AKTUALNOŚCI
Onet Friedrich Merz chce pozbyć się syryjskich uchodźców. Tak może powalić własną gospodarkę Money.pl Najdroższe bombowce świata spuszczone ze smyczy. B-2 Spirit nad Iranem Money.pl Banki w Polsce puchną od pieniędzy. Znaczący wzrost zysków Gazeta.pl Wygaszanie pomocy Ukraińcom. "Uderzenie w osoby schorowane, starsze, matki kilkorga dzieci" Onet Biały Dom zdradza, co powie Donald Trump w orędziu. Padł termin zakończenia wojny Money.pl Wyniki exit poll. Nawrocki: zwyciężymy i ocalimy Polskę Money.pl Bombardowanie Iranu przez USA. Oto irańskie obiekty nuklearne Gazeta.pl Działacz niemieckiej AfD z wizytą w Czeczenii. Kim jest mężczyzna, który pisze "Deutschland über alles"? Onet Donald Trump w niecodziennej roli w Sądzie Najwyższym. "Tylko my jesteśmy tak głupi" Money.pl Francja wprowadza kary i zakaz? Polski serwis wyjaśnia manipulację Gazeta.pl Kobiety, które nienawidzą mężczyzn. W czym internetowe feministki przypominają inceli? Gazeta.pl USA wycofają się z wojny z Iranem? To będzie oznaczało porażkę Trumpa Money.pl Warto poznać przepisy przed wycieczką. 80 euro za trzaśnięcie Onet Węgrzy mają dość "Viktatora". Premierowi Orbanowi puściły nerwy Onet Drewniany taras runął. Zginęła jedna osoba. Jest finał sprawy Gazeta.pl Konkurs na pomnik polskich ofiar niemieckiej okupacji ogłoszony. Stanie pod Reichstagiem Gazeta.pl Wetomat Karol Nawrocki. Państwo musi zareagować Onet Ceny ropy mogą wymknąć się spod kontroli. Biały Dom szykuje się na "koszmarny scenariusz" Money.pl Polacy chętnie spędzają tam wakacje. Dla Niemców zrobiło się za drogo Gazeta.pl Polska przegrała z Pfizerem. Musi zapłacić 5,6 mld zł. Tusk: To niestety nie jest prima aprilis Money.pl Nasi sąsiedzi legalizują marihuanę. Do 100 gramów na własny użytek Onet Kiedy koniec wojny w Ukrainie? Ruszyły kolejne rozmowy Onet USA apelują o pomoc w Iraku. Departament Stanu oferuje wysoką nagrodę za wskazówki Gazeta.pl Sędziowie TK o decyzji Karola Nawrockiego: "pseudoracjonalne usprawiedliwienie", "gra na podział"
Subskrybuj

Przypadek Wolfganga Przyłębskiego w świetle dialektyki dobrozmiennej

Nie mogę doszukać się źródłowej interpretacji sprawy ambasadora Przyłębskiego w tygodniku „W Sieci”, który stanowi krynicę wzmożenia moralnego, wyjaśnia rzeczywistość i pozwala rozumieć świat zgodnie z najświeższymi zaleceniami Prezesa, a w przedmiotowej sprawie na razie zachowuje pełne godności milczenie. Nic dziwnego, sprawa jest złożona i osobom nie w pełni rozumiejącym złożoność istoty Dobrej Zmiany może nasuwać wątpliwości lub spychać w dezorientację. Wymaga zatem rzetelnej analizy i wyjątkowej staranności w doborze argumentów.

Wiemy przecież, że Naczelnik dokonał rewolucji moralnej, żeby wyzwolić Ojczyznę z okowów „osób uwikłanych w uzależnienia korzeniami sięgającymi PRL lub nawet wprost będących tajnymi współpracownikami SB”.

Teologia religii pisowskiej,

na podstawie dekretu o nieomylności Prezesa wywodzi, że wszystkie czyny Jego są z definicji nieomylne i od grzechu czyste jako i On bezgrzeszny. Zatem decyzja Najwyższego o wymianie kadr na placówkach, zaprawdę słuszna i zbawienna, nie może podlegać krytyce z pozycji czysto kazuistycznych. Istnieje prawda dokumentów, które mówią, że Przyłębski podpisał, ale jest też prawda najwyższa, która mówi, że Polska wstaje z kolan dzięki sprawiedliwej i dalekowzrocznej polityce Prezesa oraz Jego nieomylnym decyzjom, i w świetle tej prawdy Przyłębski nie podpisał.

Medialne oskarżenia padające wobec Mozarta dyplomacji dają się łatwo wyjaśnić, jeśli sięgniemy po teorię nasilającej się walki klas: im więcej dobrych zmian czyni Dobra Zmiana, tym bardziej zajadłe są ataki odstawionych od koryta. Można więc łatwo stwierdzić, że sprawa będąca przedmiotem naszych rozważań jest sukcesem rządu, a nie porażką, gdyż sukcesy te można mierzyć wściekłością ataków wyprowadzanych przez esbecki przemysł pogardy przeciwko zmianom mającym na celu uwolnienie dyplomacji od agenturalnych powiązań. Nie można też wykluczyć podrzucenia fałszywki. Dokumenty mogą się okazać sfałszowane wtedy, kiedy dotyczą osoby, która późniejszą swoją działalnością i wiernością Partii udowodniła, że są sfałszowane. Co do zasady nie można jednak uznać za sfałszowane dokumentów podpisanych przez osobę, która w późniejszej swojej działalności nie raz pokazywała, że

kipi nienawiścią do Prezesa, a zatem do Polski,

nie uznaje jego wielkości, a nawet wyrzuciła go z pracy w Belwederze, czym niemal wprost przyznała autentyczność esbeckich meldunków.

Roztropność i wysokie standardy moralne wymagają zatem, aby sprawa rzekomej agenturalności ambasadora Przyłębskiego była rozważana w ujęciu kontekstualnym. Dla właściwej oceny sytuacji niezbędne jest bowiem wzięcie pod uwagę, KTO delegował pana Przyłębskiego na placówkę w Berlinie. Gdyby mocodawcą pana Przyłębskiego był taki Sikorski, człowiek, któremu nigdy nie było dane przebywać w otoczeniu Premiera Kaczyńskiego, a zatem nie mogły go przeniknąć płynące od pana Premiera fluidy uczciwości i racji moralnej, wówczas dokumenty potwierdzające współpracę pana Przyłębskiego z SB byłyby w sposób oczywisty prawdziwe, a wina jego nie podlegałaby niepotrzebnym dywagacjom. Wiemy jednak, że autorem sukcesu był p. Witold Waszczykowski, którego nie tylko fachowość, ale i postawa ideowa nie mogą wzbudzać wątpliwości ze względu na jego niejednokrotnie podkreślaną wierność Prezesowi partii i państwa oraz brak jakichkolwiek związków z rządem PO w przeszłości.

Ekstrapolacja niepokalanej uczciwości z Naczelnika na p. Waszczykowskiego

znajduje konsekwentne zastosowanie również w kolejnym ogniwie: tj. z p. Waszczykiwskiego na p. Przyłębskiego, a zatem jej oczyszczająca moc ma niewątpliwy wpływ na kwestię rzekomej lub prawdziwej współpracy p. Przyłębskiego z SB, która mimo iż być może w warstwie czysto faktograficznej miała miejsce, to w świetle etyki pisowskiej jej nie było, gdyż ze względu na osobę, której sprawa ta dotyczy, nie była ona współpracą, lecz de facto zwalczaniem SB, i nie tylko nie szkodziła Polsce, ale jej służyła i była początkiem prostej drogi, której zwieńczeniem okazało się umożliwienie niemieckiej publiczności zapoznania się z filmem „Smoleńsk” – po owocach ich poznacie.

Istnieje też rozstrzygnięcie nie budzące wątpliwości, a jednocześnie prostotą swą umożliwiające wyjaśnienie sprawy szerokim kręgom wiernych, którym nie jest dana umiejętność dogłębnej analizy wyrazów wielosylabowych.

Rozstrzygnięcie to ma na imię Judasz.

Wiemy skądinąd, że w najsprawiedliwsze nawet grono może przeniknąć zdrajca i usadowić się nawet w otoczeniu Najwyższego. Sytuacja taka już raz miała miejsce w dalekiej przeszłości. Jednak komplikuje sprawę mogące pojawić się pytanie, czy grzechy zdrajcy obciążają również jego żonę… Niepotrzebne ryzyko polityczne związane z taką interpretacją może wpływać w sposób negatywny na użyteczność tej argumentacji w szerszym kontekście.

Macie zatem, przyjaciele z „W Sieci”, twardy orzech do zgryzienia. Nie mam jednak wątpliwości, że obierzecie jak zwykle właściwą drogę, a światło prawdy płynącej z ust Człowieka Wolności będzie dla Was niezawodnym drogowskazem.


Zdjęcie główne: Andrzej Przyłębski, Fot. Ambasada RP w Berlinie