Nóż, kamera i publiczność. Skąd się bierze fala ataków nastolatków
W środę 19-latek z nożem, siekierą i maczetą wpadł na lekcje w Ostrołęce. W czwartek 15-latek z kamerką na kasku zabił woźną w szkole pod Wyszkowem. W tym samym czasie policja zatrzymywała kolejnych nastolatków, którzy szykowali się do tego samego. To nie jest seria nieszczęśliwych zbiegów okoliczności. To zjawisko, które ma swoją logikę, swoje narzędzia i swoją widownię. Służby ostrzegały przed nim od pół roku.
- W środę 19-latek z nożem, siekierą i maczetą wpadł na lekcje w Ostrołęce.
- W czwartek 15-latek z kamerką na kasku zabił woźną w szkole pod Wyszkowem.
- W tym samym czasie policja zatrzymywała kolejnych nastolatków, którzy szykowali się do tego samego.

Dwa dni, które zmieniły skalę
7 października, Zespół Szkół Zawodowych nr 4 w Ostrołęce. 19-letni uczeń rani dziewięć osób: pięcioro uczniów, dwoje nauczycieli i dwie osoby postronne. Potem rani sam siebie. W plecaku, który według prokuratury najpewniej należał do niego, pirotechnicy zabezpieczają ładunek wybuchowy domowej roboty. Nieoficjalnie mówi się, że tego dnia kończył 19 lat i rano zapowiadał w sieci, że uczci urodziny atakiem. Śledczy tego nie potwierdzili.
8 października, Leszczydół-Nowiny pod Wyszkowem. Około dziewiątej rano 15-latek, absolwent miejscowej podstawówki, wchodzi do budynku i atakuje 37-letnią woźną. Dyrektor słyszy krzyk, wybiega na korytarz i razem z nauczycielką obezwładnia napastnika. Oboje są ranni. Kobiety nie udaje się uratować. Kilka godzin później premier Donald Tusk ujawnia szczegół, który mówi o tej zbrodni więcej niż jakakolwiek ekspertyza: chłopak miał na głowie kask z kamerką. Chciał wszystko nagrać.
W dniu ataku w Ostrołęce policja w Sierpcu zatrzymuje 17-latka z dwoma nożami. Kolegom zapowiadał, że 7 października „zrobi coś złego w szkole”, a w jego telefonie śledczy znaleźli wyszukiwania dotyczące ataku. W tym samym tygodniu w Pępowie 13-latek chwali się koledze nożem w plecaku. Na szczęście kolega powiedział o tym dorosłym.
To nie zaczęło się w październiku
22 września w szkole podstawowej we wsi Ptaki koło Kolna 11-latek uderza toporkiem przypadkową 10-letnią uczennicę. Obezwładnia go jeden z rodziców. Niecały tydzień później policja z powiatu wąbrzeskiego dostaje przez Biuro Międzynarodowej Współpracy Policji sygnał z zagranicy, że 13-latek szykuje atak w swojej szkole. Zatrzymują go przed lekcjami. W plecaku ma bagnet długości około 30 cm, w domu tasak. Przyznaje, że chciał atakować przypadkowe osoby.
Cofnijmy się dalej. 24 marca w Ręcznie uczeń wbija rówieśnikowi nożyczki w okolice szyi i głowy. 1 czerwca w Chałupkach uczeń staje przed szkołą z siekierą, a dzieci i nauczyciele barykadują się w klasach. 9 czerwca w Limanowej nastolatek z nożem grozi śmiercią trzem koleżankom. W grudniu 2025 r. w Tarnobrzegu 14-latek przynosi na lekcje maczetę i atakuje pracownika szkoły. Miesiąc wcześniej ABW i policja w Poznaniu zatrzymują 14-latka, który miał listę: sześcioro uczniów, czworo nauczycieli.
Maczeta pojawia się też na ulicy. W czerwcu 2025 r. w Jelczu-Laskowicach 17-latek tnie nią rówieśnika w ramię tak, że lekarze orzekają trwałe kalectwo. W plecaku zatrzymanego policja znajduje jeszcze noże i kominiarki. Na krakowskim Zakrzówku latem 2024 r. 17-latka ranią napastnicy w wieku 15, 16 i 17 lat. Pod Krakowem, w gminie Liszki, trzech 15-latków atakuje maczetą dorosłego mężczyznę po meczu.
Jednej rzeczy trzeba jednak powiedzieć uczciwie. Nie istnieje publicznie dostępna, jednolita statystyka ataków nożem z udziałem nieletnich, a czyny karalne nieletnich nie trafiają nawet do policyjnych danych o przestępstwach stwierdzonych. Tezy, że „młodzież jest coraz bardziej brutalna”, nie da się dziś udowodnić liczbami. Da się za to pokazać coś ważniejszego: zmienił się charakter tej przemocy.
Dwa zjawiska pod jednym słowem „nożownik”
W debacie publicznej wszystko ląduje w jednym worku, a to dwa różne światy. Pierwszy to przemoc uliczna: bójki, porachunki, grupy, kibolskie ustawki. Nóż czy maczeta służą tu do zastraszenia i budowania pozycji. Maczeta ma zresztą własną estetykę, wyhodowaną w teledyskach i krótkich filmikach, w których ostrze robi za rekwizyt władzy. Wielka Brytania, która z tym zjawiskiem walczy od lat, od jesieni 2024 r. zakazała posiadania tzw. noży zombie i części maczet.
Drugi świat to atak na szkołę. Sprawca działa najczęściej sam, planuje, wybiera ofiary przypadkowe albo symboliczne i, co kluczowe, myśli o widowni. Ostrołęka, Leszczydół, Wąbrzeźno, Sierpc, Poznań należą do tej drugiej kategorii. Kto miesza oba zjawiska, ten zaleci złe lekarstwo: patrol pomoże przy bójce pod sklepem, ale nie zatrzyma chłopca, który od miesięcy dojrzewa do zbrodni w swoim telefonie.
Zbrodnia jako materiał wideo
Kask z kamerką to szczegół, którego nie wolno przeoczyć. W 2019 r. zamachowiec z niemieckiego Halle transmitował atak na synagogę z kamery zamocowanej na hełmie. Kilka miesięcy wcześniej sprawca masakry w Christchurch nadawał na żywo zabijanie ludzi w meczetach. Od tamtej pory część przemocy nie jest już tylko czynem. Jest treścią, którą się produkuje dla odbiorców.
Dr Konrad Ciesiołkiewicz, psycholog i kierownik Centrum Analiz Społeczeństwa Informacyjnego Uczelni Korczaka, nazywa to w rozmowie z „Rzeczpospolitą” narcyzmem cyfrowym: potrzebą pokazania się za każdym razem, teatralnością, transmisjami i nagraniami z ataków lub prób samobójczych. Opisuje też przypadki, gdy atak jest streamowany, a kibicująca grupa w komentarzach dopinguje sprawcę. Status zdobywa się tam okrucieństwem.
Do tego dochodzi efekt naśladownictwa. Premier mówił o „ponurym fenomenie naśladownictwa”, a prof. Kuba Jałoszyński, były antyterrorysta i wykładowca Akademii Policji w Szczytnie, wskazuje go wprost jako wspólny mianownik ostatnich ataków. Badacze opisali to zjawisko już dekadę temu: zespół Sherry Towers z Arizona State University wykazał w 2015 r., że masowe zabójstwa i strzelaniny w amerykańskich szkołach „zarażają”, a podwyższone ryzyko kolejnego zdarzenia utrzymuje się przez mniej więcej dwa tygodnie po pierwszym. Dwa ataki w ciągu 24 godzin na Mazowszu dokładnie w ten wzór się wpisują.
Ideologia nie jest już potrzebna
W maju szef ABW płk Rafał Syrysko w swoim pierwszym wywiadzie prasowym ostrzegał przed radykalizacją młodzieży. Mówił, że służby coraz rzadziej widzą uporządkowaną ideologię. Źródłem jest zanurzenie w makabrycznych nagraniach, gloryfikacji masowych morderców i internetowych społecznościach, które oswajają ze śmiercią i pogardą dla życia. Opisał to jako „truciznę podawaną małymi dawkami”. Najpierw wygląda jak żart albo internetowa poza. Potem przestaje.
FBI ma na to osobną kategorię: nihilistyczny ekstremizm przemocy. Sprawca nie chce zmieniać świata według żadnego programu. Przemoc jest celem samym w sobie, a neonazistowskie symbole czy hasła bywają tylko kostiumem, który za miesiąc można zamienić na inny. Wokół tego wyrosły rozproszone sieci, określane zbiorczo jako „com”. Najgłośniejsza z nich, 764, od kilku lat figuruje w ostrzeżeniach amerykańskich służb. Mechanizm opisany przez Ciesiołkiewicza jest drabiną: najpierw zadania w formie wyzwań, bójki, kłótnie, potem krzywdzenie zwierząt, samookaleczenia, wreszcie atak z nożem. Każdy szczebel ma zabić kawałek empatii, która u nastolatka dopiero się kształtuje.
Są też pieniądze. Europol opisuje model „przemoc jako usługa”: ktoś zleca, ktoś wybiera cel, ktoś dostarcza narzędzia, a na końcu młody wykonawca dostaje drobną zapłatę przez szyfrowany komunikator. Specjalna grupa Europolu zatrzymała w ciągu kilku miesięcy 260 osób w dziesięciu krajach. Jest i szantaż. Według brytyjskiej Internet Watch Foundation liczba przypadków szantażu na tle seksualnym wzrosła w ubiegłym roku o 127 proc., a 98 proc. ofiar to chłopcy w wieku 14–17 lat. Zawstydzony nastolatek nie powie rodzicom. Za to zrobi, co mu każą.
Ksiądz Tomasz Trzaska, który zajmuje się naukowo zachowaniami samobójczymi i przyjechał pod szkołę w Leszczydole, by wesprzeć rodziców, usłyszał od młodzieży, że po Messengerze krążą nagrania i informacje o jakimś „wyzwaniu”. Policja potwierdziła, że takie sygnały dotarły. Na miejsce przyjechali funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości.
Chłopiec, któremu nikt nie odpowiedział
Żaden z tych mechanizmów nie trafia jednak na pusty grunt. Mózg nastolatka ma w pełni rozkręcony układ nagrody i niedojrzałą korę przedczołową, która odpowiada za hamowanie, przewidywanie skutków i kontrolę impulsów. Ta dojrzewa jeszcze po dwudziestce. Do tego dochodzi najsilniejsza potrzeba tego wieku: być zauważonym. Kiedy w realnym świecie nikt nie patrzy, a w sieci patrzy tłum, rachunek staje się przerażająco prosty.
Psycholożka i psychoterapeutka Justyna Kotowska przestrzega przed szukaniem jednej przyczyny i przypomina dane Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę z badania ponad 140 tys. uczniów: 87 proc. dzieci powyżej dziesiątego roku życia doświadczyło przemocy rówieśniczej, a zgłasza ją tylko 35 proc. Reszta milczy, bo nie wierzy, że dorośli coś zrobią, albo boi się, że będzie gorzej. Bliscy 11-latka z Ptaków mówią, że od dawna był nękany. Szkoła twierdzi, że nie miała żadnych sygnałów. Obie wersje mogą być prawdziwe jednocześnie i właśnie to jest najgorsze.
O 13-latku spod Wąbrzeźna sąsiedzi mówili: cichy, zamknięty, spokojny. To nie znaczy, że każdy cichy chłopiec to zagrożenie. Kotowska podkreśla, że sygnałem jest nagła zmiana zachowania, wycofanie, zanik współczucia. Nie charakter, tylko jego załamanie.
Dorośli dali przykład
Kotowska stawia też pytanie, którego dorośli wolą nie słyszeć: skoro oni sami zdobywają popularność agresją, dlaczego dzieci miałyby postępować inaczej? Algorytmy nagradzają awanturę, obelgę i upokorzenie przeciwnika, bo to klika się najlepiej. Tak samo działa polityka.
Najlepszą ilustracją był sam czwartek. Kilka godzin po śmierci woźnej Jarosław Kaczyński oskarżał „państwo Tuska”, a minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski ogłaszał, że wieczorne głosowanie nad ustawą o usługach cyfrowych będzie „sprawdzianem” dla PiS i Konfederacji. Spór o to, kto jest winny, wybuchł szybciej, niż ktokolwiek zdążył zapytać, dlaczego 15-latek założył kamerę na głowę.
Co zrobi patrol, a czego nie zrobi
Reakcja państwa była szybka. Premier zwołał ministrów i szefów służb, poprosił policję, by przynajmniej raz dziennie patrol zaglądał do każdej szkoły, do środka. MEN i MSWiA zapowiedziały wspólny program bezpieczeństwa. Sejm wrócił do ustawy, która ma pozwolić szybko usuwać z sieci nawoływanie do przemocy; poprzednią wersję zawetował prezydent.
Eksperci studzą jednak nadzieje. Prof. Jałoszyński mówi wprost, że policji nie da się postawić przed każdą szkołą, a kontrola wejść to utopia. Dr Michał Piekarski z Uniwersytetu Wrocławskiego pyta, co zrobi zwykły patrol, gdy napastnik zamknie drzwi od środka, i postuluje przynajmniej jeden ciężko wyposażony patrol w każdej komendzie powiatowej.
Najważniejsza lekcja tej jesieni leży gdzie indziej. Spójrzmy, które ataki udało się zatrzymać. W Sierpcu chłopak zapowiadał coś kolegom. W Pępowie pochwalił się nożem. W Poznaniu plan zdradziła dziewczyna, której mama powiadomiła służby. Pod Wąbrzeźnem sygnał przyszedł z zagranicy, z sieci. Amerykańska Secret Service, analizując ataki na szkoły, doszła do tego samego wniosku: większość sprawców wcześniej komuś mówiła, co zamierza. Ten moment, nazywany przeciekiem, jest największą szansą, jaką mamy. Jałoszyński ujął to tak: sto zgłoszeń może się nie potwierdzić, ale sto pierwsze uratuje ludzi.
Jest też obowiązek po stronie mediów. Kampanie w rodzaju amerykańskiej No Notoriety od lat apelują, by nie robić ze sprawców gwiazd: nie publikować ich nazwisk, twarzy, nagrań i manifestów. Chłopak, który montuje kamerę na kasku, liczy właśnie na to, że jego film obejrzy cały kraj. Dlatego w tym tekście nie znajdziecie ani jego twarzy, ani pełnego nazwiska żadnego z napastników.
Patrol pod szkołą może kogoś odstraszyć. Ale wojna o tych chłopców toczy się wcześniej i gdzie indziej: w telefonie o drugiej w nocy, na czacie, którego nikt z dorosłych nie czyta, w klasie, w której ktoś od miesięcy jest kozłem ofiarnym. Pytanie nie brzmi, ilu policjantów postawimy przy drzwiach. Pytanie brzmi, kto odpowie dziecku, zanim ono założy kamerę na głowę.
Twoja reakcja na ten artykuł
Wyraź opinię jednym kliknięciem (1 reakcji)
Czy zgadzasz się ze stanowiskiem przedstawionym w artykule?
Dołącz do społeczności wiadomo.co
Najważniejsze wiadomości, kulisy polityki i autorskie materiały wideo wysyłane natychmiast na Twój telefon.
Udostępnij artykuł
Autor
Zespół redakcyjny
Zespół redakcyjny wiadomo.co — najważniejsze informacje z Polski i świata, 24/7.
