Reklama

Możemy przeznaczyć na dofinansowanie armii jeszcze sporą kwotę, tak aby nie naruszyć reguły gospodarczo-finansowej z art. 216 konstytucji. Jeżeli chcemy przejąć majątek oligarchów, wystarczy, że użyjemy tych mechanizmów, które już są w ustawach, bądź uchwalimy nową specustawę – mówi nam konstytucjonalista prof. Marek Chmaj. – Do zmiany konstytucji przymierza się rząd, który już wielokrotnie pokazał, jak bardzo nie szanuje przepisów konstytucji – dodaje

Czy wyjęcie spod reguły finansowej wydatków na wojsko wymaga zmiany konstytucji? Czy to dobry pomysł?

PROF. MAREK CHMAJ: Po pierwsze, tydzień temu uchwalono ustawę o obronie ojczyzny, gdzie podniesiono nakłady na siły zbrojne do 3 proc. PKB. Nie wiem zatem, co się zmieniło w ciągu tego tygodnia, że trzeba po raz kolejny otwierać ten temat. Po drugie, mamy w budżecie spore rezerwy wydatkowe, więc szybkie doposażenie sił zbrojnych może się odbyć bez nowelizacji konstytucji.

Temat wyłączenia finansowania sił zbrojnych spod reguły określonej w konstytucji jest niepotrzebny.

Co mówi konstytucja na ten temat?
Konstytucja zawiera regułę wydatkową, która wskazuje, że nie można przewidywać deficytu budżetowego większego niż 3/5 PKB, czyli 60 proc.; mówi o tym artykuł 216 konstytucji. Oczywiście są różne metody obliczania, niemniej ekonomiści mówią, że dziś mamy deficyt na poziomie 48 proc., zatem możemy przeznaczyć na dofinansowanie armii jeszcze sporą kwotę, tak aby nie naruszyć reguły gospodarczo-finansowej z art. 216.

Reklama

Czyli spokojnie te 3 proc. może być przekazane na armię bez zmiany konstytucji?
Oczywiście, że może, co więcej, konstytucja pozwala na dalsze zwiększenie wydatków bez potrzeby zmiany art. 216. Wystarczy znowelizować ustawę o ochronie ojczyzny uchwaloną tydzień temu i przeznaczyć na zbrojenia 4 czy 5 proc. PKB.

Po co zatem ta propozycja zmiany konstytucji?
Przyznam, że trudno to wytłumaczyć, zwłaszcza że rząd rozpoczął wiele inwestycji infrastrukturalnych, które moim zdaniem są zupełnie niepotrzebne, a oznaczają wydatkowanie olbrzymich środków.

Przykładem niech będzie przekop Mierzei Wiślanej czy budowa megalotniska w Baranowie. Obydwie te inwestycje to wydatek rzędu 40 mld złotych. Za tę kwotę można by kupić naprawdę dużo świetnego uzbrojenia dla polskich sił zbrojnych.

Rząd chce też zmienić konstytucję tak, aby móc konfiskować majątki oligarchów rosyjskich. Rzecznik rządu tłumaczy, że obecnie można je zamrozić, ale nie można ich skonfiskować.
I bardzo dobrze, bo nie jest dobrym pomysłem możliwość konfiskaty od razu, bez wysłuchania zdania drugiej strony. Konstytucja w artykule 46 wskazuje, że przepadek rzeczy może nastąpić wyłącznie w przypadkach określonych w ustawie i tylko na podstawie prawomocnego orzeczenia sądu. Zatem jeżeli chcemy przejąć majątek oligarchów, wystarczy, że użyjemy tych mechanizmów, które już są w ustawach, bądź uchwalimy nową specustawę. Na podstawie tych przepisów możemy zamrozić majątek, a potem na podstawie prawomocnego orzeczenia sądu możemy go przejąć, jednak nie unikajmy drogi sądowej, bo ta pozwoli na weryfikację, czy nasza administracja rządowa postępuje zgodnie z ustawami i pozwoli na wysłuchanie racji drugiej strony.

Nowelizacja konstytucji zaproponowana przez rząd – zresztą bardzo mglista, jest zupełnie niepotrzebna. Konstytucja jest w tej kwestii bardzo elastyczna.

Jak wygląda zmiana konstytucji, czy można zmienić jeden artykuł, czy trzeba przepisywać całą na nowo?
Mamy tu dość groteskową sytuację, bo proponuje się zmianę konstytucji, nie wskazując projektu, a takowy jest przecież bardzo łatwo opisać. Dyskutujemy nad czymś, co nie zostało nam pokazane, przy czym wicemarszałek Terlecki już mówi, że jeżeli mamy zmieniać konstytucję, to musimy to robić szybko.

Generalnie zmiana konstytucji następuje w drodze ustawy, która musi być uchwalona w jednakowym brzmieniu większością Sejmu 2/3 głosów, a potem przez Senat większością bezwzględną. Można znowelizować jeden lub kilka przepisów, nie trzeba zmieniać od razu całej ustawy zasadniczej. Pamiętajmy jednak, że każda zmiana konstytucji musi być przemyślana i mądra. Co więcej, do zmiany konstytucji przymierza się rząd, który już wielokrotnie pokazał, jak bardzo nie szanuje przepisów konstytucji.

Czy to w takim razie była wrzutka PR-owa, pułapka na opozycję?
Myślę, że to brak pomysłu, bo

zaproszono na spotkanie z premierem liderów opozycji i nagle jak królik z kapelusza pojawiła się groteskowa propozycja zmiany konstytucji, ale bez żadnych szczegółów.

Ostatnie orzeczenie TK Przyłębskiej w sprawie niezgodności konstytucji z Europejską Konwencją Praw Człowieka zostało okrzyknięte jako putinizacja Polski. A pan jak to ocenia?
Moim zdaniem Trybunał Julii Przyłębskiej przekroczył już granicę śmieszności i powiązane odnoszenie się do tych orzeczeń nie ma sensu. To nie jest poważny Trybunał i nie ma co próbować brać na poważnie czegoś, co jest nielogiczne, nieracjonalne. Tego typu orzeczenia jedynie wzbudzają moje wzruszenie ramion, bo co innego możemy zrobić, kiedy niepoważny Trybunał wydaje niepoważne orzeczenie, gdzie nie ma logiki, brak jest myśli prawniczej, szacunku dla doktryny prawa, a sam Trybunał produkuje swoje orzeczenia na zamówienie jednej partii politycznej.

(INK)


Zdjęcie główne: Marek Chmaj, Fot. chmaj.pl

Reklama