Reklama

Nakładem Wydawnictwa Naukowego PWN ukazała się książka prof. Janusza A. Majcherka, filozofa i socjologa, także naszego autora, pt. „Źródła bogactwa i biedy ludzi oraz ich zbiorowości. Na nowo zanalizowane”. Rekomendując i zachęcając do lektury, publikujemy jej fragment:

Współczesna antropologia, w tym społeczna, w silniejszy może niż kiedykolwiek sposób podkreśla wrodzone, obecnie utożsamiane przede wszystkim z genetycznymi, uwarunkowania ludzkich zachowań. To trend wyraźny także w psychologii społecznej, gdzie determinanty genotypiczne (ale i hormonalne) przywoływane są do wyjaśniania wszelakich zjawisk fenotypicznych – od skłonności przemocowych („zbrodnia rodzi się w mózgu”), przez orientacje seksualne (jako wrodzone i niezmienialne), aż do poglądów politycznych („prawy umysł”). Trendy te znalazły odzwierciedlenie także w ekonomii, inspirując powstanie takich jej nurtów jak „genoekonomia” czy talent-based economy. W ich obrębie prowadzone są badania mające wyjaśnić indywidualne (międzyosobnicze), a także zbiorowe (międzygrupowe) różnice w predyspozycjach do efektywnej aktywności ekonomicznej.

Międzyosobnicze zróżnicowanie wrodzonych predyspozycji, talentów i zdolności jest przyjmowane bez obiekcji w takich dziedzinach jak sztuka czy sport.

[…] Nauczyciele muzyki czy trenerzy piłkarscy dość łatwo potrafią oszacować odpowiednie predylekcje już u małych dzieci – czy ktoś jest muzykalny albo czy przejawia sprawność fizyczną i koordynację ruchową. I raczej bez jakichkolwiek roszczeń przyjmowane są takie werdykty, zarówno wobec siebie samych, jak i swoich dzieci; mało który rodzic upiera się przy lekcjach gry na instrumencie dla dziecka, o którym nauczycielka muzyki orzekła, że jest pozbawione słuchu muzycznego, czy zapisywaniu do szkółki piłkarskiej syna zdyskwalifikowanego przez trenera jako niezdolnego do skoordynowanego wysiłku fizycznego. „Z niej śpiewaczki nie będzie” albo „na piłkarza to on się nie nadaje” to opinie przyjmowane zapewne z rozczarowaniem, ale nie rozpaczą. Jest wiele dróg życiowych.

Reklama

Lecz sugerowanie, że podobnie jak artystyczne czy sportowe, istnieją też predyspozycje do efektywnej aktywności ekonomicznej, budzi opory. Bo w domyśle i tle są profity finansowe lub ich brak i konieczność pogodzenia się z upośledzeniem niektórych ludzi pod tym względem, a także przyjęcia zróżnicowania dochodów i zasobów jako naturalnych (uwarunkowanych czynnikami wrodzonymi). To miałoby być niesprawiedliwe, że jedni są predestynowani do zdobywania i pomnażania zasobów materialnych (czyli bogactwa), a inni do ich stałego braku (czyli biedy). Taka „genetyczna ruletka”, jak nazwał Francis Fukuyama losowy rozkład predyspozycji i skłonności, budzi sprzeciw, a przede wszystkim niedowierzanie. Być może skazuje ona na brak talentu wokalnego czy sportowego, ale nie ekonomicznego! Stwierdzenie „nie zrobił kariery muzycznej, bo brak mu słuchu” czy „nie osiągnął znaczących wyników, bo nie ma talentu sportowego” albo „nie zdobył żadnej ważnej pozycji, bo nie nadaje się do polityki” nie wywołają bodaj protestu, natomiast konstatacja „jest biedny (nie osiągnął bogactwa), gdyż nie ma predyspozycji do robienia pieniędzy” lub „jego ubóstwo to skutek braku talentu do efektywnej aktywności ekonomicznej” sprowokują zapewne niejeden głos sprzeciwu. Bieda jest niezawiniona! – rozlegną się protesty (tak jakby beztalencie muzyczne czy sportowe było zawinione).

[…]


Zdjęcie główne: Janusz A. Majcherek, Fot. Adam Walanus

Reklama