Luksusowy zegarek i wpływy w UOKiK? Afera wokół Piesiewicza i Zondacrypto
„Jesteś niesamowity” - to nie tylko słowa rzucone w powietrze. Śledztwo ujawnia kulisy kontrowersyjnych relacji Radosława Piesiewicza z Przemysławem Kralem, które mogą mieć poważne konsekwencje.

Afera, która wybuchła wokół Radosława Piesiewicza, prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego, i Przemysława Krala, prezesa giełdy kryptowalut Zondacrypto, przynosi coraz więcej pytań niż odpowiedzi. Wszystko kręci się wokół luksusowego zegarka Patek Philippe o wartości 40 tysięcy euro, który miał trafić w ręce Piesiewicza. Ale to nie tylko kwestia drogocennego gadżetu — w grę wchodzi również kwestia rzekomego wpływania na decyzje Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK).
Piesiewicz, który miał odebrać zegarek 28 listopada 2025 roku, zaprzecza, jakoby był on prezentem od Krala. Twierdzi, że zapłacił za niego gotówką, co z kolei budzi wątpliwości dziennikarzy. Według Szymona Jadczaka: „Piesiewicz twierdzi, że 40 000 euro właściwie założył za niego Przemysław Kral, a on w ratach spłacał te pieniądze. Tylko że Przemysław Kral no nie prowadził firmy pożyczkowej, a giełdę kryptowalut. Z dokumentów, które mamy, wynika, że wersja Piesiewicza jest po prostu nieprawdziwa”. To tylko początek podejrzeń.
Czy to tylko wierzchołek góry lodowej?
Nie tylko zegarek pojawia się w tej historii. Są niepotwierdzone informacje o innych korzyściach, jakie Piesiewicz miałby otrzymać od Krala — wyjazdy do Monako i Bergamo, bilety na mecze, a także zaproszenia na wydarzenia związane ze sportowymi sponsoringami Zondacrypto. Te doniesienia, choć niepotwierdzone, rzucają cień na przejrzystość działania Piesiewicza.
Minister sportu, Jakub Rutnicki, nie owija w bawełnę, stwierdzając: „Gdyby Piesiewicz miał odrobinę honoru, to podałby się do dymisji”. Słowa te dodają soli do rany, pokazując, jak poważnie sprawa jest postrzegana w kręgach rządowych. W końcu reputacja nie jest rzeczą do podjęcia na lekko.
Gra o wpływy czy nieporozumienie?
Według niepotwierdzonych źródeł, luksusowe prezenty miały być formą zapłaty za „załatwienie sprawy” w UOKiK. W korespondencji ujawnionej przez sport.pl Piesiewicz miał napisać do Krala: „Jesteś niesamowity”, co z pewnością nie pomaga w obronie jego niewinności. Czy to tylko nieporozumienie czy coś więcej?
Piesiewicz kategorycznie zaprzecza oskarżeniom, nazywając je „bezpodstawnymi”. Dla opinii publicznej pozostaje pytanie, czy to medialna burza w szklance wody, czy początek czegoś większego. Pewne jest jedno: ta historia z pewnością jeszcze się nie zakończyła.
Tymczasem wszystkie oczy zwrócone są na postępowanie w tej sprawie. Czy znajdą się dowody potwierdzające zarzuty, czy może Piesiewicz wyjdzie z tego bez szwanku? Oby to był początek wyjaśniania niejasnych relacji między światem sportu a biznesem.
Udostepnij artykul
Autor
Zespół redakcyjny
Zespół redakcyjny wiadomo.co — najważniejsze informacje z Polski i świata, 24/7.
