Długo czekaliśmy na wykazanie przez PiS i premiera Mateusza Morawieckiego chęci rozwiązania największego kryzysu w Polsce od 1989 roku – mówi szef klubu PO poseł Sławomir Neumann. PO składa wniosek o powołanie komisji śledczej w sprawie afery KNF, dokładnie tydzień po artykule w “Gazecie Wyborczej”. – Sprawa afery KNF dotyczy najwyższych szczytów władzy. Nowe taśmy i wątki pokazują, że ta władza sama nie jest w stanie się oczyścić i jej wyjaśnić – dodaje Neumann.  PO domaga się także “urlopowania i wyłączenia z prowadzonego śledztwa” ministra koordynatora służb specjalnych. Okazało się, że syn Mariusza Kamińskiego dostał dzięki NBP intratną posadę w Banku Światowym. – Zachodzi jawny konflikt interesów – komentuje poseł Cezary Tomczyk.

Wniosek o powołanie komisji śledczej. “Nie uciekniecie od tej afery”

– Oczekiwaliśmy, że premier będzie chciał sprawę wyjaśnić, bo obciąża też jego hipotekę, a decyzja o powołaniu komisji śledczej zapadnie w Kancelarii Premiera albo siedzibie PiS – mówił na konferencji prasowej poseł Sławomir Neumann. Według niego “nowe informacje, które się pojawiają, pokazują jeszcze większą potrzebę powołania komisji śledczej”.

O konieczności powołania komisji PO mówiła od początku wybuchu afery. Wnioskowała o specjalne posiedzenie Sejmu, na którym taki wniosek miał być rozpatrzony wraz z informacją rządu na ten temat. PiS nie zdecydował się ani na zwołanie posiedzenia Sejmu, ani na powołanie komisji śledczej.

PO złożyła we wtorek wniosek i projekty uchwały powołujący komisję śledczą w sprawie afery KNF. Komisja miałaby liczyć 11 posłów, z czego 6 posłów z klubów opozycyjnych. – Sprawa afery KNF dotyczy najwyższych szczytów władzy. To najważniejsze osoby w państwie rekomendowane przez PiS są w nią zamieszane. Nowe taśmy i wątki pokazują, że ta władza sama nie jest w stanie się oczyścić i wyjaśnić afery – tłumaczy Neumann.

Polityk PO domaga się, aby Sejm zajął się wnioskiem i projektem uchwały na rozpoczynającym się w tym tygodniu posiedzeniu Sejmu. – Jeżeli nie będziecie chcieli tego zrobić, to spektakl taśm i wątków będzie trwał cały rok. Nie uciekniecie od tej afery, chyba że razem z nami ją wyjaśnicie – ostrzega.

PiS już zapowiada, że wniosku nie poprze. – Komisja śledcza, mówiliśmy to wielokrotnie, jest potrzebna, kiedy nie działają instytucje państwa. Póki co instytucje działają, jeśli się okaże, że nie działają, będziemy podejmować decyzje – mówiła w Sejmie rzeczniczka PiS Beata Mazurek.

“To jakby lis pilnował kurnika”

– Mariusz Kamiński, koordynator służb specjalnych, w tej sprawie nie jest osobą wiarygodną. Zachodzi jawny konflikt interesów w całej tej sprawie, w którą uwikłany jest były szef KNF, prezes NBP, a teraz również Mariusz Kamiński. W kampanii wyborczej, szczególnie w 2015, PiS bardzo wiele mówił o rodzinie. Nie mówił, że chodzi o rodzinę Soprano i nie mówił, że te poszczególne rozwiązania będzie wdrażał w ramach polityki państwowej – mówi poseł PO Cezary Tomczyk. W ten sposób komentuje najnowsze doniesienia w sprawie syna ministra Kamińskiego.

29-letni syn koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego w lipcu 2018 roku dostał dzięki Narodowemu Bankowi Polskiemu intratną posadę w Banku Światowym. Kontrakty są dwuletnie, a Kacper Kamiński zarabia ok. 500-600 tys. zł na rok. Służby podległe Kamińskiemu mają teraz wyjaśniać aferę KNF, w której “przewija się” także prezes NBP.

– Sprawa jest bardzo poważna. To prezes NBP mianował syna Mariusza Kamińskiego, polecił go do pracy w Banku Światowym. To nie jest przypadek, pan Kacper Kamiński nie przechodził obok NBP – dodaje Tomczyk. Z drugiej strony przypomina, że agenci CBA weszli do biura szefa KNF dopiero po tym jak “odwiedził” je sam Marek Chrzanowski, który wrócił specjalnie z Singapuru. – Między siedzibą CBA a KNF jest 2700 km, między Singapurem z KNF jest 9560 km. Jednak to właśnie 9 tys. kilometrów prezes pokonał szybciej niż agenci CBA 2 kilometry. To też nie przypadek – mówi poseł PO.

Dlatego PO domaga się wyłączenia koordynatora służb specjalnych z prowadzonego śledztwa “urlopowania” ministra w trybie natychmiastowym. – Ta cała konstrukcja jest zupełnie niewiarygodna. Mamy wrażenie, że to jest tak, jakby lis pilnował kurnika – przyznaje poseł PO Mariusz Witczak.

Kontrola poselska w ministerstwach

We wtorek rano posłowie PO Jarosław Urbaniak i Marta Golbik w ramach kontroli poselskiej weszli do Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii w celu “zabezpieczenia dokumentów w związku z aferą KNF”.

– Otrzymali tam informacje, które potwierdzają, że pan Grzegorz Kowalczyk (prawnik, którego zatrudnienia w Getin Noble Banku domagał się szef KNF – red.) był delegowany do rady nadzorczej GPW za zgodą i akceptacją Kancelarii Premiera, czyli Beaty Szydło, ale także ministra rozwoju regionalnego, czyli Mateusza Morawieckiego – poinformował szef klubu PO poseł Sławomir Neumann.

Konkretnie są to dwie notatki służbowe, które potwierdzają tylko to, że było duże zamieszanie z powołaniem członków rady GPW. – Wynika z nich, że powoływano tego pana na podstawie rozmów telefonicznych z ministerstwem rozwoju i finansów, którym kierował Mateusz Morawiecki i Kancelarią Premiera. Nie wiemy jednak, kto podjął decyzję zatwierdzającą tę kandydaturę, czy była to premier Beata Szydło, czy szef KPRM, czyli Beata Kempa – mówi poseł Jarosław Urbaniak.

Posłanka Marta Golbik zadaje konkretne pytania i domaga się odpowiedzi: – Jak to jest, że do rady nadzorczej GPW dostaje się osoba, która nie ma wystarczających kompetencji do zajmowania wysokich stanowisk zwłaszcza w świecie finansowo-gospodarczym? Kto go polecił i na jakiej podstawie?

W ubiegłym tygodniu posłowie PO weszli z kontrolą poselską do resortu finansów. Chcieli wejść także do siedziby Komisji Nadzoru Finansowego, ale nie zostali do niej wpuszczeni. Według nich to było złamanie prawa.


Zdjęcie główne: Mariusz Kamiński, Fot. Fl;ickr/P. Tracz/KPRM