecu klubów “Gazety Polskiej” powiedział, że to wy jesteście prawdziwym polskim społeczeństwem obywatelskim. Urzędnicy promujący powstanie Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego mówili, że są organizacje lepsze i gorsze, prawicowe i lewicowe. Tak oczywiście nie jest, próba podzielenia tego środowiska oraz napuszczanie jednych organizacji na drugie to bardzo szkodliwe działania. To jest strategiczny błąd, który będzie się odbijał bardzo niekorzystnie przez wiele kolejnych lat. Do tej pory to środowisko było wolne od partyjnych sporów i to była jego siła.

Czy ten projekt ustawy był formalnie w jakikolwiek sposób z organizacjami pozarządowymi konsultowany?
Projektu nie konsultowano z nami na kluczowym etapie założeń. Dopiero wtedy, kiedy projekt był gotowy, organizacje pozarządowe mogły składać swoje wnioski i uwagi – nie chcieliśmy, aby Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego w ogóle powstało. Ale, jak widać, rząd pozostał przy swoim. Gdy projekt miał stanąć na Radzie Ministrów, Ogólnopolska Federacja Organizacji Pozarządowych w liście otwartym do pani premier postulowała, aby projekt cofnąć do wcześniejszych prac, ale nasz głos znowu nie został wysłuchany. Rząd forsuje projekt wbrew głosom środowiska organizacji społecznych, ma przekonanie, że najlepiej wie, jak budować społeczeństwo obywatelskie, co jest karkołomną i przewrotną konstrukcją.

Podczas ostatniego Ogólnopolskiego Forum Inicjatyw Pozarządowych nikt nikogo do niczego nie przekonał?
Wierzę, że głosy organizacji pozarządowych przekonają w końcu wicepremiera Piotra Glińskiego i posłów PiS-u. Jaki jest stosunek do nowej polityki rządu, było słychać po brawach dla osób, które podczas Forum krytykowały słowa premiera Glińskiego. Do czasu złożenia podpisu przez prezydenta wierzymy, że ten projekt nie zostanie uchwalony. O to cały czas apelujemy. Jesteśmy środowiskiem, gdzie nadzieja umiera ostatnia.


Zdjęcie główne: Premier Beata Szydło, Fot. KPRM; zdjęcie w tekście: Łukasz Domagała, Fot. OFOP

Reklama

Comments are closed.