Senat wybrał ławników do Sądu Najwyższego. W głosowaniu udziału nie wzięli senatorowie PO. – Chcieliśmy pokazać, że nie akceptujemy prawa, które jest niezgodne z konstytucją i przeciwne idei samorządności – tłumaczył w rozmowie z wiadomo.co senator PO Mieczysław Augustyn. Poza tym mówi wprost, że kandydaci nie posiadali wymaganych kwalifikacji, a część z nich wręcz skompromitowała się swoimi wypowiedziami. Opozycja liczy, że KE skieruje wniosek w sprawie ustawy o SN do Trybunału Sprawiedliwości UE. Ustawa wchodzi w życie 3 lipca. PiS zapowiada, że zmian nie będzie niezależnie od tego, co zrobi UE.

Protest senatorów opozycji

O wyborze ławników zdecydowało 57 senatorów PiS. Przedstawiciele opozycji pobrali karty do głosowania, ale nie wrzucili ich do urny. Na znak protestu. – Chcieliśmy zaznaczyć, że nie akceptujemy prawa, które jest niezgodne z konstytucją i przeciwne idei samorządności. Nie możemy legitymizować swoim głosowaniem obowiązywania takiej ustawy. Dlatego wyszliśmy z sali nie oddając głosu na ławników – mówi wiadomo.co senator PO Mieczysław Augustyn.

Według marszałka Senatu to zachowanie “nielicujące z godnością senatora”. – Nie są przecież Trybunałem Konstytucyjnym, wykraczają poza swoje kompetencje, a powinni jednak realizować to, co jest zapisane w ustawie o wykonywaniu posła i senatora i powinni wziąć udział w głosowaniu – powiedział Stanisław Karczewski.

Odpowiedź senatora Augustyna jest krótka: – Pan marszałek także nie decyduje o tym, co jest zgodne z konstytucją. Jeżeli znakomici profesorowie, prawnicy z gremiów krajowych i międzynarodowych upewniają mnie, że ustawa jest sprzeczna z konstytucją, nie będę wierzył w słowa pana marszałka i puszczam je mimo uszu.

Wybór ławników do SN. “To nieporozumienie”

Do Sądu Najwyższego wybrano w sumie 13 osób, które zarekomendowała senacka komisja praworządności. Senat powinien wybrać 36 osób, ale nie zgłosiło się tylu kandydatów. Nawet marszałek Stanisław Karczewski stwierdził, że “czuje niedosyt”.

– Wydaje się, że znaczna część Polaków podziela naszą opinię, o czym świadczy fakt, że nie udało się zgromadzić wystarczającej liczby kandydatów, aby obsadzić miejsca ławników. Okazało się, że kandydaci, którzy się zgłosili, potwierdzają nasze obawy, że udział ławników w SN jest nieporozumieniem. Sprawy, które są tam rozstrzygane, na ogół wymagają specjalistycznej wiedzy prawniczej, a to, co mówili o sobie i swoich motywach kandydaci, pokazywało, że nie mają żadnych kwalifikacji, aby sprostać temu zadaniu – tłumaczy Mieczysław Augustyn.

Jedna osoba w ogóle na przesłuchaniu przed senacką komisją się nie pojawiła, a i tak kandydatura została przyjęta. Inne o swoich motywach mówiły “w sposób kompromitujący”. – Jedna pani tłumaczyła, że to kolejny szczebel w jej karierze, ktoś inny był ciekawy, jak wyglądają obrady sądu, ale była też kandydatka, która twierdziła, że wie, co jest dobre, a co złe, bo nauczyła się tego od dzieci w przedszkolu – relacjonuje senator PO.

W senackim głosowaniu odpadły dwie osoby zarekomendowane przez komisję. Kandydat, o którym we wtorek dowiedzieliśmy się, że poszukiwała go policja. Poparło go tylko dwóch senatorów PiS, przeciw było 47. Podobnie pracowniczka NIK, która zgłosiła się, chociaż – zgodnie z ustawą o SN – praca w tej instytucji ją dyskwalifikuje.

PiS: Zmian w ustawie o SN nie będzie

Rząd w piątek opublikował obwieszczenie Andrzeja Dudy o wolnych stanowiskach sędziego w SN. Według senatora PO to sygnał, że PiS nie zamierza w tej sprawie ustępować. – Takie działanie jest wyrazem postawy PiS-u, który upiera się przy dotychczasowych rozwiązaniach. Jest przejawem złej woli w momencie trudnych negocjacji z KE – mówi Mieczysław Augustyn.

Opozycja liczy jeszcze na to, że Komisja Europejska lada moment skieruje wniosek do Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu. – Spodziewamy się zgłoszenia wniosku do Trybunału Sprawiedliwości w ciągu najbliższych kilkunastu godzi. Jeżeli Trybunał nakaże wstrzymanie stosowania ustawy w ramach środka zapobiegawczego, to z godziny na godzinę przestanie obowiązywać. Czasu jest niewiele, ale wystarczająco – mówi senator Platformy.

Problem w tym, że PiS nie zamierza się przejmować tym, co zrobią instytucje europejskie. “Oczywiście, oczywiście” – tak stwierdził wicemarszałek Sejmu i szef klubu PiS Ryszard Terlecki w rozmowie z dziennikarzami w Sejmie, pytany, czy dokona się zmiana w SN niezależnie od tego, co zrobi UE.

– Instytucje europejskie nie mają uprawnień takich, żeby rozstrzygać o prawie wewnątrz państw członkowskich. Więc to będzie wskazówka. Nie sądzę, żebyśmy mieli z tego powodu jakieś poważniejsze trudności. Nie zamierzamy nic zmieniać – zapewnił wicemarszałek Sejmu.

Ale zmiana w Sądzie Najwyższym może nie być taka prosta. Coraz więcej sędziów odmawia stosowania ustawy, powołując się na konstytucję. Zgromadzenie Ogólne SN przyjęło uchwałę, w której uznaje, że prof. Małgorzata Gersdorf pozostaje zgodnie z Konstytucją RP I prezesem Sądu Najwyższego do 30 kwietnia 2020 roku.


Zdjęcie główne: Protest w obronie sądów w 2017 roku, Fot. Flickr/PO, licencja Creative Commons