Reklama

Są wyniki pierwszego śledztwa dziennikarskiego związanego z zatruciem Odry. Nitki prowadzą do dużej firmy zbrojeniowej.

Tak jak można się było spodziewać. To nie od władzy popłyną pierwsze komunikaty o potencjalnych sprawcach zatrucia Odry tylko od dziennikarzy. Generalnie można odnieść wrażenie, że stronie rządowej bardziej zależy na wyciszeniu sprawy, a nawet zamieceniu jej pod dywan niż na rzetelnym wyjaśnieniu.

Onet.pl publikuje wyniki pierwszego śledztwa dziennikarskiego związanego z dramatem na rzece. Dzięki niezależnym mediom dzisiaj możemy mieć już jakieś przypuszczenia i kierunek na jaki trzeba zwrócić uwagę. Nie byłoby to możliwe, gdyby pod butem władzy znalazły się niezależne redakcje.

Prorządowe media starają się odwrócić uwagę od istoty problemu, czyli tego, kto mógł się przyczynić do katastrofy. Redakcje bliskie władzy starają się przekierować dyskusję na boczny tor, którym jest np. rtęć, co dzisiaj nie ma już kompletnie żadnego znaczenia. Pojawiają się powoli wątki antyniemieckie i szukanie zewnętrznego wroga. To wszystko tak wygląda, jakby władza dążyła do ukręcenia łba całej sprawie.

Martwe ryby odkryto już w kwietniu

Dziennikarze Onetu prześledzili ciąg informacyjny pojawiający się w lokalnych mediach na Śląsku i Opolszczyźnie. Już 11 kwietnia o martwych rybach w Kanale Gliwickim piszą “Nowiny Gliwickie”.

Reklama

Śnięte ryby i martwe ptactwo pojawiły się w okolicach jazu na rzece Kłodnicy i śluzy Łabędy (…) Nieoficjalna odpowiedź jednego z urzędników Wydziału Środowiska UM wskazywała na to, że za śmierć zwierząt odpowiada niski stan wody i wysoka temperatura. Wydają się temu przeczyć zdjęcia zamieszczone przez mieszkańców Łabęd. Widać na nich wielobarwne plamy, prawdopodobnie ropopochodne – cytuje Onet.pl fragment publikacji.

11 maja lokalny portal z Kędzierzyna-Koźla napisał o “prawdziwej klęsce ekologicznej”. 30 czerwca portal infogliwice.pl pisze o 6 tonach martwych ryb w Kanale Gliwickim.

Kontrola w “Bumar-Łabędy”

Według ustaleń Onetu, pod koniec lipca do “Bumaru-Łabędy” wszedł z kontrolą Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska (WIOŚ) w Katowicach. Gdy dziennikarze chcieli się czegoś dowiedzieć o prowadzonym postępowaniu, usłyszeli, że “obowiązuje zakaz udzielania jakichkolwiek informacji”. Ciut więcej informacji wyciągnęli od firmy zbrojeniowej.

Kontroli podlegają wszystkie posiadane przez zakład instalacje takie jak: Osadniki Mechaniczno-Technologiczne oraz Oczyszczalnia Ścieków Sanitarnych. Przewidywany czas zakończenia kontroli to koniec sierpnia 2022 r – pisze “Bumar-Łabędy”. Poinformowano ponadto, że “jakość próbek ścieków odprowadzanych przez spółkę do Kanału Gliwickiego jest w normie”.

I choć wcale nie pytaliśmy o obecność w badanych próbkach trującego mezytylenu, autor e-maila podkreślił, że jego obecności w próbkach Bumaru nie stwierdzono – pisze Onet.pl

Źródło: Onet.pl

Reklama