Reklama

Jak jest się ministrem w Kancelarii Prezydenta czy od służb czy w MSZ, to odpowiada się w takiej sytuacji, także dymisją. To przyjęta na świecie praktyka. U nas nadal jest zasada, że “to nie ja, tylko kolega”, i wszyscy są zadowoleni z siebie, a prezydent Duda reprezentujący RP został skompromitowany w bardzo prosty sposób. Kiedyś takie sytuacje się nie zdarzały i to jest przykład takiej kompletnej degrengolady, która opanowała różne instytucje, upartyjnienia, odsunięcia fachowców, nieufności do nich – mówi nam Tomasz Siemoniak, były szef MON, wiceprzewodniczący PO. Pytamy też o przyszłość Koalicji i samego Rafała Trzaskowskiego. Pytamy też, jaki jest plan na najbliższe miesiące i lata. – Trzeba komunikować się z tymi milionami, przedstawiać im ofertę, mówić do nich tak, jak robił to Rafał Trzaskowski – prostym, zrozumiałym językiem, w którym były i konkretne propozycje, i wizja. Szczecińskie wystąpienie Rafała Trzaskowskiego, gdzie mówił o Polsce swoich marzeń, to kompletny program polityczny, który dla wielu Polaków jest bardzo atrakcyjny i pokazuje, w jaką stronę trzeba iść w najbliższych wyborach. To nie jest program taktyki politycznej czy PR, tylko pewna wizja Polski – mówi nasz rozmówca

JUSTYNA KOĆ: Kto zawinił w przypadku rozmowy prezydenta z rosyjskimi komikami? Minister koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński mówił w Sejmie, zresztą podczas debaty o wotum nieufności wobec niego, że to na pewno nie służby

TOMASZ SIEMONIAK: Jesteśmy przyzwyczajeni, że w rządzie PiS nikt za nic nie dopowiada i nikt nie jest w stanie wziąć odpowiedzialności politycznej za sytuację. Jak jest się ministrem w Kancelarii Prezydenta czy od służb czy w MSZ, to odpowiada się w takiej sytuacji, także dymisją. To przyjęta na świecie praktyka. U nas nadal jest zasada, że “to nie ja, tylko kolega”, i wszyscy są zadowoleni z siebie, a prezydent Duda reprezentujący RP został skompromitowany w bardzo prosty sposób. Kiedyś takie sytuacje się nie zdarzały i to jest przykład takiej kompletnej degrengolady, która opanowała różne instytucje, upartyjnienia, odsunięcia fachowców, nieufności do nich.

Nie ma już większego znaczenia, kto zawinił, bo to cały system nie działa. Ta sytuacja pokazuje, w jakim stanie jest państwo po 5 latach rządów PiS.

Jeżeli prawdą jest, że mail z prośbą o rozmowę był analizowany przez polskie przedstawicielstwo przy ONZ, bo Kancelaria miała wątpliwości, to brzmi to przerażająco.
Nie daję wiary wyjaśnieniom, że ktoś wysyłał, ktoś weryfikował. Miałem kontakt ze swoimi dawnymi współpracownikami, którzy mieli doświadczenia w łączeniu różnych rozmów, i mówili o tym, jak bardzo skrupulatnie sprawdza się takie rozmowy. Tu nic nie usprawiedliwia instytucji, bo zawiodły na całej linii. Czy to przedstawicielstwo, czy Kancelaria Prezydenta, czy MSZ – to nie ma już znaczenia.

Reklama

Czy ktoś powinien za to podać się do dymisji?
Przyznam, że nie wiem, czy ta sprawa nadaje się od razu na dymisję. Bardziej nadaje się na powiedzenie, że biorę za to odpowiedzialność, powiedzenie przepraszam, natomiast wydaje mi się, że na żadną z tych rzeczy rządzących nie stać. Bardziej będzie zwalanie jednych instytucji na drugie.

Przez 5 lat PiS wyczyścił je z fachowców w sposób często poniżający dla ludzi i teraz ponoszą tego konsekwencje.

Co po wyborach? Przewodniczący PO Borys Budka zapowiedział, że będziecie poszerzać się na nowe środowiska, bo nie można zmarnować tej energii. Jak to zrobić?
Rafał Trzaskowski jeszcze w wieczór wyborczy zarysował ten plan. Kampania wyborcza przyciągnęła miliony wyborców, a sam kandydat uzyskał wynik imponujący – 10 mln głosów. To trzeci wynik w historii, niestety drugi jest wynik prezydenta Dudy, więcej miał tylko prezydent Lech Wałęsa. To oznacza, że opozycja demokratyczna ma ogromny potencjał i to, co zrobił Rafał Trzaskowski przez kilka tygodni, nie może się rozpłynąć. Kierunki są dość oczywiste. Trzeba komunikować się z tymi milionami, przedstawiać im ofertę, mówić do nich tak, jak robił to Rafał Trzaskowski – prostym, zrozumiałym językiem, w którym były i konkretne propozycje, i wizja. Szczecińskie wystąpienie Rafała Trzaskowskiego, gdzie mówił o Polsce swoich marzeń, to kompletny program polityczny, który dla wielu Polaków jest bardzo atrakcyjny i pokazuje, w jaką stronę trzeba iść w najbliższych wyborach. To nie jest program taktyki politycznej czy PR, tylko pewna wizja Polski. Naszym zadaniem, czyli tych wszystkich, którzy wspierali Trzaskowskiego, a było to w pewnym momencie poparcie szersze, niż jednej partii czy koalicji, jest teraz pracować nad tym, aby utrzymać ten potencjał. To nie jest proste, bo głosowanie to jednorazowy akt, ale my będąc politykami, działając, musimy robić wszystko, zwłaszcza tam, gdzie wyniki były słabsze.

Koalicja będzie próbować “zjeść” wyborców Hołowni, PSL?
Absolutnie nie, to są odrębne podmioty i

jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, że tak wiele wyborców Hołowni, Lewicy, ale i PSL – np. znaczący politycy PSL, jak pan Adam Struzik – wsparło mocno Rafała Trzaskowskiego.

Siłą opozycji jest różnorodność, ale też to, że wszyscy byli gotowi wesprzeć tego, który był w II turze, a był to Rafał Trzaskowski, i na koniec dnia ponad 10 mln ludzi oddało na niego głos. Nie chodzi o to, aby komukolwiek coś narzucać, żeby Lewica traciła coś ze swojej tożsamości czy Hołownia ze swojego ruchu. Trzeba szukać tego, co nas łączy.

Jak wygląda relacja Borysa Budki z Rafałem Trzaskowskim? Czy będzie zamiana na fotelu przewodniczącego?
Z tego, co widziałem na posiedzeniu zarządu, te relacje są bardzo dobre. Rafał Trzaskowski w bardzo daleko idących słowach dziękował przewodniczącemu Budce. To nie była kurtuazja, tylko prawdziwe uznanie, że ta współpraca była znakomita i że przewodniczący Budka z dużą dojrzałością zorganizował wszystko to, co do przewodniczącego partii należało. Pamiętajmy, że to nie było takie proste, bo rezygnacja Małgorzaty Kidawy-Błońskiej to był ogromny zakręt, więc Borys Budka pokazał, że w tak trudnej sytuacji potrafi zapewnić wszystko, co było potrzebne w kampanii Trzaskowskiego. Jasne, że

teraz na pierwszym planie jest Rafał Trzaskowski, to na niego głosowano i to on przyciąga teraz ludzi, ale czy Borys Budka, czy ja traktujemy to jako wielkie bogactwo i nadzieję, a nie jakiś problem.

Składacie protest wyborczy. Czy robicie to, “bo tak trzeba”, czy wierzycie, że to może przynieść realny skutek?
Tak trzeba, jesteśmy to winni wyborcom, którzy zgłaszają masowo uwagi, zwłaszcza wyborcy zagranicznicy. Uznajemy oczywiście wynik wyborów, o czym mówił Rafał Trzaskowski, to jednak nie uważamy, aby te wybory były uczciwe. Mamy raport OBWE, który jest podsumowaniem, setki głosów od ludzi, którzy czują się pokrzywdzeni i niesprawiedliwie potraktowani. Nie możemy ich tak zostawić, w imię przyszłych wyborów także.

Orlen przejmie Lotos, prezes Obajtek już snuje wizję przejęcia również PGNiG, zaledwie dzień po wyborach prezydenckich została przejęta Vistula. To pokazuje, jak PiS będzie działał przez najbliższe 3 lata?
Niestety, te sygnały i ten kierunek budzą największy niepokój. PiS bardzo chce państwowymi firmami, kontrolowanymi przez działaczy partyjnych typu pan Obajtek, przejmować coraz większe obszary gospodarki. To niepohamowana ekspansja, która dziś w sposób chaotyczny próbuje przejmować kontrolę nad sektorem energetycznym, tudzież ukrywać wpadki PiS-u. W tych różnych ruchach można dopatrywać się chęci ukrycia kompromitacji z wydaniem mld zł na budowę nowego bloku w elektrowni Ostrołęka.

Oczywiście chodzi też o posady dla działaczy, bo każdy taki ruch oznacza, że kilku działaczy zyska lukratywne posady nie tylko w zarządach, ale i w marketingach itd. Ten

ruch z Vistulą pokazuje, że z łatwością pieniędzmi można przekraczać barierę państwowej własności, bo silnym udziałowcem można zmieniać rzeczywistość.

To droga węgierska, gdzie duża część prywatnej gospodarki została wykupiona przez państwowe pieniądze, co stworzyło oligarchię, która teraz tam rządzi. Myślę, że to wielka tęsknota wielu ludzi w PiS, aby jak najbardziej się uwłaszczać i na moment nieuniknionego oddania władzy mieć silnie zbudowane zaplecze ekonomiczne. To bardzo groźny proces, dlatego tak mocno protestujemy, tym bardziej, że te ruchy nie mają sensu ekonomicznego, tylko i wyłącznie sens polityczny.


Zdjęcie główne: Tomasz Siemoniak, Fot. Flickr/PO, licencja Creative Commons

Reklama