Reklama

Morawiecki użył słowa “sprawcy” – w domyśle – sprawcy Holocaustu! Nic dziwnego, że te słowa wywołały reakcję o takiej temperaturze emocjonalnej! Będzie bardzo trudno cokolwiek z tym zrobić. Najgorsze jest to, że nie są to słowa przypadkowe. Jestem pewien – i mam po temu powody ze znacznie wcześniejszych rozmów z obecnym premierem – że powiedział to, co naprawdę myśli! – mówi w rozmowie z nami prof. Ireneusz Krzemiński, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego. I apeluje: – Wszyscy porządni ludzie, protestujmy przeciwko nacjonalistycznej kampanii rządu PiS-u!

KAMILA TERPIAŁ: Zbliża się 50. rocznica Marca ’68. Polska znowu została nawiedzona przez antysemickie demony?

IRENEUSZ KRZEMIŃSKI: W dużym stopniu tak, chociaż to jest porównanie z pewną przesadą – jak pani wie, tak zaczęliśmy ten wywiad dwie doby temu. Teraz, po słowach premiera w Monachium i komentarzach w TVN24 takich osób, jak pan Jaki, nabieram przekonania, że marcowa atmosfera nasila się gwałtowanie. Uruchomiono nie tylko pobudzenie złych uczuć, wrogich i odwetowych emocji, ale zebrano rozproszone antysemickie nastroje w wyraźną polityczną postawę. Prof. Antoni Sułek kilka lat temu pokazał w swoim badaniu, że postawy antyżydowskie dotyczą mniejszości, a nawet i wtedy są na peryferiach ludzkiego myślenia. Było to, jak widać, zbyt optymistyczne, bo teraz te postawy z peryferii przeniosły się u zaskakująco dużej ilości Polaków do centrum zainteresowania i potocznego myślenia.

Podobieństwo z 1968 rokiem zaczyna być uderzające: działania i retoryka rządzących budzi demony antysemityzmu, wbrew oświadczeniom Jarosława Kaczyńskiego.

W 2002 roku 36 proc. osób uważało, że większość polityków w Polsce to są ludzie pochodzenia żydowskiego – tak wynikało z moich badań. Dzisiaj może być podobnie, co nas prowadzi do wniosku przypominającego rozumowanie “kiboli”: kto nie z PiS-em, kto nie z nami, ten Żyd!

Reklama

Te emocje i hasła będą wykorzystywane w kampanii wyborczej?
Wydaje mi się, że one już są wykorzystywane. Zadziwia upór, z jakim rządzący Polską nie tylko podtrzymują skandaliczną i wprost ograniczającą wolność słowa ustawę o IPN-ie, ale dolewają oliwy do ognia, jak premier Morawiecki. A ustawa nakazuje poprawne myślenie o świętym narodzie polskim i każde powiedzenie, że ten naród zrobił coś złego, będzie karane grzywną, albo wręcz więzieniem.

W jawny sposób chce się narzucić, tak jak w PRL-u, “właściwe”, “patriotyczne” standardy myślenia i interpretowania narodowej przeszłości, jedynie słuszne. Inne są niemoralne i trzeba je ukarać. Jest to krzyczące zaprzeczenie tego, co udało nam się wypracować po 1989 roku.

10 mln ludzi w “Solidarności” walczyło o demokratyczną Polskę i niepodległe państwo, niepodległych obywateli. Zachód i jego demokratyczno-liberalne formy były wyśnionym marzeniem nie tylko intelektualistów i elit, ale także robotników. Teraz mamy rosnące utracenie świadomości, że jesteśmy częścią świata, w którym przestrzegane są wartości, rzekomo tak nam drogie. Jesteśmy znowu gdzieś na antypodach rozwoju Europy.

Politycy PiS-u twierdzą, że ustawa o IPN to jest walka o “prawdę historyczną”. Nie jest?
Oczywiście, że nie.

Żyjemy cały czas w kłamstwie. Tu nie chodzi o to, aby nie powtarzały się zarzuty mówiące o “polskich obozach śmierci”, bo w ustawie nie ma o tym ani jednego słowa! A to i tak nie wszystko, bo jest w niej jeszcze straszna część dotycząca Ukrainy, która właściwie burzy niemal 30 lat wysiłku zbudowania trwałego sojuszu między Polską i Ukrainą, Polakami i Ukraińcami.

I to w sytuacji, gdy ten kraj musi bronić swej niepodległości. To wszystko zawraca nas do polskiej rzeczywistości sanacyjnej, cofa nas o wiek, do czasu, kiedy walczyło się z Ukraińcami dążącymi do własnego państwa i oczekiwało się w myśl doktryny Romana Dmowskiego, że Ukraińcy mieszkający w Polsce zasymilują się do polskości, bo inaczej będzie trzeba mieć ich cały czas pod ochroną. Takie idee są absurdalne w świecie, w którym Polacy rozprzestrzeniają się wszędzie, korzystają ze swobody i wolności, żyją w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Belgii czy Hiszpanii, mając zagwarantowane prawa obywatelskie. Dzięki temu

powstały nowe, bardzo pozytywne stereotypy na temat Polski, odbiegające od przedwojennego stereotypu głupiego, pijanego i antysemickiego Polaka. Teraz będą powracały te stare stereotypy i to jest przerażające.

Premier Mateusz Morawiecki mówi, że “jeżeli będzie konieczność i tak uzna TK, to być może nastąpi pewne doprecyzowanie zapisów ustawy o IPN”. Jest jeszcze szansa na zmianę?
Przyznam, że zdziwiły mnie słowa Jarosława Kaczyńskiego o tym, że ta ustawa jest dobra i nie wolno jej zmieniać. Dlatego po pierwszych, polubownych oświadczeniach premiera można było mieć nadzieję, że nacjonalistyczna gorączka opadnie. Ale po tym, co Morawiecki powiedział w Monachium, stwierdzając, że przecież tak jak byli polscy współsprawcy niemieckich zbrodni, to byli też rosyjscy, litewscy oraz – żydowscy, jest inaczej. Użył słowa “sprawcy” – w domyśle – sprawcy Holocaustu! Nic dziwnego, że te słowa wywołały reakcję o takiej temperaturze emocjonalnej! Będzie bardzo trudno cokolwiek z tym zrobić. Najgorsze jest to, że nie są to słowa przypadkowe. Jestem pewien – i mam po temu powody ze znacznie wcześniejszych rozmów z obecnym premierem – że powiedział to, co naprawdę myśli! Myśli ideologią narodową, o której powiem jeszcze więcej. Lecz konsekwencje całej tej sentencji wydarzeń, ustawy i tego typu wysiłków, które miałyby ją “wyjaśnić”, bardzo dotkną nas wszystkich. Nie tylko poprzez szereg niekorzystnych decyzji wobec państwa i jego instytucji. Obawiam się, że dotknąć mogą miliony Polaków za granicą i podróżujących po świecie. Bo

etykietka Polaka antysemity, która pojawiła się dawniej, dość masowo na początku lat 90., teraz powróci z jeszcze większą siłą, bo w kontekście antydemokratycznych zmian w kraju.

Zobaczymy, jak zareagują teraz Stany Zjednoczone, bo przecież już dyplomacja amerykańska poważnie pogroziła palcem sojusznikowi. Obawiam się, że to, co się teraz dzieje, tylko wzmocni amerykańskie negatywne decyzje wobec Polski. Jestem przekonany, że ta ustawa była pomyślana jako element polityki wewnętrznej: miecz przeciwko przeciwnikom, którzy są skupieni wokół umiarkowano-liberalnego skrzydła politycznego, oraz mediom, które przez lata pisały o polskich zbrodniach i nie ukrywały ciemnych stron polskości. Okazało się, że międzynarodowa awantura, którą wywołano i którą się coraz bardziej zaognia, naprawdę przypomina Polskę komunistyczną z 1968 roku…

“Kaczyński od lat mobilizuje i powiększa swój elektorat, odwołując się do ciemnej strony natury ludzkiej. Czasem korzysta z okazji i płynie na fali, którą nie on wzbudził, kiedy indziej zaś sam ją prowokuje” – to cytat z artykułu w “Gazecie Wyborczej”. Jak jest w tym przypadku?
W tym przypadku ważne są dwie rzeczy. Jarosław Kaczyński ma już przygotowany grunt. Z moich badań wynika, że przez ostatnie lata bardzo rozwinęły się postawy anty-antysemickie, część Polaków przestała tolerować ludzi, którzy “gadali na Żydów”. Z drugiej strony

mamy mniejszość, ale to jest duża mniejszość, skupiona wokół ideologii Radia Maryja i ojca Rydzyka, a dla nich antysemityzm stał się elementem przekonania o wielkości narodu polskiego. Ten obraz jest podstawą, antysemityzm został włączony w wizję polskości i w jej obronę przed tymi, którzy przeczą wielkości i szlachetności Polaków. To jest grunt, na którym Jarosław Kaczyński buduje związki PiS-u z Radiem Maryja.

Prezes używa takiego samego języka, jaki pojawia się w radiu ojca Rydzyka. Wypowiedź premiera Morawieckiego to jest dokładnie język i myślenie ideologiczne rodem z Radia Maryja. Tam wszakże cały czas – choć z różną siłą – tworzył się obraz Polaka, którego cierpienia są niedoceniane, a wszędzie tylko widzi się cierpienia Żydów…

Poza tym w naszym kraju można mówić o dwóch typach antysemityzmu: politycznym, który wiąże się z wizją Polaka szlachetnego, cierpiącego, który działał dla wyższych chrześcijańskich wartości, oraz rozproszonym, który mamy w mediach społecznościowych i na stadionach. Nawet jeżeli tam bezmyślnie powtarza się antysemickie treści, to z czasem one zaczynają nabierać emocjonalnej treści.

Jeżeli kogoś nie lubimy i nazywamy go Żydem, to przecież on nie może być dobry. Żyd w tej Polsce jest zawsze podejrzany – to jest niezniszczone wciąż podglebie tego, co dzieje się w tej chwili.

“Dzisiaj diabeł podpowiada nam pewną bardzo niedobrą receptę, pewną ciężką chorobę duszy, chorobę umysłu – tą chorobą jest antysemityzm. Musimy go zdecydowanie odrzucać” – tak mówił podczas ostatniej miesięcznicy smoleńskiej Jarosław Kaczyński. Jak to się ma do tego obrazu rzeczywistości?
Na tym polega gra, z którą mamy cały czas do czynienia. Rządzący powtarzają, że wszyscy źle zrozumieli ich intencje, to samo było w przypadku tzw. ustaw sądowych. PiS co innego mówi, a co innego robi po to, aby osiągać swoje cele, ale jednocześnie nie być wprost atakowanym. To jest wyjątkowo perfidne i utrudnia walkę z tego rodzaju zjawiskami.

Trudno personalnie Jarosławowi Kaczyńskiemu przypisać antysemityzm, ale w wyjątkowo bezczelny sposób posługuje się nim dla osiągnięcia własnych politycznych korzyści.

Dlatego też w sposób zadziwiająco tolerancyjny traktuje wykształcenie czegoś, co można nazwać polskim nazizmem. Dlaczego zaskakującym? Bo obchodzenie urodziny Hitlera i jednocześnie wykrzykiwanie haseł o wielkiej Polsce jest umysłową patologią.

Jarosław Kaczyński, dając sygnał do nowelizacji ustawy o IPN, celowo sprowokował konflikt z Izraelem, czy to był przypadek?
Wydaje mi się, że przede wszystkim to było nakierowane na “sprawy polskie”. Chodziło o stworzenie i podkreślenie wroga polskości.

Retoryka narodowa w poparciu dla PiS-u odgrywa istotną rolę. Ci ludzie czują się bezpieczni, bo jest ktoś, kto dba o naród. Prezes zręcznie używa narodowej dumy do walki z przeciwnikami, do naznaczania ich i niwelowania ich wpływu.

To jest broń, której Jarosław Kaczyński chciał użyć, ale okazało się, że ona ma swoje daleko idące konsekwencje, których nie przewidziano. Używanie polityki zagranicznej do załatwiania spraw wewnętrznych zawsze prowadziło i cały czas prowadzi nas na manowce. Nie mówiąc o tym, że demony społecznego zła bardzo łatwo wymykając się spod kontroli. Dlatego muszę zakończyć apelem: wszyscy porządni ludzie, protestujmy przeciwko nacjonalistycznej kampanii rządu PiS-u!


Zdjęcie główne: Ireneusz Krzemiński, Fot. Facebook/Prof.Ireneusz.Krzeminski

Reklama