Reklama

Przed Sejmem mieliśmy do czynienia z pokojowym, obywatelskim zgromadzeniem w obronie podstawowych praw obywatelskich i trójpodziału władzy, który wyraźnie jest lekceważony i naruszany przez większość sejmową, rząd i prezydenta. To, co się dzieje, jest wyraźną próbą zastraszenia ludzi. Władza korzystając z doświadczeń Inkwizycji stara się wyprodukować nowe czarownice i palić wybrańców na sądowych stosach – mówi prof. Monika Płatek, prawniczka z Uniwersytetu Warszawskiego

Kamila Terpiał: Jest pierwszy oskarżony w sprawie protestów przed Sejmem w nocy z 16 na 17 grudnia. Policja zidentyfikowała 80 osób i publikuje wizerunki niektórych z nich. Po co? To polityczna zemsta?
Monika Płatek: O co te osoby są oskarżone?

mp
Prof. Monika Płatek, fot. youtube.com

Oskarżona jest na razie jedna – o znieważenie pracownika TVP.
Nie wiem, na czym polegało to znieważenie, nie wiem, na jakiej podstawie prokuratura stawia zarzut. Natomiast znam przepisy konstytucji, a konkretnie art. 57, który jest jednoznaczny: “Każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Ograniczenie tej wolności może określać ustawa”. Ale nawet jeżeli ustawa ogranicza, to nie może dotykać istoty uprawnienia. Przed Sejmem mieliśmy do czynienia z pokojowym, obywatelskim zgromadzeniem w obronie podstawowych praw obywatelskich i trójpodziału władzy, który wyraźnie jest lekceważony i naruszany przez większość sejmową, rząd i prezydenta. To, co się dzieje, jest wyraźną próbą zastraszenia ludzi. To także próba przekierowania narracji z obywatelskiej postawy na wyszukanie odpowiednich przepisów. To przypomina praktyki z komunistycznej przeszłości: dajcie człowieka, a paragraf się znajdzie. Wiadomo, że te osoby nie poszły pod Sejm, by robić burdy i podważać porządek prawny w państwie; wręcz przeciwnie. Poszli, w pewnym sensie najlepsi z nas, którzy rozumiejąc, że podkopuje się fundamenty państwa prawa stawili się przed Sejmem kierowani patriotycznym i obywatelskim obowiązkiem ochrony demokratycznych standardów.

Poszli, w pewnym sensie najlepsi z nas, którzy rozumiejąc, że podkopuje się fundamenty państwa prawa stawili się przed Sejmem kierowani patriotycznym i obywatelskim obowiązkiem ochrony demokratycznych standardów.

Na stronach internetowych policji można znaleźć wizerunki 21 osób. To jest zgodne z prawem?
Istnieją w prawie przesłanki umożliwiające publikację wizerunku, na przykład w sytuacji, kiedy jest potrzeba wysłania listu gończego za osobą, która się ukrywa. Istnieje również możliwość publikacji wizerunku, kiedy sąd wyrazi na to zgodę. Ale to są sytuacje wyjątkowe. Zasadą ogólną I podstawową jest zasada ochrony wizerunku. Ta zasada, jak pani dobrze wie także z prawa prasowego, nie będzie obowiązywała w warunkach, w których fotografuje się tłum. Natomiast tu z tłumu wybiera się i identyfikuje poszczególne osoby, by ludzi zastraszyć i świadomie “obłocić”, można to przyrównać do praktyk stadionowych. Władza w ten sposób depcząc obowiązujące konstytucyjne standardy chce stworzyć wrażenie, że każdego może dopaść. Dzieje się to jednak w społeczeństwie, które jeszcze nie zapomniało, jak wyglądał stan wojenny, jak było przed i po stanie wojennym. Ironia polega na tym, że robią to ludzie, którzy zostali dopuszczeni do władzy w ramach poszanowania prawa i demokratycznych standardów, i którzy łamią i konstytucyjne standardy, i prawo. To nie jest tak, że większość z tej racji, że jest większością może lekceważyć konstytucję i konstytucyjny porządek państwa. Większość ma prawo sprawować władzę, ale w ramach wyraźnie określonych przez konstytucję. A konstytucja, przypominam, daje każdemu wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich.

Reklama

To nie jest tak, że większość z tej racji, że jest większością może lekceważyć konstytucję i konstytucyjny porządek państwa. Większość ma prawo sprawować władzę, ale w ramach wyraźnie określonych przez konstytucję.

Prokuratura działa na polityczne zamówienie? Jeżeli będzie polityczna decyzja, że należy oskarżać osoby protestujące przed Sejmem, to tak będzie?
Prokuratura jest upolityczniona. Wygląda na to, że Prokurator Generalny nie prawu, a partii rządzącej służy; tak już też w PRL-u bywało. Nie potrzebujemy mówić w czasie przyszłym. Nie musimy tworzyć wizji. Wystarczająco niepokojące jest to, co dzieje się w tej chwili. Z lekceważeniem podstawowych zasad praworządności i konstytucji władza stara się uprzykrzyć nam życie, zepsuć opinię, przydać etykietę przestępców ludziom, którzy tak naprawdę wykazują się ponadprzeciętną odpowiedzialnością za porządek prawny i za dbałość o demokratyczne zasady państwa prawa.

Wygląda na to, że Prokurator Generalny nie prawu, a partii rządzącej służy.

A to postępowanie rządzących nie mieści się w granicach demokratycznego państwa prawa?
Co innego, gdyby w trakcie tego, co działo się przed Sejmem w nocy z 16 na 17 grudnia, miały miejsce zdarzenia, co do których nie trzeba było naciągać przepisów, lecz które w swej istocie wypełniałyby treść zachowań niechcianych ujętych w Kodeksie karnym. Zarzut, o którym pani mówi – rzekome szturchanie dziennikarza TVP – jest błahy, wątpliwy i nie odpowiada tradycyjnej reakcji na tego typu zachowania. Połamany nos w ramach przemocy w rodzinie skutkuje tym, że prokurator radzi poszkodowanej, by sama sobie ścigała sprawcę. I działała z oskarżenia prywatnego. A tu? Publikacja zdjęć, masowe oskarżenia. I interwencje Prokuratora Generalnego z racji szturchnięcia dziennikarza; tego samego, którego rządząca partia przed chwilą wyrzucała na zbity łeb z Sejmu. Nie potrzeba armaty, żeby zająć się mrówką. A tutaj właśnie tak władza działa. Działamy więc nie po to, aby rzeczywiście dbać o porządek prawny, tylko aby narzucić dyktat i zdławić opór społeczny przeciwko praktykowanej opresji.

Opór społeczny, wyrażany tym, że mówimy: “Nie godzimy się na to”, jest przecież uzasadniony.

Politycy PiS przekonują, że łamaniem prawa było “blokowanie” wyjazdu samochodu z prezesem Jarosławem Kaczyńskim. Mają rację?
Nie sądzę. Tym bardziej, że trzeba to ująć w kontekście. Nie chodziło o chuligański wybryk i utrudnianie ludziom, którzy pracują w Sejmie, wykonywania ich zadań. Wręcz przeciwnie, chodziło o to, aby przeciwstawić się chuligańskim wybrykom polegającym na usuwaniu z Sejmu posłów, którzy wykonują swoje zadania. Przecież właśnie to widzieliśmy. Próbę złamania przepisów, które mówią, że prawo w Sejmie nie może być uchwalane bez obecności publiczności, czyli bez obecności dziennikarzy. Nie można działać w sposób, który pozbawia posłów opozycji możliwości uczestniczenia w podejmowaniu decyzji ważnych dla Polek i Polaków. Opór społeczny, wyrażany tym, że mówimy: “Nie godzimy się na to”, jest przecież uzasadniony. Poza tym, gdyby to było blokowanie i zablokowanie, to poseł Kaczyński by z terenu Sejmu nie wyjechał. A wyjechał. Najwyraźniej zaznaczenie sprzeciwu wobec łamania prawa nie miało na celu napaści na posła. Trzeba bardzo perwersyjnie naginać rzeczywistość, żeby tak twierdzić. To zresztą świadczy też o słabości tej władzy, że musi uciekać się do rzucania kalumni na ludzi, których intencje są jasne – sprzeciwiają się zmianie porządku i ustroju państwa metodami sprzecznymi z konstytucją.

Przecież właśnie to widzieliśmy. Próbę złamania przepisów, które mówią, że prawo w Sejmie nie może być uchwalane bez obecności publiczności, czyli bez obecności dziennikarzy.

Ostatnio w sądzie nawoływano do ogolenia głowy posłance Agnieszce Pomasce z PO. Tymi ludźmi nie zajmuje się jednak ani policja, ani prokuratura.
Tego typu wykrzykiwania nie są ani miłe, ani kulturalne, ale byłabym daleka od tego, aby tych, którzy wykrzykiwali ścigać i karać. Ludzie u władzy muszą się liczyć z tym, że będą wobec nich wyrażane emocje niekoniecznie sympatyczne. Muszą znieść więcej, właśnie dlatego, że są u władzy. O ile zwykły obywatel mógłby w takich warunkach się przestraszyć, bądź poczuć obrażonym, to w stosunku do parlamentarzystów czy członków rządu wolno więcej. I wolno więcej zarówno jeśli chodzi o zachowania, jak i o słowa. Oczywiście te zachowania nie mogą przekraczać bezpieczeństwa człowieka. Natomiast wykrzykiwanie wyrażające także nieprzyjemne poglądy, nawet jeśli nie jest przyjemne, ale nie stanowi bezpośredniej realnej groźby, nie jest przestępstwem.

Może więc trzeba zorganizować akcję publikacji swoich zdjęć z hasłem “I ja tam byłam”, by demaskując rzeczywisty cel władzy, osłabić planowany efekt, by ludzie się bali.

Prawo jest przez władzę łamane, ale co z tym można zrobić? Oprócz tego, że głośno o tym mówić.
Trzeba o tym i mówić, i tłumaczyć w sposób dla ludzi przystępny i stosować mechanizmy dostępne; wykorzystując i to, co w kraju, i to, co w Unii i na świecie. Prokurator Generalny stara się nękać ludzi. Mam nadzieję, że się nie przestraszymy. Wystarczyło, że na apel prokuratora, który poszukiwał organizatorek czarnego marszu, zgłosiło się w zorganizowanej petycji tysiące kobiet. Teraz też, choć nie byłam przed Sejmem ciałem, to byłam tam duchem. Może więc trzeba zorganizować akcję publikacji swoich zdjęć z hasłem “I ja tam byłam”, by demaskując rzeczywisty cel władzy, osłabić planowany efekt, by ludzie się bali. Władza korzystając z doświadczeń Inkwizycji stara się wyprodukować nowe czarownice i palić wybrańców na sądowych stosach. Nie wiem, jak zachowa się sąd. Chciałabym liczyć na to, że jednak zgodnie z prawem. Mamy prawo demonstrować; mamy prawo sprzeciwiać się niszczeniu państwa prawa. To jest czas próby. Odpowiadamy przed sobą, za siebie, ale i za tych, co przed nami i tych, co po nas. Wiem, że to brzmi doniośle, ale łatwo jest powiedzieć, że ta władza się kompromituje i, niestety, kompromituje prawo. Ale niszczenie porządku prawnego nie jest tu przypadkowe i trzeba sobie z tego zdawać sprawę. Prowadzi to do osłabiania wewnętrznego i zewnętrznego Polski; ktoś, kto to robi, nie robi tego przez przypadek.


pap-malyZdjęcie główne: Minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak, PAP/Piotr Polak, Marcin Obara

Reklama