Reklama

Dziś prokuratura nie realizuje swoich podstawowych obowiązków w zakresie ścigania przestępstw, bo dokonuje bardzo specyficznego doboru spraw, którymi chce się zająć, a odcina te, które z jej punktu widzenia są niewygodne, niekorzystne, którymi, jej zdaniem, nie należy się zajmować. Tym samym pozbawia pokrzywdzonych obywateli należytej im ochrony prawnej, bo nie wyjaśnia spraw, nie realizuje obowiązku ścigania przestępstw – mówi nam prokurator Mariusz Krasoń ze stowarzyszenia „Lex super omnia”. I dodaje: – Pan prokurator Święczkowski jest osobą, którą brała aktywny udział w tworzeniu ustawy o prokuraturze, tej, która obowiązuje od 2016 roku. Przepisy tej ustawy pozwoliły mu na dokonanie zmian w prokuraturze i degradacje 124 prokuratorów do jednostek niższego szczebla. Przez okres sprawowania przez niego funkcji Prokuratora Krajowego sytuacja prokuratur w Polsce się wyraźnie pogorszyła, mamy więcej zaległości, ilość starych spraw stale rośnie, a prokuratura stała się wielkim bezwładnym ciałem, które jest wykorzystywane do załatwiania rozmaitych celów, niekoniecznie zgodnych z tym, co jest wpisane w przepisy o prokuraturze. Jeżeli osoba, która stała za tymi zmianami i je aktywnie przeprowadzała, teraz przechodzi do TK, to należałoby się zastanowić, jaki los czeka ten organ w przyszłości. Doświadczenia, które mamy z prokuratorem Święczkowskim, rysują raczej negatywny obraz tego, co może się jeszcze stać z Trybunałem i w samym TK

Bogdan Święczkowski został sędzią TK. To dobra kandydatura?

PROK. MARIUSZ KRASOŃ: Pan prok. Święczkowski jest osobą, którą brała aktywny udział w tworzeniu ustawy o prokuraturze, tej, która obowiązuje od 2016 roku. Najpierw jako Minister Sprawiedliwości, potem Prokurator Krajowy. Przepisy tej ustawy pozwoliły mu na dokonanie zmian w prokuraturze i

degradacje 124 prokuratorów do jednostek niższego szczebla.

Zmiana tabliczek z Prokuratury Generalnej na Krajową czy z Apelacyjnych na Regionalne była zabiegiem kosmetycznym, a celem tych działań było wyłącznie dokonanie zmian kadrowych w prokuraturach.

Reklama

Przez okres sprawowania przez niego funkcji Prokuratora Krajowego sytuacja prokuratur w Polsce się wyraźnie pogorszyła, mamy więcej zaległości, ilość starych spraw stale rośnie, a prokuratura stała się wielkim bezwładnym ciałem, które jest wykorzystywane do załatwiania rozmaitych celów, niekoniecznie zgodnych z tym, co jest wpisane w przepisy o prokuraturze. Jeżeli osoba, która stała za tymi zmianami i je aktywnie przeprowadzała, teraz przechodzi do TK, to należałoby się zastanowić, jaki los czeka ten organ w przyszłości. Doświadczenia, które mamy z prok. Święczkowskim, rysują raczej negatywny obraz tego, co może się jeszcze stać z Trybunałem i w samym TK.

Myśli pan, że może być gorzej?
Niestety ten podmiot, mimo posiadania swoich konstytucyjnych uprawnień, nie realizuje ich w praktyce. Przecież ograniczyła się liczba skarg składanych do TK z uwagi na wątpliwości co do niezależności i bezstronności orzeczeń. W tym momencie

TK w zasadzie zajmuje się tylko realizacją celów nakreślonych przez władzę wykonawczą. Wydaje się, że nie stoi już na straży wolności konstytucyjnych w rozumieniu prospołecznym.

Jak duża jest skala szykan niepokornych prokuratorów? W mediach takich informacji jest wiele; zaledwie kilka dni temu kolejny prokurator, Piotr Kaleciński, który nie widział podstaw do stawiania zarzutów mec. Giertychowi, wcześniej przesłuchiwał premiera Morawieckiego w sprawie sprzedaży działek. Prok. zdecydował się odejść z zawodu po tym, jak został zdegradowany i, jak sam mówił, źle traktowany. Chyba najbardziej znanym przykładem jest pani prok. Wrzosek.
Stowarzyszenie od początku działalności zajmuje się tym tematem i publikuje corocznie raporty. W tym momencie mamy spis wielu podejmowanych w stosunku do poszczególnych prokuratorów działań, które mogą być uznane za szykany. Przytoczony przykład prok. Wrzosek nie jest odosobniony, a tylko w styczniu 2021 roku delegacje poza miejsce zamieszkania dotknęły 7 członków stowarzyszenia prok. „Lex super omnia”, a także prokuratorów niezrzeszonych. Łącznie w skali kraju prokuratorów, którzy pozostawali na delegacjach poza swoim miejscem zamieszkania, było kilkudziesięciu.

Do tego dochodzą różne próby wywierania wpływu i nacisku na prokuratorów podejmujących decyzje w sprawach przez siebie prowadzonych bądź w sprawach, w których mają zapadać dodatkowe decyzje. Ostatni przykład z zeszłego tygodnia to próba wywierania wpływu na prokuratorów Prokuratury Okręgowej w Warszawie w zakresie sporządzenia skargi kasacyjnej od orzeczeń Sądu Okręgowego w Warszawie. Jeden z prokuratorów po zapoznaniu się z materiałami i przeanalizowaniu orzeczenia sądowego stwierdził, że nie istnieją żadne merytoryczne podstawy do wniesienia takiej skargi kasacyjnej i zażądał od swoich przełożonych polecenia na piśmie z uzasadnieniem, takowego nie dostał, natomiast przepisano tę sprawę kolejnemu prokuratorowi z tego samego wydziału. Ten po zapoznaniu się z materiałami podjął taką samą decyzję, jak pierwszy prokurator, i także

w stosunku do niego były podejmowane próby wywierania wpływu i wręcz sugerowano mu przeniesienie do jednostki niższego szczebla.

Pani prokurator, bo była to kobieta, wobec takiego zachowania złożyła pismo, w którym poinformowała Prokuratora Generalnego, że prosi o przeniesienie jej w stan spoczynku i wprost w swoim piśmie wskazała naciski podejmowane wobec jej osoby przez jej bezpośrednich przełożonych. Takich przykładów jako stowarzyszenie mamy bardzo dużo, wystarczy sięgnąć do naszych raportów. Przenoszenie z dala od miejsca zamieszkania to jedno, ale są też podejmowane postępowania służbowe czy dyscyplinarne zmuszające do czegoś, co swego czasu prok. Krzysztof Parchimowicz nazwał turystyką dyscyplinarną, bo najczęściej są to wyjazdy oddalone od miejsca pracy. Często są to szykany wprost kierowane do prokuratorów, którzy podejmują dyskusję z przełożonymi albo wypowiadają się publicznie i prezentują stanowisko negatywne dla tego, co się dzieje negatywnego wewnątrz prokuratury, dla organizacji pracy i podejmowanych w stosunku do innych prokuratorów działań.

Czyli prokuratura jest rządzona przez prok. Ziobrę twardą ręką?
Pan Prokurator Krajowy Święczkowski w jednym ze swoich wywiadów powiedział, że system pracy prokuratorów musi się opierać o zasadę kija i marchewki;

dla jednych jest marchewka, czyli awanse, nagrody finansowe itd., a dla innych postępowania dyscyplinarne, przenoszenia w inne miejsca pracy, niejednokrotnie odległe od miejsca zamieszkania – rekord wynosił ponad 500 km.

Czy inni prokuratorzy sprawdzali telefon pod względem użycia Pegasusa?
Sądzę, że tak, natomiast jakie są wyniki, poza przypadkiem pani Wrzosek, nie wiem. Nie dotarła do mnie informacja, aby wynik takiego badania był pozytywny.

Jak rozumieć to, że władza używa takich narzędzi wobec prokuratorów, czyli urzędników państwowych?
Taką sytuację mogę ocenić tylko i wyłącznie negatywnie. Pamiętajmy, że możliwość stosowania środków kontroli operacyjnej, a taką teoretycznie powinna być możliwość wykorzystania oprogramowania typu Pegasus, powinna się wiązać z uzasadnionym podejrzeniem popełnieniem przez taką osobę przestępstwa. Po drugie, powinny być wyczerpane inne możliwości dowodzenia popełnienia przestępstwa, które muszą okazać się nieskuteczne bądź niecelowe.

Przyjmując tezę, że mamy prokuratora, wobec którego takie środki są podejmowane, oznaczałoby to, że taki prokurator jest potencjalnym sprawcą przestępstwa i w takiej sprawie toczy się postępowanie. Ja o takich nie słyszałem. Jednocześnie należy mieć na uwadze, że prokurator w ramach swoich czynności i obowiązków podejmuje różne działania, dostaje informacje i jest w stałym kontakcie telefonicznym w toku prowadzonych przez siebie postępowań chociażby z kooperantami procesowymi, jak policja, ABW, CBA, urzędy skarbowe, celno-skarbowe.

W ramach kontaktów telefonicznych niejednokrotnie prowadzi rozmowy objęte tajemnicą postępowania, zatem dochodzi tu także problem naruszenia tej tajemnicy.

Poza sporem jest to, że najważniejszym punktem stosowania tej kontroli operacyjnej, gdyby miała być stosowana legalnie, musiałoby być uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa. O takowym w stosunku do tych osób, które były objęte taką kontrolą, a w szczególności w stosunku do pani prok. Ewy Wrzosek, ja nie słyszałem. Twierdzenia, które pojawiają się w przestrzeni publicznej, że za każdym razem była wyrażana zgoda sądu co do takich postępowań, również są dosyć mocno wątpliwe, bo sądy, gdyby miały informacje, że jest stosowane oprogramowanie typu Pegasus, prawdopodobnie nie udzielałby takiej zgody.

Po drugie, uzyskane w ten sposób materiały powinny być udostępnione dla potrzeb konkretnego postępowania przygotowawczego, tutaj również nie mamy informacji, czy tak się stało, czy nie. Samo twierdzenie, że dysponujemy zgodą sądu, a materiały są gromadzone legalnie, powoduje, że pojawia się pytanie, co się z tymi materiałami w dalszym czasie stało. Od prowadzenia tamtej kontroli minęło już sporo czasu i powinna być decyzja o zakresie ich wykorzystania.

Czyli jaka?
Można to zrobić dwojako, poprzez udostępnienie tych materiałów na potrzebę konkretnego postępowania karnego albo poprzez protokolarne zniszczenie uzyskanych materiałów, kiedy nie przyniosły one informacji o popełnionych przestępstwach. I znowu w tym zakresie nie dysponujemy żadną wiedzą, zatem reasumując można mieć zasadnicze wątpliwości co do tego, czy tego typu działania były legalne.

W oparciu o informacje prezentowane w mediach, chociażby poprzez ustalenia komisji senackiej, można powiedzieć, że tego typu czynności nie były legalne i nie miały oparcia w obowiązujących przepisach.

Należy się wobec tego zastanowić, czy tego typu działania nie były podejmowane w ogóle bez zgody sądu jako działania operacyjne służb; z informacji medialnych wynika, że tym oprogramowaniem dysponuje jedna służba. Zasadne jest pytanie, czy tej operacji nie prowadzono bez zgody sądu. Gdyby tak było, to już w ogóle mielibyśmy do czynienia w 100 proc. z czynnościami o charakterze nielegalnym.

Z jakimi to wiąże się konsekwencjami?
To byłoby chociażby popełnienie przestępstwa urzędniczego, czyli z art. 231 par. 1 KK. Można się zastanowić nad przestępstwem dotyczącym przełamania zabezpieczeń urządzeń, to także może być możliwość popełnienia przestępstwa dostępu do informacji, która nie była przeznaczona dla danej osoby, naruszeniem tajemnic itd. To są wszystko czyny karalne i przestępstwa ścigane z oskarżenia publicznego, powinny być w tych sprawach podejmowane przez prokuraturę czynności i te historie powinny być powyjaśniane w ramach prowadzonych postępowań, a tak niestety się nie dzieje, czego przykładem jest chociażby podjęcie decyzji o odmowie wszczęcia postępowania w sprawie zawiadomienia pani prok. Ewy Wrzosek, co jest bardzo dziwne.

Czyli że nie dość, że prokuratura nie podjęła działań w tej sprawie z urzędu, to jeszcze odmówiła, kiedy pani prok. Wrzosek złożyła wniosek?
Dokładnie tak i nie podjęto żadnych czynności weryfikujących złożonego przez panią prok. Wrzosek zawiadomienia, a wydaje się, że elementarne czynności celem zweryfikowania zasadności złożonego zawiadomienia powinny być zrobione.

Dlaczego tak się dzieje?
To jest kwestia funkcjonowania prokuratury jako takiej, czyli wracamy do punktu wyjścia naszej dzisiejszej rozmowy, czyli tego, jak prokuratura była i jest zarządzana i czym się zajmuje, tym, że

nie realizuje swoich podstawowych obowiązków w zakresie ścigania przestępstw,

bo dokonuje bardzo specyficznego doboru spraw, którymi chce się zająć, a odcina te, które z jej punktu widzenia są niewygodne, niekorzystne, którymi, jej zdaniem, nie należy się zajmować. Tym samym pozbawia pokrzywdzonych obywateli należytej im ochrony prawnej, bo nie wyjaśnia spraw, nie realizuje obowiązku ścigania przestępstw.

Jak trudne będzie przywrócenie prokuratury do standardów działania demokratycznego, praworządnego państw?
Będzie to wymagało sporo czasu i energii, intensywnego zaangażowania nie tylko samych prokuratorów, ale też tych wszystkich, którzy będą w stanie podejmować decyzje na poziomie ustawodawczym. Pewne zmiany legislacyjne będą musiały być przeprowadzone, jak chociażby oddzielenie funkcji Prokuratora Generalnego od funkcji ministra sprawiedliwości, bo należy przywrócić prokuraturze niezależność i funkcjonalność merytoryczną.

Nie może być powiązania prokuratury z podmiotem o charakterze stricte politycznym, bo dowód, że to nie działa, mamy w ostatnich latach wręcz namacalny.

Co z tymi prokuratorami, którzy np. podpisali się pod decyzją niewszczynania postępowania w sprawie pani prok. Wrzosek albo dwóch wież albo wieszania portretów europosłów na szubienicach?
Każda tego typu sytuacja musi być wnikliwie przeanalizowana i oceniona pod kątem niedopełnienia obowiązków bądź czy nie były to przykłady sprzeniewierzenia się ślubowaniu prokuratorskiemu. W zależności od poczynionych ustaleń muszą być podejmowane w transparentnej i przejrzystej procedurze czynności zmierzajcie do wyciągnięcia ewentualnych konsekwencji.

Łącznie z dyscyplinarnym zwolnieniem?
Oczywiście, że tak, jeżeli niedopełnienie obowiązku bądź popełnione błędy będą tego typu, że będą się kwalifikować na tę najsurowszą karę.

(JK)


Zdjęcie główne: Zbigniew Ziobro w Sejmie, Fot. Flickr/KPRM/Krystian Maj, Public domain

Reklama