Ukraińska ofensywa na Moskwę: „My przetrwamy”
Ukraińskie Siły Zbrojne, pod dowództwem generała Ołeksandra Syrskiego, zadały Rosji bolesny cios, niszcząc strategiczne cele wojskowe. Czy ta ofensywa odmieni losy konfliktu?

Kiedy polityczne prognozy przepowiadały szybki koniec tej wojny, Ukraińcy pokazali, że ich determinacja nie zna granic. Data 1 czerwca 2025 roku zapisze się w historii jako dzień przełomowy dla ukraińskiej ofensywy. Siły Zbrojne Ukrainy przeprowadziły zaskakująco skuteczny atak na rosyjskie cele, niszcząc m.in. lotniska, na których bazowały bombowce strategiczne Tu-95.
W uderzeniach zniszczeniu uległy co najmniej siedem samolotów, co stanowi nie tylko materialną stratę dla Rosji, ale także cios w jej prestiż. Cała akcja była częścią szerokiego planu ofensywnego, który od miesięcy przygotowywał gen. Ołeksandr Syrski, głównodowodzący Sił Zbrojnych Ukrainy.
Ukraińskie drony w akcji
Powodzenie operacji to również zasługa dronów – technologii, która zmieniła oblicze tej wojny. W ciągu roku Ukraina dostarczyła na front ponad 1,3 miliona dronów. W grudniu odpowiadały one za 49% z 54 tysięcy ataków na rosyjskie cele. To liczby, które robią wrażenie i pokazują, jak nowoczesne technologie redefiniują współczesne konflikty zbrojne.
Ukraińskie lotnictwo nie pozostawało w tyle, wykonując ponad 20 tysięcy misji bojowych, z czego prawie 9 tysięcy przeprowadzono z użyciem zachodnich systemów uzbrojenia. To dowód na to, że sojusznicy nie zostawili Ukrainy samej sobie, a ich wsparcie jest kluczowe w tej walce.
Czy Moskwa padnie?
„My przetrwamy. Moskwa padnie.” – te słowa padają z ust ukraińskich dowódców, jak mantra powtarzająca się po każdej udanej akcji. Czy ta ofensywa rzeczywiście zakończy się upadkiem Moskwy? To pytanie, które pozostaje bez odpowiedzi, ale jedno jest pewne: Rosja poniosła dotkliwe straty, zarówno materialne, jak i wizerunkowe.
Nieoficjalne informacje mówią, że ukraińskie drony uderzeniowe uszkodziły dwie rosyjskie stacje radiolokacyjne dalekiego zasięgu w okolicach Armawiru i Orska, co dodatkowo zwiększa panikę w rosyjskich szeregach. Jednak te doniesienia wciąż czekają na potwierdzenie.
Odetnijmy od spekulacji, ale zastanówmy się, ile jeszcze ma w zanadrzu Ukraina i jak długo Rosja będzie w stanie wytrzymać te uderzenia. Wydaje się, że to dopiero początek nowego rozdziału w tej wojnie.
Udostepnij artykul
Autor
Zespół redakcyjny
Zespół redakcyjny wiadomo.co — najważniejsze informacje z Polski i świata, 24/7.
