Reklama

Cały czas trwa usuwanie skutków nawałnic, które przeszły w miniony weekend nad Polską. Najbardziej ucierpiały miejscowości na Pomorzu. Rząd zareagował dopiero po 4 dniach od tragedii, wojsko do pomocy wysłał tylko w jedno miejsce – do udrażniania rzeki Brdy. Starosta bytowski Leszek Waszkiewicz wczoraj wystosował pismo do wojewody pomorskiego z prośbą o taką pomoc. I jest szansa, że jutro pojawią się żołnierze. – Dobrze, że jest jakkolwiek reakcja. Lepiej późno niż wcale – mówi w rozmowie z wiadomo.co starosta bytowski Leszek Waszkiewicz. Wcześniej wojewoda nie widział powodu, aby wzywać wojsko do “zbierania gałęzi i zamiatania liści”.

Kamila Terpiał: Jak w tej chwili wygląda sytuacja?
Leszek Waszkiewicz: Każdego dnia trochę się poprawia. Mieszkańcy i służby – straż pożarna, drogowcy, energetycy – pracują non stop. Kolejne miejscowości mają już prąd. Przejezdne są już prawie wszystkie drogi. Przypominam, że cały czas trwają żniwa, dlatego ważne jest, aby mogły przejeżdżać kombajny. Pracujemy i każdego dnia jest coraz lepiej. Ale

naprawa budynków i szkód w lasach będzie trwała jeszcze miesiącami, a może nawet latami.

Wojsko wam pomaga?
Na razie nie było takiej pomocy.

Wysłał pan wczoraj pismo do wojewody z prośbą o taką pomoc. Jaka jest odpowiedź?
Dzisiaj właśnie przyjechały na “zwiady” 4 osoby z Wojskowej Komendy Uzupełnień. Być może jutro pojawią się żołnierze. Do bardziej poszkodowanej gminy Parchowo ma przyjechać ok. 15-20 żołnierzy, ale o żadnym sprzęcie na razie nie ma mowy. Nie wiadomo też, ile osób wydelegują do gminy Studzienice.

Reklama

Rozumiem, że to jest odpowiedź wojewody na pana prośbę o pomoc?
Tak to traktuję. Dobrze, że jest jakkolwiek reakcja. Lepiej późno niż wcale.

Pierwsze informacje o zniszczeniach przekazałem już w sobotę rano…

Ciężki sprzęt też by się przydał?
Tak. Mamy cały czas jeden nieprzejezdny odcinek drogi, w miejscu, gdzie przeszła największa nawałnica. Na razie nie potrafimy sami sobie z tym poradzić. Taki sprzęt mógłby też pomóc przy odbudowie linii energetycznych.

Jakakolwiek pomoc koordynowana centralnie do was dotarła?
Nie. Wszystko koordynują i załatwiają sztaby powiatowe. Właśnie ukazało się rozporządzenie pani premier, dotyczące uproszczenia procedur budowlanych. Problem w tym, że

została w nim pominięta jedna z najbardziej poszkodowanych gmin – Studzienice.

Nie ma także kilku gmin z sąsiedniego powiatu. Dlatego dzisiaj wysyłamy kolejne pismo do premier Beaty Szydło, aby jak najszybciej uzupełniła to rozporządzenie. Tam zniszczonych zostało ok. 200 domów. Nie wiem, kto udzielał informacji w tej sprawie.

A co z pieniędzmi?
Do gmin dotarła ta pierwsza, szybka pomoc. Natomiast pomoc na odbudowę budynków, będzie dopiero po oszacowaniu szkód. Odpowiednie zespoły już pracują. Za to odpowiedzialne są gminy, ale wspomagają się pracownikami starostwa.

W gminie jest bowiem tylko jeden człowiek, który zna się na budownictwie i on sam nie jest w stanie oszacować strat w 450 budynkach.

Jak ocenia pan działania wojewody pomorskiego?
W takich sytuacjach podstawowe czynności są wykonywane na poziomie gmin i powiatów. Ale rozmiar szkód jest tak wielki, że powinno to być koordynowane także z poziomu województwa. Dlatego powinien zostać ogłoszony stan klęski żywiołowej. Nie wiem, dlaczego tak się nie stało.


Zdjęcie główne: Trasa Bytów-Kościerzyna, Fot. YouTube

Zapisz

Reklama