Ukraińska ofensywa na Moskwę: „My przetrwamy”
Ukraińskie Siły Zbrojne, pod dowództwem generała Ołeksandra Syrskiego, zadały Rosji bolesny cios, niszcząc strategiczne cele wojskowe. Czy ta ofensywa odmieni losy konfliktu?
W uderzeniach zniszczeniu uległy co najmniej siedem samolotów, co stanowi nie tylko materialną stratę dla Rosji, ale także cios w jej prestiż. Cała akcja była częścią szerokiego planu ofensywnego, który od miesięcy przygotowywał gen. Ołeksandr Syrski, głównodowodzący Sił Zbrojnych Ukrainy.
Ukraińskie drony w akcji
Powodzenie operacji to również zasługa dronów – technologii, która zmieniła oblicze tej wojny. W ciągu roku Ukraina dostarczyła na front ponad 1,3 miliona dronów. W grudniu odpowiadały one za 49% z 54 tysięcy ataków na rosyjskie cele. To liczby, które robią wrażenie i pokazują, jak nowoczesne technologie redefiniują współczesne konflikty zbrojne.
Ukraińskie lotnictwo nie pozostawało w tyle, wykonując ponad 20 tysięcy misji bojowych, z czego prawie 9 tysięcy przeprowadzono z użyciem zachodnich systemów uzbrojenia. To dowód na to, że sojusznicy nie zostawili Ukrainy samej sobie, a ich wsparcie jest kluczowe w tej walce.
Czy Moskwa padnie?
„My przetrwamy. Moskwa padnie.” – te słowa padają z ust ukraińskich dowódców, jak mantra powtarzająca się po każdej udanej akcji. Czy ta ofensywa rzeczywiście zakończy się upadkiem Moskwy? To pytanie, które pozostaje bez odpowiedzi, ale jedno jest pewne: Rosja poniosła dotkliwe straty, zarówno materialne, jak i wizerunkowe.
Nieoficjalne informacje mówią, że ukraińskie drony uderzeniowe uszkodziły dwie rosyjskie stacje radiolokacyjne dalekiego zasięgu w okolicach Armawiru i Orska, co dodatkowo zwiększa panikę w rosyjskich szeregach. Jednak te doniesienia wciąż czekają na potwierdzenie.
Odetnijmy od spekulacji, ale zastanówmy się, ile jeszcze ma w zanadrzu Ukraina i jak długo Rosja będzie w stanie wytrzymać te uderzenia. Wydaje się, że to dopiero początek nowego rozdziału w tej wojnie.
Udostepnij artykul
