Reklama

Prezydent powołał we wtorek w skład rządu nowych ministrów. Zmiany były konieczne po tym, jak część członków gabinetu Mateusza Morawieckiego “wyemigrowało” do Brukseli. Odeszła także minister finansów, ale nie z tego powodu. – To będzie bardzo trudne do wytłumaczenia. Pojawiały się w przestrzeni publicznej spekulacje, że są kłopoty w budżecie państwa – mówi wiadomo.co prof. Ewa Marciniak, politolożka z UW. Nieprzypadkowo rządowa zmiana została ogłoszona 4 czerwca. – Politycy PiS-u próbują zdyskredytować tę datę – ocenia. I odpowiada na pytanie, dlaczego to “aksamitna rekonstrukcja”.

Nowe twarze w rządzie

W majowych wyborach mandat do Parlamentu Europejskiego dostało ośmiu ministrów rządu Mateusza Morawieckiego, którzy teraz udadzą się do Brukseli. W związku z tym konieczna była rekonstrukcja rządu. We wtorek przed południem poznaliśmy nazwiska nowych ministrów.

Jacek Sasin – wicepremier

Reklama

Elżbieta Witek – minister spraw wewnętrznych i administracji

Bożena Borys-Szopa – minister rodziny, pracy i polityki społecznej

Dariusz Piontkowski – minister edukacji narodowej

Marian Banaś – minister finansów

Michał Dworczyk – minister bez teki

Michał Woś – minister bez teki

Piotr Gliński ma zająć miejsce Beaty Szydło, pozostając także ministrem kultury.

Nowym rzecznikiem rządu został 31-latek ze Słupska Piotr Mueller, były wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego.

Nie wiadomo jeszcze, kto zastąpi wicemarszałek Sejmu i rzeczniczkę PiS-u Beatę Mazurek.

“Rekonstrukcja podporządkowana wyborom”

– Rekonstrukcja w dużym stopniu jest podporządkowana wyborom i odnosi się do pewnych strategicznych celów z tym związanych. Do rządu powołani zostali przede wszystkim ludzie młodzi. To ma uwiarygadniać w jakimś stopniu ten przekaz, że PiS jest partią młodych – komentuje w rozmowie z wiadomo.co prof. Ewa Marciniak, politolożka z Instytutu Nauk Politycznych UW.

Zwraca uwagę też na przekaz kierowany do innej części wyborców: – Z drugiej strony powołano do rządu Elżbietę Witek czy Jacka Sasina. Dla niego jest to zwieńczenie politycznej kariery i docenienie wysiłków. Ważna jest też nominacja dla Piotra Glińskiego. To zwrócenie się do twardego elektoratu PIS-u. Ale w oczy rzuca się to, że brakuje gwiazd politycznych.

Prof. Marciniak nie ma wątpliwości, że najtrudniejszym do wytłumaczenia elementem będzie odwołanie minister finansów, która nie wybiera się do Brukseli. – Ten krok będzie bardzo trudny do wytłumaczenia. Pojawiały się w przestrzeni publicznej spekulacje, że są kłopoty w budżecie państwa związane z tzw. piątką Kaczyńskiego i 500 Plus na pierwsze dziecko. To będzie pierwszy sprawdzian dla nowego rzecznika rządu – ocenia w rozmowie z wiadomo.co.

Byłej minister finansów bardzo szybko znaleziono nowe miejsce pracy. Godzinę później została powołana do zarządu Narodowego Banku Polskiego.

Premier Mateusz Morawiecki nazwał rekonstrukcję “aksamitną rewolucją”. Dlaczego? – Być może zdradził, że były inne zamiary, na dużą rekonstrukcję. Porównując to z ostatnią rekonstrukcją, kiedy odszedł m.in. Antoni Macierewicz, ta jest delikatna. Nie ma spektakularnych zmian. A to jest wynik kalkulacji politycznych i tego, co bardziej się opłaca – odpowiada prof. Marciniak.

Nieprzypadkowa data

PiS nie musiał składu nowego rządu ogłaszać właśnie we wtorek, był jeszcze czas. O tym, że planuje to wydarzenie właśnie na 4 czerwca, zaczęto spekulować już w zeszłym tygodniu.

– To świadoma decyzja rządu. Część obywateli celebruje Święto Wolności, a rządzący próbują zająć ich uwagę czymś innym. Przecież rekonstrukcję można było ogłosić każdego innego dnia. PiS pokazuje w ten sposób, że ta data nie jest dla nich najważniejsza. Próbują ją zdyskredytować także w ten sposób.

Ani członkowie rządu, ani przedstawiciele PiS-u nie pojawili się we wtorek na obchodach 30. rocznicy wyborów czerwcowych organizowanych przez prezydent Gdańska. Zorganizowali “własne” obchody w Senacie.


Zdjęcie główne: Fot. Flickr/KPRM/Krystian Maj

Reklama