Reklama

– Pomoc przy takiej hekatombie przyszła za późno. Krytykujemy administrację rządową, wojewodę pomorskiego i polski rząd – mówi marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk. Pyta, dlaczego nie ogłoszono stanu klęski żywiołowej. Apeluje też o pomoc, bo do zrobienia jest jeszcze bardzo dużo. Rząd nie zdał egzaminu, ale zdała go Polska obywatelska. – Bez pomocy ludzi dobrej woli bylibyśmy bez szans – przyznają samorządowcy z Pomorza. Komentarz ministra Mariusza Błaszczaka za to zwala z nóg. Według niego, “sytuacja w województwie pomorskim wynika z tego, że jest zdominowane przez samorządowców z totalnej opozycji”.

Egzamin zdała Polska obywatelska. Rząd go oblał

– Pomoc przy takiej hekatombie przyszła za późno. Krytykujemy administrację rządową, wojewodę pomorskiego i polski rząd. To przede wszystkim wielu mieszkańców w pierwszych dniach spieszyło z pomocą. Polska obywatelska zdała egzamin – przyznaje marszałek województwa pomorskiego. Dziękuje strażakom z Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej, bo, jak mówi, “to oni są prawdziwymi bohaterami pierwszych dni”.

– Kiedy potrzebowaliśmy pomocy, to jej nie było. (…) Potrzebne było wojsko i to nie do zamiatania liści – dodaje wicestarosta chojnicki Marek Szczepański. Na konferencji w Sejmie wzruszenie odbierało mu głos. Jak sytuacja wygląda w tej chwili? – Utworzono kilkanaście punktów, w których zbierane są różne potrzebne rzeczy. Ale to przecież państwo powinno zabezpieczać te wszystkie potrzeby – mówi Szczepański.

Marszałek województwa pomorskiego nie ma wątpliwości, że po tak ogromnej katastrofie rząd powinien ogłosić stan klęski żywiołowej. – Jeśli mówimy o 40 tys. hektarów gruntów, które poniosły szkody, wielu tys. mieszkańców, stratach materialnych w gospodarstwach domowych i w lasach, to jaka musi być sytuacja, która miałaby uzasadniać ogłoszenie stanu klęski żywiołowej? – pyta retorycznie Mieczysław Struk.

Reklama

Marszałek wystosował pismo do premier Beaty Szydło, w którym zadaje 9 pytań. Na razie pozostało bez odpowiedzi. Marszałek liczy jednak na współpracę z rządem: – To nie ma być kamyczek do czyjegoś ogródka. Ale trzeba wyciągać wnioski na przyszłość. Takie zjawiska atmosferyczne mogą się zdarzać i musimy być na to przygotowani.

Trzeba wyciągnąć wnioski

– 11 sierpnia o godz. 15.30 wiedzieliśmy, ze zbliża się nawałnica, która może zagrażać życiu. To jest alert, trzeba ostrzec mieszkańców. A tego nie zrobiono. (…) – mówi były minister administracji i cyfryzacji Andrzej Halicki. Poseł PO apeluje też do premier Beaty Szydło: – Po to został stworzony system regionalnego ostrzegania, czyli RSO, aby nowoczesne technologie były używane dla zapewnienia bezpieczeństwa obywateli.

Politycy PO będą domagać się informacji rządu w tej sprawie na najbliższym posiedzeniu Sejmu. Bo, jak mówią, “trzeba wyjaśnić zaniechania i opóźnienia, aby takie dramaty nigdy się nie powtarzały”.

Czy rząd wyciągnie jakiekolwiek wnioski? Przecież w swoich działaniach nie widzi nic złego. Na razie organizuje kolejne wyjazdowe spotkanie sztabu kryzysowego. Tym razem pani premier jest w Wielkopolsce. A minister spraw wewnętrznych obwinia opozycyjnych samorządowców! Jego słowa wzbudziły prawdziwą burzę, i nic dziwnego.

Samorządowcom należy się po prostu podziękowanie, a mieszkańcom zwykłe przepraszam. Żadne z tych słów nie padło i zapewne nie padnie.

Pomoc cały czas jest potrzeba

– Dzisiaj najważniejsza jest “totalna” pomoc, która pozwoli na skuteczną odbudowę. Nie szukając emocji politycznych i podziałów, trzeba skutecznie pomagać. Jesteśmy gotowi na wszelkie pomysły legislacyjne i działania, tak aby robić to jak najskuteczniej – deklaruje wiceprzewodniczący PO Tomasz Siemoniak, były minister obrony narodowej.

Pamiętajmy, że to wszystko wymaga czasu i cierpliwości. Co jest potrzebne? Agregaty prądotwórcze, żywność, plandeki, materiały budowlane. Do poszkodowanych zgłaszają się przedsiębiorcy, którzy przekazują dary, albo chcą nawet za darmo odbudować domy. – Solidarność samorządowa, międzyludzka i sąsiedzka jest niesamowita. Doświadczamy tego każdego dnia – mówi marszałek Struk.

O pomoc apelują samorządowcy i politycy opozycji. Dlatego, że “to przedsięwzięcie wymaga pieniędzy, ale także serca i zaangażowania”.


Zdjęcie główne: Droga do wsi Leoncin, grupy offroadowe z Warszawy, Piły i Gdańska oraz mieszkańcy Chojnic usuwają skutki nawałnicy, Fot. K. Kuszewski

Reklama