Reklama

Jeżeli w poniedziałek zobaczymy mecenasa Giertycha w sądzie podczas sprawy pana Leszka Czarneckiego, to powiemy, że jeszcze prawo się obroniło przed dyktaturą – komentuje dla nas zatrzymanie mec. Romana Giertycha mec. Jacek Dubois. I dodaje: – Zaczynamy żyć w państwie, gdzie prawo przestaje funkcjonować i zaczyna się vendetta na przeciwnikach politycznych. Po sędziach przyszedł czas na adwokatów i ludzie, którzy sprzeciwiają się władzy, zaczynają być eliminowani poprzez pozorne stosowanie kodeksu karnego.

JUSTYNA KOĆ: CBA zatrzymało mecenasa Romana Giertycha, byłego wicepremiera w rządzie pierwszego PiS-u. Jak pan to skomentuje?

MEC. JACEK DUBOIS: Tu mamy kilka elementów; po pierwsze element publiczny, ponieważ mamy zatrzymanie byłego wicepremiera i w historii nie doszło jeszcze do zatrzymania osoby, która piastowała w przeszłości takie stanowisko. To również wybitny adwokat zajmujący się działaniami na rzecz demokracji i reprezentujący polityków opozycji. W związku z tym nasuwa się podejrzenie, że ta sprawa nie jest sprawą karną, tylko polityczną.

Roman Giertych jest również adwokatem Donalda Tuska i zapewne dysponuje dość potężną dokumentacją związaną z jego sprawami i jego rodziny, podobnie w przypadku innych opozycyjnych polityków.

Reklama

Próba pozyskania dokumentów z jego kancelarii z naruszeniem prawa jest oczywistą próbą wdarcia się w tajemnicę obrończą i pozyskania dokumentów niedostępnych i nie do zdobycia dla prokuratury.

To niesłychana wręcz sytuacja, kiedy pod pozorem zarzutów karnych próbuje się pozyskać tajemnice obrończą, do której, zgodnie z kodeksem postępowania karnego, prokurator nie ma dostępu.

Na razie sprawę zatrzymania Giertycha łączy się ze sprawą Leszka Czarneckiego. To możliwa hipoteza?
Mecenas Giertych jest obrońcą pana Leszka Czarneckiego, a w dniu jutrzejszym ma się odbyć posiedzenie aresztowe, gdzie stawiane mu są zarzuty w ocenie obrony pozbawione jakichkolwiek faktycznych i prawnych podstaw. Pan Czarnecki zadarł w jakiś sposób z władzą, a ostatnie doświadczenia pokazują, że ktokolwiek zadarł z władzą, jest za to karany. Zatrzymanie Romana Giertycha, który jest głównym obrońcą pana Czarneckiego, jest jasną wskazówką, że jest to próba pozbawienia pana Czarneckiego prawa do obrony.

Roman Giertych poinformował mnie wczoraj, że znalazł dokumenty świadczące o interwencji w sprawie pana Czarneckiego osób z najwyższego grona władzy. Należy się zatem zastanowić, czy te działania nie mają na celu zamknięcia ust panu Romanowi Giertychowi.

Te wszystkie elementy wskazują, że mamy do czynienia z procesem politycznym, największym w historii. Dodatkowo proszę zwrócić uwagę, że kilka dni temu doszło do bezprawnego przeszukania u pani sędzi Morawiec, gdzie naruszono wszelkie reguły, potem z naruszeniem kolejnych pozbawiono ją immunitetu. Zaczynamy żyć w państwie, gdzie prawo przestaje funkcjonować i zaczyna się vendetta na przeciwnikach politycznych. Po sędziach przyszedł czas na adwokatów i ludzie, którzy sprzeciwiają się władzy, zaczynają być eliminowani poprzez pozorne stosowanie kodeksu karnego.

Giertych to także pełnomocnik austriackiego biznesmena Birgfellnera, a więc chodzi o sprawę, w którą zamieszany jest sam prezes Kaczyński. To może mieć znaczenie?
Myślę, że na to, co się stało, składa się kilka elementów. Działanie pana Giertycha w przestrzeni ratowania demokratycznego państwa; jest jednym z najodważniejszych adwokatów w sprawach politycznych, jest bezkompromisowy, obnaża zachowanie władz nie tylko w sądzie, ale i w mediach, i wydaje mi się, że jest od wielu lat największą solą w oku władzy.

Z jednej strony jest depozytariuszem tajemnic, które dla władzy są bardzo istotne, a z drugiej jest osobą, która tę władzę ośmiesza, ponieważ jego celne komentarze i błyskotliwe teksty powodują, że ci ludzie stają się po prostu śmieszni.

Proszę sobie wyobrazić sytuację, kiedy stawia się komuś zarzuty, które mogą nawet nie mieć żadnego pokrycia faktycznego, następnie taką osobę się więzi, po czym proponuje się jej możliwości uwolnienia w zamian za informacje. Według mnie celem władzy jest zastosowanie aresztu wydobywczego, aby uzyskać informacje dotyczące opozycji i klientów pana mecenasa. To sprawa bez precedensu!

Jak wygląda kwestia immunitetu adwokackiego?
Immunitet adwokacki dotyczy tylko wolności słowa na sali sądowej – my nie odpowiadamy za słowa, które wypowiemy, np. zniesławienie. Adwokaci odpowiadają przed adwokackim sądem dyscyplinarnym. Immunitet mecenasa Giertycha nie chroni, jedyne co go może ochronić, jeżeli dojdzie do wniosku o areszt, to rozsądek sądu.

A przeszukanie domu, kancelarii?
Oczywiście, że można adwokata zatrzymać, przeszukać jego mieszkanie i jego biuro, tylko z pewnymi zastrzeżeniami. Wszystko, co jest związane z obroną klienta, jest tajemnicą, która jest nienaruszalna. Dlatego przeszukanie może się odbyć tylko w obecności przedstawiciela władz adwokackich, a tę regułę prokuratura chciała naruszyć. Po drugie

to, co stanowi tajemnicę obrończą, nie może być przedmiotem badania, bo prokuratora nie może mieć do tego dostępu.

Czy wie pan coś więcej o tych informacjach, do których dotarł Roman Giertych?
Nie mogę tego powiedzieć, Roman Giertych jest głównym obrońcą i mam nadzieję, że po powrocie z prokuratury w Poznaniu będzie używał tych argumentów stosownie do potrzeb swojego klienta. Ja wskazuję tylko na jedną z hipotez, dlaczego postąpiono w ten sposób wobec mecenasa.

Mogę powiedzieć, że Giertych sygnalizował mi też, że od jakiegoś czasu ma świadomość, że zbiera się informacje o nim od jego klientów, próbuje się wydobyć od nich kompromitujące informacje. On śmiał się z tego, bo będąc adwokatem, który działa według pewnego standardu, zdawał sobie sprawę, że nie ma nic, co mogłoby go w jakikolwiek sposób obciążać.

Nie boi się pan, że będzie następny?
Jestem adwokatem 33 lata, przeżyłem jako aplikant komunę, patrzyłem, jak w tym okresie są traktowani niepokorni adwokaci, i oczywiście mam wyobraźnię. Mam też doświadczenie i potrafię ocenić, co w życiu zrobiłem, wiem, że w jakikolwiek sposób nie naruszyłem jakiejkolwiek normy, która by dawała możliwość uderzenia we mnie.

Jeżeli żyjemy w państwie prawa, to nie obawiam się niczego. Jeżeli żyjemy w państwie bezprawia, to stoję gdzieś w kolejce za mecenasem Giertychem.

A żyjemy w państwie prawa?
Jeżeli w poniedziałek zobaczymy mecenasa Giertycha w sądzie podczas sprawy pana Leszka Czarneckiego, to powiemy, że jeszcze prawo się obroniło przed dyktaturą.


Zdjęcie główne: Jacek Dubois, Fot. Flickr/Kancelaria Senatu/Marta Marchlewska, licencja Creative Commons

Reklama