Reklama

– To czarny dzień dla Polski. Hańba! – grzmi opozycja. PiS przegłosował projekty ustaw o KRS i ustroju sądów powszechnych. Ten pierwszy wygasza kadencję 15 członkom rady i wybór następców przekazuje politykom. Druga za to oddaje pełnię władzy nad prezesami sądów ministrowi sprawiedliwości. Projekty zostały “wrzucone” do porządku obrad 3 godziny przed głosowaniem. Jego wynik nie zaskoczył. – Model budowany przez polską konstytucję rozsypał się jak domek z kart. Wróciliśmy za to do modelu jednolitości władzy państwowej, czyli modelu, który był w PRL- u – komentuje w rozmowie z wiadomo.co konstytucjonalista dr Ryszard Balicki.

“PRL-bis, czyli niszczenie państwa prawa”

– Okłamaliście wyborców, wprowadzacie PRL-bis, dlatego że wasza mentalność to jest właśnie mentalność peerelowska – mówił z sejmowej mównicy poseł PO Borys Budka.

Były minister sprawiedliwości pytał też posła PiS-u Stanisława Piotrowicza: – Czy jest pan dumny z tego, że historia zatoczyła koło, że wracamy do rozwiązań, które pan tak ładnie promował w epoce słusznie minionej? Czy jest pan dumny z tego, że znowu polscy prokuratorzy będą mogli występować przed upartyjnionymi sędziami?

– Niszczenie KRS-u to jest niszczenie fundamentu państwa prawa, to jest zniszczenie tego, że Kowalski jest tak samo traktowany, jak ktoś z legitymacją Prawa i Sprawiedliwości. (…) Ten dzień powinien spowodować, że jeślibyście nie zrobili już nic przez tę kadencję, to Polacy powinni was rozliczyć i nigdy więcej nie wybrać do parlamentu – to głos posłanki Nowoczesnej Katarzyny Lubnauer.

Reklama

Inna posłanka Nowoczesnej, Paulina Hennig-Kolska opisała to tak: – Chodzi tylko o to, abyście mogli używać KRS-u w taki sposób, jak używacie Trybunału Konstytucyjnego.

Przeciwko tym projektom byli także posłowie Kukiz ’15. – Może zaproponujemy wniesienie ustawy, która wygasi kadencję tego Sejmu? Na tej samej zasadzie możemy wygasić kadencję posłów, może tylko niektórych ugrupowań, ja wskażę których – mówił Grzegorz Długi.

Krótka historia “reformy sądownictwa”

Oba projekty już kilka razy były zdejmowane z porządku obrad. Uzasadniano to między innymi oczekiwaniem na rozstrzygnięcie przez obecny Trybunał Konstytucyjny wniosku Prokuratora Generalnego ws. zapisów obecnej ustawy o KRS.

20 czerwca pisowski TK wykonał swoje zadanie i orzekł, że zapisy obecnie obowiązującej ustawy są niekonstytucyjne. Co ciekawe, za niekonstytucyjne uznał także indywidualne kadencje członków rady. Nie było już na co czekać.

Oba projekty zostały dołączone do porządku obrad na 3 godziny przed trzecim czytaniem, czyli ostatecznym głosowaniem. PiS chciał wziąć wszystkich z zaskoczenia.

Teraz oba projekty trafią do Senatu. Tam wynik głosowania też jest przesądzony. Co zrobi Andrzej Duda? – Uważam, że nie powinno wprowadzać się takich rozwiązań, jak wygaszenie kadencji członków KRS przed upływem konstytucyjnego terminu zakończenia tej kadencji – mówił w maju prezydent Andrzej Duda.

– Mamy groźbę przesuwania się w kierunku systemu autorytarnego. Konstytucja stała się tylko ozdobnikiem, nie ma realnego znaczenia – mówi dr Ryszard Balicki, konstytucjonalista z Uniwersytetu Wrocławskiego

Kamila Terpiał: Sejm przegłosował tzw. pakiet sądowy, czyli projekt ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa i prawo o ustroju sądów powszechnych. To czarny dzień dla Polski? Tak mówi opozycja.
Ryszard Balicki:
Tak, to jest czarny dzień dla Polski, a zwłaszcza dla polskiego modelu ustrojowego. Nie da się ukryć, że z chwilą przegłosowania takich zmian model budowany przez polską konstytucję rozsypał się jak domek z kart. Wróciliśmy za to do modelu jednolitości władzy państwowej, czyli modelu, który był w PRL- u. Wszystko zaczyna się i kończy na poziomie jednolitej władzy.

Wtedy był to Sejm zdominowany przez PZPR, ale i teraz władza znalazła się rękach jednego ugrupowania politycznego, które ma pełnię władzy.

Musimy mieć świadomość, że PiS może decydować o tym, co dzieje się w ramach władzy ustawodawczej i wykonawczej – do tego ma prawo, bo wygrało wybory. Ale zdecydowało, że przejmie jeszcze władzę sądowniczą. To jest złamanie naszej konstytucji.

I koniec trójpodziału władzy?
Trójpodział władzy jest podstawowym elementem systemu demokratycznego. Demokracja to jednak coś więcej niż wybory – o czym, niestety, zapominamy – i sprowadzamy ją tylko do czynnika proceduralnego, czyli faktu wyborów. Ale wygranie wyborów to początek, a nie koniec demokracji.

Dlaczego przegłosowane dzisiaj ustawy są niekonstytucyjne?
W przypadku ustawy o KRS-ie chodzi o skrócenie kadencji. Musimy sobie uświadomić, że mówimy o kadencji konstytucyjnego organu państwa, która jest tak samo opisana, jak kadencja prezydenta.

Jeżeli dzisiaj ustawą skrócimy kadencję sędziów – członków KRS, to jutro taką samą ustawą, w takim samym trybie być może ktoś będzie chciał skrócić kadencję prezydenta.

Druga sprawa to podział Krajowej Rady Sądownictwa na dwie izby – to też nie ma swojego umocowania w konstytucji. Taki podział w konsekwencji generuje przewagę dla czynnika politycznego w KRS, co jest oczywistym naruszeniem modelu, który został zbudowany po 1989 roku. To powoduje, że kreowanie sędziów będzie uzależnione tylko i wyłącznie od władztwa politycznego, co docelowo może postawić pytanie o niezawisłość sędziów w tym trybie powoływanych.

Do tego musimy jeszcze dodać ministra sprawiedliwości, który będzie mógł odwoływać oraz powoływać prezesów i wiceprezesów sądów. To rozwiązanie też jest niezgodne z konstytucją?
Wprowadzamy mechanizm, który w rękach czynnika politycznego – czyli ministra sprawiedliwości – daje pełnię władzy nad organami kierowniczymi sądu i likwiduje udział czynnika samorządu sędziowskiego. To też jest naruszenie pewnego modelu.

Czynnik polityczny, który będzie dominował nad organami kierowniczymi, według mnie narusza niezależność sądów, o której mówi konstytucja.

Warto zwrócić uwagę, że tylko w odniesieniu do wymiaru sprawiedliwości konstytucja wyraźnie mówi o niezależności, to właśnie sądy otrzymały ten przymiot i to nieprzypadkowo. W modelu systemu parlamentarno-gabinetowego zlanie się władzy wykonawczej i ustawodawczej jest typowe, dlatego tym bardziej trzeba chronić niezależność wymiaru sprawiedliwości. Konstytucja taki mechanizm wprowadza, ale teraz został złamany.

Czym może grozić skupienie całej władzy w jednym ręku?
Przede wszystkim tym, że nie będzie czynnika, o którym mówi konstytucja: podział i równowaga władzy.

Mamy groźbę przesuwania się w kierunku systemu autorytarnego. Autorytaryzm może mieć również oblicze wieloosobowe.

To nie musi być silna władza jednej osoby, to może być również autorytaryzm wieloosobowy w postaci rządów jednej partii, która będzie stanowić prawo i orzekać na podstawie tego prawa. Nie będzie już niezależnego czynnika, którym są właśnie sądy.

“To właśnie w konstytucji jest jasny i wyraźny zapis, że władza zwierzchnia należy do narodu” – tak poseł Stanisław Piotrowicz – czyli “twarz przywracania ładu konstytucyjnego” – tłumaczył to, co robi PiS.
Władza zwierzchnia należy do narodu – to oczywiste. Tyle że naród zrealizował ją również poprzez akceptację w referendum konstytucji. A teraz parlamentarzyści uznali się ważniejsi od wspomnianego przez pana posła suwerena, bo zdecydowali inaczej niż suweren przesądził. Bardzo karkołomnym jest powoływanie się na suwerena w momencie, w którym wolę tego suwerena się łamie.

Czym w tej chwili jest konstytucja?
Jestem konstytucjonalistą, więc tym bardziej przykro jest mi powiedzieć, że

konstytucja stała się właściwie tylko dokumentem, zapisanym na papierze tekstem, na który politycy nie zwracają uwagi i którego nie szanują.

Doszliśmy do etapu, kiedy ustawami zmienia się konstytucję, czyli ją łamie, bo musimy mieć świadomość, że to jest najwyższy akt prawny. Konstytucja stała się ozdobnikiem, nie ma realnego znaczenia, i mówię to z wielką przykrością.


Zdjęcie główne: Znicze przed Trybunałem Konstytucyjnym symbolizujące koniec państwa prawa, Fot. Flickr/PO, licencja Creative Commons

Reklama

Comments are closed.