Kilkunastoosobowa grupa reprezentująca ruch Obywatele RP zablokowała wejście do sali obrad KRS. Policja siłą wyniosła protestujących na zewnątrz. Zgodę na wejście policji do budynku wyraził rektor SGGW, bo sala, w której odbywają się posiedzenia, należy do uczelni. Według rzecznika KRS “przywrócono stan normalności”. – Ci, którzy powinni być cenzorem rządzących i buforem między politykami i sędziami, mówią wprost językiem polityków – komentuje w rozmowie z wiadomo.co poseł PO Arkadiusz Myrcha. Według niego KRS tak się spieszy, że znowu łamie prawo. Rada kontynuuje przesłuchania kandydatów do Izby Cywilnej i Izby Kontroli Nadzwyczajnej SN.

Obrady pod specjalnym nadzorem

Posiedzenie KRS miało się rozpocząć o godz. 10, ale zostało opóźnione. Przed salą protestowali Obywatele RP.
Budynek, w którym odbywają się posiedzenia KRS, jest własnością Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Dlatego to władze uczelni wyraziły zgodę na wejście policji do budynku. Zrobiły to zresztą bez wahania.

Przed godziną 13 zgromadzeni zostali wyniesieni sprzed sali posiedzeń KRS przez policjantów. Po tym jak zrobiło się cicho i spokojnie członkowie KRS przystąpili do pracy. – Przywrócono stan, nazwijmy to, normalności w budynku – komentował rzecznik nowej KRS Maciej Mitera.

Politycy PiS, w tym minister spraw wewnętrznych i administracji Joachim Brudziński, chwalili działanie policji, protest nazywając “kolejną hucpą”.

Podczas dzisiejszych obrad omówiono ponad 20 kandydatur do Izby Cywilnej Sądu Najwyższego. Prace zespołów mają być kontynuowane jutro.

Piotrowicz “tłumaczy”, o co chodzi

– Nie może być takiej sytuacji, by garstka niezadowolonych z utraty przywilejów blokowała prace organu konstytucyjnego – komentował członek KRS, prokurator stanu wojennego, poseł PiS Stanisław Piotrowicz. Dopytywany przez dziennikarzy, o jakie przywileje chodzi, odpowiedział, że także o to, żeby “sędziowie, którzy są zwykłymi złodziejami, nie orzekali dalej”. Obraża nie tylko sędziów, posłuchajmy jak rozmawia z dziennikarką Justyną Dobrosz-Oracz.

Myrcha: Znaleźliśmy się w oparach absurdu

Poseł PO w rozmowie z wiadomo.co komentuje to, co działo się w poniedziałek przed salą obrad KRS. – Jeden z członków pseudo-KRS pytał protestujących, dlaczego się awanturują, skoro jest demokracja, a oni mają większość. To najlepiej oddaje atmosferę tego dnia. Pokazuje, w jakich oparach absurdu się znaleźliśmy. Ci, którzy powinni być cenzorem rządzących i buforem między politykami i sędziami, mówią wprost językiem polityków – mówi Arkadiusz Myrcha.

Polityk opozycji przyznaje, że nie dziwi się protestującym, ale dziwi się policji. – Nie można się dziwić, że obywatele podejmują niestandardowe środki sprzeciwu, bo władza nie pozostawia im innej możliwości. Instytucje, które powinny chronić obywateli, teraz chronią władzę przed obywatelami. Minister Brudziński czeka tylko na to, żeby odwrócić kota ogonem i pokazać, że to protestujący są agresywni – dodaje.

Poza tym zwraca uwagę na to, że tak się spieszy z wyborem członków SN, że łamie prawo. Dlaczego? KRS zgodnie z zapisami ustawy podejmuje uchwały w tej sprawie mając opinię ministra sprawiedliwości, który ma na to 20 dni. Stanowiska ministra jednak nie ma. – Procedura jest obarczona nieważnością z uwagi na naruszenie przepisów. To może być kolejny powód do podważenia ważności wyboru członków SN i wszystkich orzeczeń, które będą zapadały z ich udziałem – tłumaczy poseł Myrcha.


Zdjęcie główne: Fot. Facebook/ObywateleRP.org