Reklama

Debata na sali plenarnej, czyli II czytanie projektu miało się odbyć na tym posiedzeniu Sejmu. W czwartek nagle okazało się, że PiS wycofał projekt z porządku obrad. Wszystko wskazuje na to, że tylko czasowo. Opozycja jeszcze ma nadzieję, że uda się przekonać ministra zdrowia do zmiany decyzji w sprawie pigułki ellaOne. Posłanka PO Monika Wielichowska apeluje do PiS-u, aby “nie zrzucał Polek w otchłań średniowiecza”.


O decyzji PiS-u w sprawie projektu o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, który zawiera także zapisy dotyczące tzw. pigułki “dzień po”, poinformowali na Twitterze posłowie PO:

Chociaż oficjalnych powodów takiej decyzji nie podano, to nieoficjalnie mówi się o tym, że chodzi nie o pigułkę “dzień po”, ale o zapisy, które znacznie rozszerzają kompetencje ministra m.in. w zakresie finansowania leczenia.
Projekt najprawdopodobniej powróci i posłowie zajmą się nim na przyszłym posiedzeniu Sejmu. W środę na komisji zdrowia politycy PiS-u przegłosowali poprawkę, która zakłada, że tabletka ellaOne będzie dostępna tylko na receptę.

Reklama

“Minister zdrowia to minister ideologii”

Od początku pracy nad tymi zapisami politycy PO apelowali do ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła o wycofanie się z zapisu “zrzucającego Polki w otchłań średniowiecza”. Chodziło oczywiście o ograniczenie dostępności tabletki ellaOne.

– Stanie się tak, że zanim kobieta będzie chciała kupić tabletkę “dzień po”, będzie musiała iść do lekarza bez klauzuli sumienia, i to dzień przed. To są opary absurdu – mówi posłanka Monika Wielichowska, pełnomocnik ds. równego traktowania w gabinecie cieni PO.

Według posłanki PO, takie działania “to nic innego, jak wpisywanie się w rozszerzenie podziemia aborcyjnego w Polsce”. Dlaczego Polki nie będą mogły korzystać z medycyny XXI wieku? No właśnie – dlaczego?

Będzie zakaz aborcji eugenicznej?

“Chcemy utrzymać władzę, aby zmieniać nasze państwo, ale także, by nie pozwolić na niszczenie tradycyjnych wartości. (…) Sądzę, że zakaz aborcji eugenicznej ma szanse na wprowadzenie w stosunkowo nieodległym czasie, choć w nieco inny sposób niż próbowano do tej pory” – tak Jarosław Kaczyński mówił w wywiadzie dla “Gościa Niedzielnego” na początku kwietnia.

Pojawienie się projektu burzącego tzw. kompromis aborcyjny będzie zapewne tylko kwestią czasu.

Czy tym razem prezes PiS-u nie przestraszy się protestów zdeterminowanych kobiet? – Niestety, myślę, że nie. Są zdeterminowani, mają zobowiązania w środowiskach konserwatywnych. Tak łatwo nie zdecydują się zamknąć tematu. Ale mam nadzieję, że kobiety znowu wyjdą na ulice, jeżeli będzie trzeba – mówi Wielichowska.

PiS w tej kadencji – pod presją tzw. czarnych protestów – zdecydował się odrzucić projekt całkowicie zakazujący aborcji.


Zdjęcie główne: Sejm, Fot. Flickr/Krzysztof Belczyński, licencja Creative Commons

Reklama