„Najpierw są słowa, potem płoną ludzie”

To symboliczna manifestacja historyczna – twierdzą śledczy z prokuratury i umarzają sprawę. Chodzi o wieszanie na szubienicach przez narodowców zdjęć europosłów. – Jest mi źle z tą decyzją prokuratury. Nie uważam, że to była zabawa, performance, bo to było symboliczne dokonanie konkretnego aktu, czyli powieszenia. Jeżeli ktoś mnie atakuje, w sposób symboliczny wykonując EGZEKUCJĘ, a prokuratura po dwóch latach mówi, że to nic, to ja jako obywatel czuję się bardzo zagrożony – mówi nam Michał Boni, jeden z polityków, którego portret zawisł na szubienicy.

Czytaj dalej