Reklama

Dostęp do dokumentacji przetargowej w sprawie caracali mieli Wacław Berczyński, Kazimierz Nowaczyk i Barłomiej Misiewicz. I to bez certyfikatów bezpieczeństwa. – W MON powstał alternatywny ośrodek decyzyjny – mówią po ponad 3-godzinnej wizycie w ministerstwie posłowie PO. A to wszystko wynik słynnego wywiadu byłego już szefa podkomisji smoleńskiej dr. Wacława Berczyńskiego, w którym stwierdził, że to on “wykończył” caracale. – Wiemy, że miał wgląd w dokumenty i pytamy, po co – wyjaśnia w rozmowie z wiadomo.co poseł Marcin Kierwiński.

W MON byli Cezary Tomczyk, Marcin Kierwiński, Mariusz Witczak, Joanna Kluzik-Rostkowska i Cezary Grabarczyk. Politycy mogli przejrzeć dokumenty w sprawie przetargu na śmigłowce wielozadaniowe, o które wcześniej prosili. Umożliwia im to ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora. To tzw. interwencja poselska.

Kto miał wgląd do dokumentacji przetargowej?

Okazało się, że nieograniczony dostęp do dokumentacji miał nie tylko były już szef podkomisji do ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej dr Wacław Berczyński, ale także jej wiceszef (i obecny przewodniczący) prof. Kazimierz Nowaczyk oraz były rzecznik MON i szef gabinetu politycznego Antoniego Macierewicza Bartłomiej Misiewicz. – Oni posiadali upoważnienia od ministra Antoniego Macierewicza. Najaktywniejszy był Wacław Berczyński – mówi w rozmowie z wiadomo.co poseł Mariusz Witczak. Ale to nie wszystko: – Żadna z tych osób nie miała certyfikatu dostępu do informacji niejawnych wydanego przez SKW, robili to na wyłączną odpowiedzialność ministra – tłumaczy poseł PO.

– Poza oficjalną komisją przetargową działały osoby w nieformalnym zapleczu ministra Macierewicza, które miały wgląd do dokumentacji przetargowej. Pytanie, po co, jaki był cel – dodaje Kierwiński.

Reklama

Politycy PO mają coraz więcej wątpliwości i stawiają kolejne pytania: – Z kim spotykał się pan Berczyński na terenie MON-u, z jakimi przedstawicielami firm lotniczych? Jaką rolę odgrywał: doradczą, czy kontrolną? Czy wydawał opinie? Z kim rozmawiał? Komu mówił o potrzebie “wykończenia” caracali? – wylicza Witczak.

Dokładnie 10291 stron dokumentów 20 stycznia 2016 roku zostało przesłanych z Inspektoratu Uzbrojenia do Centrum Operacyjnego MON.

Przypomnijmy, że w tle jest cały czas nierozstrzygnięty przetarg na ponad 13 mld zł. Przetarg na caracale został przez obecny rząd unieważniony. Później Antoni Macierewicz wspomniał o tym, że Ministerstwo Obrony Narodowej kupi na początku roku inne śmigłowce – Black Hawki. Śmigłowców potrzebnych polskiej armii jednak jak nie było, tak nie ma.

MON idzie w zaparte

Polityków PO w MON-ie przyjęli wiceministrowie Bartosz Kownacki i Michał Dworczyk.

To oni po wyjściu posłów z ministerstwa zorganizowali konferencję prasową, podczas której przekonywali, że “nie ma najmniejszego dowodu na to, żeby dr Berczyński mógł zapoznać się z jakąkolwiek dokumentacją i mieć wpływ na negocjacje offsetowe” i że otrzymał poświadczenie bezpieczeństwa 21 marca 2017 roku. – Wszystkie te osoby nie miały nic wspólnego ani z dokumentacją dotyczącą postępowania offsetowego, ani z samym postępowaniem offsetowym. Każda osoba, która ma odrobinę dobrej woli i uczciwości, która zapozna się z dokumentacją w MON i MR, może to sama zweryfikować – mówi Dworczyk. Wcześniej przedstawiciele ministerstwa tłumaczyli, że jeżeli mieli dostęp, to tylko do dokumentacji archiwalnej.

MON uznaje to za najtwardszą linię obrony, ale nieudolną – odpowiada Marcin Kierwiński. I tłumaczy dlaczego: – Panowie Berczyński, Nowaczyk i Misiewicz mieli dostęp do dokumentacji wtedy, kiedy przetarg nie był jeszcze rozstrzygnięty. Finalna decyzja co do tego, że kontrakt nie zostanie podpisany, została ogłoszona w październiku 2016 roku, tymczasem pan Berczyński dostęp do dokumentacji miał od końca stycznia do końca września 2016 roku, miał także kopie tych dokumentów u siebie w pokoju.

– Nakładając to, co dzisiaj zobaczyliśmy, na to, co powiedział dr Berczyński, widać, że mieliśmy do czynienia z dziwnym – mówiąc bardzo delikatnie – postępowaniem. Z dokumentów udostępnionych nam w MON wyłania się smutny obraz – mówi Kierwiński.

Czy dr Wacław Berczyński wróci do kraju?

Prokuratura w Szczecinie prowadzi postępowanie w tej sprawie. Politycy PO domagają się – i złożyli odpowiedni wniosek – przesłuchania Berczyńskiego w tej sprawie. Zwłaszcza że ze swoich słów o “wykończeniu” caracali, które padły w wywiadzie dla “Dziennika Gazety Prawnej”, się nie wycofał. Chwilę później podał się do dymisji z funkcji szefa podkomisji smoleńskiej i przewodniczącego rady nadzorczej Wojskowych Zakładów Lotniczych w Łodzi. Wyjechał z kraju, przebywa w USA.

– Jego wyjaśnienia są bardzo ważne w tej sprawie – mówi Witczak.

PO podtrzymuje też wniosek o powołanie komisji śledczej, który jest już na biurku marszałka Sejmu od ponad 6 miesięcy. Polityk PO nie ma wątpliwości, że taka komisja powinna powstać, i to jak najszybciej: – Sytuacja jest niejasna, a w tle są ogromne pieniądze i jest podejrzenie o wpływ na decyzję przetargową – mówi.


Zdjęcie główne: Caracal, Fot. Wikimedia/Tim Felce, licencja Creative Commons

Reklama

Comments are closed.