Reklama

Po przejęciu sądów, chociaż proces nie jest jeszcze zakończony, to właśnie media mogą okazać się najważniejszym narzędziem kontrolowania tego, co wyprawia zdeprawowana władza. I ludzie zdają sobie z tego sprawę, bo to byłoby przekroczenie kolejnej czerwonej linii. Trójpodział władzy i wolne media to są podstawowe zasady w państwach demokratycznych. Nie ma demokracji bez trójpodziału władzy i wolnych mediów. A PiS chciałby wrócić do wzorców z czasów minionych – mówi nam Krzysztof Luft, były członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Pytamy o konsekwencje planowanego przez PiS przejęcia mediów prywatnych

Projekt dotyczący tzw. dekoncentracji mediów mamy poznać jesienią. PiS-owi bardzo na tym zależy?
Oczywiście. Jednym z najważniejszych frontów wojny, która się toczy – o to, czy będziemy krajem cywilizacji zachodniej, łącznie ze wszystkimi tego konsekwencjami, czyli także wolnymi mediami – jest walka o świadomość Polaków.

Nie bez powodu jedną z pierwszych decyzji PiS-u po wygranych wyborach było przejęcie władzy nad mediami publicznymi i zrobienie z nich ordynarnej tuby propagandowej.

176275_150106478382960_4968184_o
Krzysztof Luft

PiS strasznie uwiera to, że są jeszcze wolne media, które opisują rzeczywistość taką, jaką ona jest, i krytykują ich działania. Dlatego myślę, że determinacja jest bardzo duża.

To będzie dekoncentracja, czy repolonizacja?

Nie wiemy, co będzie w tym projekcie. PiS na razie na ten temat milczy. Ale po tym projekcie spodziewam się wszystkiego najgorszego. Jego celem będzie przejęcie kontroli nad mediami, które są dla PiS-u kamieniem w bucie. Podobnie jak w przypadku “reformy” sądownictwa, która nie ma na celu poprawy funkcjonowania sądownictwa, tylko przejęcia nad nim kontroli. Jeden z posłów ostatnio zresztą powiedział wprost, że niedługo będą się mogły zacząć postępowania sądowe i prokuratorskie wobec opozycji.

Mając świadomość tego, że w partii rządzącej jest duża determinacja, aby przejąć również media, to jednocześnie zdaję sobie sprawę, że to jest ekipa nieudaczników, która może sobie z tym nie poradzić.

Dlaczego to będzie trudne?
Pamiętamy, że na początku były wielkie zapowiedzi reformy mediów publicznych. Miały być inaczej zorganizowane i finansowane, a nic z tego nie wyszło. Jedyne, co zrobiono, to dwie krótkie ustawki kadrowe, które sprowadzały się do tzw. TKM. Chodziło tylko o to, aby uprawiać ordynarną propagandę polityczną. Nic więcej nie byli w stanie zrobić.

Rozumiem, że w tym przypadku może być podobnie? Czyli to może być projekt widmo…

Ten projekt jest bardzo trudny także dlatego, że sprawa ma także kontekst międzynarodowy. Chodzi bowiem o to, aby przejąć kontrolę nad tymi mediami, których PiS nie lubi, a tak się składa, że część z nich to media, które są własnością firm zagranicznych, czyli europejskich. Nawet jeżeli mówimy o telewizji TVN, za którą stoi korporacja amerykańska, to koncesjonariuszem jest firma z siedzibą w UE.

To może być kolejny element wojny PiS-u z Komisją Europejską?

Jeżeli projekt ujrzy światło dzienne, to tak właśnie będzie.

Reklama

Tego typu przejęcie byłoby całkowitym lekceważeniem zasad panujących w UE. I to jednej z najważniejszych, także dla PiS-u, czyli wspólnego rynku.

Nie wyobrażam sobie, żeby to bez problemu zostało przez instytucje unijne zaakceptowane.

Nawet jeżeli, to PiS i tak się tym nie przejmie.

Niestety, tak jak nie przejmuje się innymi rzeczami, z ogromną szkodą dla Polski. Przecież to jest droga do całkowitej marginalizacji naszego kraju.

Z jednej strony PiS jest zdeterminowany, z drugiej to może być trudny proces. Co przeważy?

Nie wiem. Na razie myślę, że w samym PiS-ie są spore wątpliwości, dlatego że to będzie projekt trudny nie tylko prawnie, ale także ryzykowny politycznie. Media dużo bardziej przemawiają do wyobraźni Polaków niż Trybunał Konstytucyjny i sądy. Z mediami przecież mają do czynienia wszyscy.

Ewentualny zamach na media komercyjne może być politycznym problemem i wywołać silną reakcję społeczną – mam nadzieję, że tak by się stało.

Wiceminister kultury Jarosław Sellin mówił ostatnio, ze projekt jest gotowy i czeka tylko na “decyzję polityczną”. Czyli na prostą polityczną kalkulację, jak bardzo to się opłaca, albo nie opłaca?
Straty polityczne mogą być znacznie większe niż ewentualne propagandowe korzyści, które PiS chce z tego wyciągnąć. To będzie dla nich trudna decyzja.

Czym grozi przejęcie mediów komercyjnych?

Po przejęciu sądów, chociaż proces nie jest jeszcze zakończony, to właśnie media mogą okazać się najważniejszym narzędziem kontrolowania tego, co wyprawia zdeprawowana władza. I ludzie zdają sobie z tego sprawę, bo to byłoby przekroczenie kolejnej czerwonej linii. Trójpodział władzy i wolne media to są podstawowe zasady w państwach demokratycznych. Nie ma demokracji bez trójpodziału władzy i wolnych mediów. A PiS chciałby wrócić do wzorców z czasów minionych.

Jarosław Kaczyński i wielu jego współpracowników żyją właśnie wzorcami z czasów PRL-u

i wyobrażają sobie, że można zmonopolizować przekaz medialny tak, jak w tamtych czasach. Nie rozumieją tego, że świat się zmienił, że się zglobalizował, że komunikacja ma inny charakter. Teraz nie może być monopolu na wszystko, przede wszystkim dlatego, że jest Internet. A ewentualna próba przejęcia kontroli nad Internetem mogłaby być dla PiS-u zabójcza.


Zdjęcie główne: Fot. Pixabay; Zdjęcie w tekście: Krzysztof Luft, Fot. Facebook/Krzysztof.Luft

Reklama