Świat

O co chodzi z zamieszkami we Francji?

Zespół redakcyjny
Zespół redakcyjny
19 października 2026, 20:310 wyświetleńTeraz czyta: 19 osób
Udostępnij:

Miesiąc temu licealiści spod Paryża zastawili wejście do szkoły pojemnikami na śmieci, bo mieli dość klas po 36 osób i sal, w których we wrześniu było 40 stopni. W sobotę w Limoges spłonął XIX-wieczny ratusz, w Bordeaux rabusie wynosili towar z Apple Store, a w Marsylii zamaskowani ludzie obalili w ratuszu posąg Marianny. Po jednym dniu policja miała w rękach blisko 2400 osób. Emmanuel Macron wyszedł do narodu i zadał pytanie, które dziś zadaje sobie cała Francja: „Jak Francuzi mogą robić to Francji?”.

W 30 sekund: Najważniejsze fakty
Czas czytania: ~2 min
  • Miesiąc temu licealiści spod Paryża zastawili wejście do szkoły pojemnikami na śmieci, bo mieli dość klas po 36 osób i sal, w których we wrześniu było 40 stopni.
  • W sobotę w Limoges spłonął XIX-wieczny ratusz, w Bordeaux rabusie wynosili towar z Apple Store, a w Marsylii zamaskowani ludzie obalili w ratuszu posąg Marianny.
  • Po jednym dniu policja miała w rękach blisko 2400 osób.
O co chodzi z zamieszkami we Francji?

Kubły, kłódki i 36 osób w klasie

Wszystko zaczęło się w drugiej połowie września w akademii Créteil, czyli w okręgu szkolnym obejmującym biedne przedmieścia na wschód i północ od Paryża. Pierwsze było Liceum Antoine’a de Saint-Exupéry’ego w Créteil. Uczniowie zastawili wejście kubłami na śmieci i nie wpuścili nikogo na lekcje. Kilka dni później podobnie było w kilkunastu szkołach w departamentach Seine-Saint-Denis i Val-de-Marne.

O co poszło? Lista jest długa i bardzo przyziemna. Brakuje nauczycieli, a jak któryś choruje, nikt go nie zastępuje. W klasach siedzi po 32, 34, a nawet 36 uczniów. Budynki się sypią. Plan lekcji ciągnie się do wieczora. We wrześniowych upałach termometry w salach pokazywały około 40 stopni. Do tego Parcoursup, czyli państwowy system internetowy, przez który każdy maturzysta walczy o miejsce na studiach. Francuscy nastolatkowie mówią o nim mniej więcej tak, jak polscy o maturze z matematyki.

Dorośli zaczęli pierwsi. 17 września strajkowali nauczyciele, którym rząd szykował cięcia w budżecie. Uczniowie po prostu poszli dalej.

Z dziesięciu szkół zrobiło się półtora tysiąca

24 września zablokowanych było około dziesięciu liceów. Pięć dni później ministerstwo edukacji naliczyło już około 400 szkół z zakłóconymi zajęciami na mniej więcej 3700 w kraju. 1 października do licealistów dołączyli studenci, a resort spraw wewnętrznych wieczorem mówił o 1027 liceach objętych protestem. 2 października prefekci, czyli przedstawiciele rządu w regionach, sami zamknęli około 400 szkół i zakazali zgromadzeń pod nimi. Minister edukacji Édouard Geffray mówił tego dnia o 1207 placówkach zablokowanych albo sparaliżowanych.

Liczba zatrzymanych rosła jeszcze szybciej. Do 6 października ministerstwo sprawiedliwości odnotowało 5060 zatrzymań. 87 procent zatrzymanych to niepełnoletni.

Szczęka, oko, dłoń

Te trzy słowa najlepiej opisują, jak wyglądały starcia z policją. W Saint-Ouen-l’Aumône 14-latek skończył z podwójnie złamaną szczęką i wybitymi zębami po trafieniu z bliska pociskiem z gazem łzawiącym. Prokurator twierdzi, że chłopak wcześniej uderzył policjanta. W Tours 16-latek stracił wzrok w prawym oku. Według prokuratora uraz pasuje do trafienia z LBD, czyli broni na gumowe kule. W Lens 15-latkowi granat urwał dłoń.

Druga strona też liczy rannych. W Belfort zamaskowani napastnicy pobili policjanta tak, że trafił do szpitala, a prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie usiłowania zabójstwa. W 13. dzielnicy Paryża zamaskowana grupa podpaliła drzwi Liceum Vauquelin, w środku zostało zamkniętych około stu uczniów. Biuro premiera podało, że do 6 października rannych zostało co najmniej 715 policjantów i 215 nastolatków. Amnesty International i Liga Praw Człowieka potępiły użycie siły wobec dzieci.

Rząd: to robota Mélenchona

Rząd premiera Sébastiena Lecornu szybko znalazł winnego. Matignon, czyli kancelaria premiera, nazwał protesty „manewrem zorganizowanym przez Francję Nieujarzmioną”, skrajnie lewicową partię Jeana-Luca Mélenchona. Minister edukacji przekonywał, że ruch został „wzięty jako zakładnik” przez ultrabrutalne grupy, i ostrzegał rodziców, że na ulicy ich dzieci są w niebezpieczeństwie. Minister sprawiedliwości Gérald Darmanin polecił prokuratorom ściągać odszkodowania za zniszczenia od rodziców.

Partia Mélenchona odpowiedziała, że rząd „pogrąża się w spiskowych teoriach”. Najciekawiej wyszedł sondaż dla „Le Figaro”: 62 procent Francuzów uznało protest licealistów za uzasadniony, a 78 procent uważało, że Francja Nieujarzmiona go wykorzystuje. Jedno i drugie naraz.

Diesel po 2,41 euro, czyli dlaczego do dzieciaków dołączyli dorośli

Sama szkoła nie wyprowadziłaby na ulice pół miliona ludzi. Zrobiły to ceny. Od lutego trwa wojna Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem, ropa Brent kosztuje ponad 100 dolarów za baryłkę. 20 września średnia cena oleju napędowego we Francji pobiła rekord: 2,41 euro za litr. Benzyna E10 przekroczyła 2,17 euro. Według francuskiego urzędu statystycznego Insee ceny konsumpcyjne we wrześniu były o 3,1 procent wyższe niż rok wcześniej, a energia zdrożała o 21,3 procent.

W tym samym czasie rząd przedstawił budżet na 2027 rok z dostosowaniem finansów publicznych na 54 mld euro. Dla przeciętnego Francuza znaczy to jedno: będzie drożej i będzie mniej.

7 października premier Lecornu próbował gasić pożar. „Gniew młodych nie bierze się znikąd”, powiedział. Zapowiedział, że policja nie ma rozkazu konfrontacji z licealistami, a pierwsze decyzje w sprawie szkół rząd przedstawi pod koniec października. Ogłosił też, że uwolni 10 mln baryłek oleju napędowego kupionego przed skokiem cen i sprzeda je po kosztach, co według niego obniży cenę na stacji o 12 do 18 eurocentów na litrze. Prąd zimą ma nie zdrożeć. Nie pomogło.

Sobota, 17 października. Wezwanie z TikToka

Wielki protest w obronie portfeli nie miał organizatora. Hasło poszło z TikToka i rozlało się po sieci. Pod wezwaniem podpisały się „żółte kamizelki”, związek zawodowy CGT, pielęgniarki, strażacy i licealiści. Szefowa CGT Sophie Binet zapowiedziała, że związek będzie wszędzie, gdzie się da.

W sobotę na ulice wyszło 550 tys. ludzi według ministerstwa spraw wewnętrznych i 800 tys. według organizatorów. W dzień było głównie spokojnie. Potem do akcji weszły zamaskowane grupy.

W Limoges spłonął zabytkowy ratusz z XIX wieku. Zawalił się dach i wieża zegarowa. Prefekt departamentu Haute-Vienne Maurice Barate powiedział telewizji LCI, że ogień podłożono celowo. Mer miasta Guillaume Guérin zagroził dymisją, jeśli państwo nie da pieniędzy na odbudowę. W Marsylii zamaskowani ludzie wdarli się do ratusza i przewrócili posąg Marianny, symbolu republiki. W Paryżu uszkodzili Mariannę na placu Republiki. W Lyonie podpalili biuro turystyczne przy placu Bellecour i splądrowali sklepy luksusowych marek. W Bordeaux rozbili Apple Store, podpalili Decathlon i weszli do rezydencji prefekta.

Alexandre Bompard, prezes Carrefoura i szef federacji handlu, wylicza ponad 1500 poszkodowanych sklepów. Sam Carrefour ma 50 uszkodzonych placówek, z czego 20 splądrowanych. W Paryżu podczas demonstracji zmarł mężczyzna, który dostał zawału serca. Sprawę bada prokuratura. Minister spraw wewnętrznych Laurent Nuñez podał, że rannych zostało ponad 500 policjantów, żandarmów i strażaków.

„Ściana policji i wszędzie ogień”. Tak 74-letni paryżanin Jean Foissy opisał agencji AP to, co zobaczył. Zawrócił do domu. Przyznał, że bardzo się bał. 26-letnia Margaux Eude, która protest popiera, mówiła, że nie sądziła, że dojdzie do czegoś takiego, i że chuligani odbierają ruchowi wiarygodność.

Prawie 2400 zatrzymanych po jednym dniu to wynik zbliżony do rekordu „żółtych kamizelek” z grudnia 2018 roku, kiedy zatrzymano niemal 2000 osób.

Macron: zapłacicie za wszystko

W niedzielę po południu prezydent zwołał naradę kryzysową, a wieczorem wystąpił w telewizji. Mówił o „gniewie” i „wstydzie” Francuzów. „Ci, którzy plądrowali, będą musieli zapłacić za szkody”, zapowiedział. Winą obarczył „elementy powstańcze ze skrajnie lewicowych grup, do których dołączyło wielu przestępców”.

Stanu wyjątkowego nie ogłosił. Polecił za to prefektom, żeby razem z merami chronili budynki publiczne i sklepy, także przez zakazywanie demonstracji tam, gdzie to konieczne. Minister gospodarki Roland Lescure dorzucił, że ci, którzy niszczą, zapłacą i odpowiedzą za próbę siania chaosu. W poniedziałek premier Lecornu spotyka się w tej sprawie z przedstawicielami biznesu.

Jest też druga strona rachunku. MSW wszczęło 36 wewnętrznych postępowań w sprawie przemocy policji, w tym w sprawie 15-latka, który stracił dłoń.

Kto chce na tym zarobić

Do wyborów prezydenckich we Francji zostało pół roku i każdy już liczy zyski. Marine Le Pen napisała w serwisie X, że chuligani znów zepsuli demonstracje 17 października w obronie siły nabywczej, i od razu przyłożyła Mélenchonowi, który szedł w paryskim marszu. Jej partner w wyborach Jordan Bardella obiecał, że jeśli zdecyduje „milcząca większość”, porządek wróci na długo. Mélenchon oskarżył premiera, że „igra z ogniem”, a swoim ludziom przekazał, że z plądrowaniem nie mają nic wspólnego.

Z drugiej strony oceanu odezwał się Donald Trump. „France is burning!”, czyli „Francja płonie!”, napisał na Truth Social i powiązał zamieszki z imigracją. Francuskie władze takiego związku nie wskazały. Za przemoc obwiniają skrajną lewicę i zwykłych rabusiów.

Licealiści, od których wszystko się zaczęło, wciąż czekają na to, co rząd obiecał im przedstawić pod koniec października. Do końca miesiąca zostało dwanaście dni.

Twoja reakcja na ten artykuł

Wyraź opinię jednym kliknięciem (1 reakcji)

Sonda czytelników

Czy zgadzasz się ze stanowiskiem przedstawionym w artykule?

Wybierz jedną z opcji, aby zobaczyć wyniki.Oddano łącznie: 1 głosów
Kanały bezpośrednie

Dołącz do społeczności wiadomo.co

Najważniejsze wiadomości, kulisy polityki i autorskie materiały wideo wysyłane natychmiast na Twój telefon.

Udostępnij artykuł

Zespół redakcyjny

Autor

Zespół redakcyjny

Zespół redakcyjny wiadomo.co — najważniejsze informacje z Polski i świata, 24/7.

Komentarze

Ladowanie...

Dodaj komentarz