Jeden cham, reszta sejmu tchórze
Poseł Konrad Berkowicz nazwał dziennikarkę TVP Justynę Dobrosz-Oracz „kurtyzaną”, a nazajutrz jeszcze dołożył. Politycy, którzy na sejmowych korytarzach potrafią skakać sobie do gardeł o byle co, tym razem wykazali się męstwem na miarę epoki: wrzucili posty na X. Po męsku zachował się jeden człowiek. I nie był to żaden poseł.
- Poseł Konrad Berkowicz nazwał dziennikarkę TVP Justynę Dobrosz-Oracz „kurtyzaną”, a nazajutrz jeszcze dołożył.
- Politycy, którzy na sejmowych korytarzach potrafią skakać sobie do gardeł o byle co, tym razem wykazali się męstwem na miarę epoki: wrzucili posty na X.
- Po męsku zachował się jeden człowiek.

Pytanie za sekundę, odpowiedź za zero
Środa, 7 października, wejście do Sejmu. Justyna Dobrosz-Oracz zadaje posłowi Konfederacji pytanie, na które odpowiedź mieści się w jednym słowie: „Panie pośle, był pan w wojsku?”. Tak albo nie. Sekunda roboty, sama zresztą mu to mówi.
Berkowicz nie ma czasu, bo „głosowania się zaczynają”. Ale na jedno zdanie czas znajduje. Już w drzwiach rzuca przez ramię: „Poza tym rozmawiam z dziennikarzami, a nie z kurtyzanami”.
Dziennikarka nie traci zimnej krwi: „Pan mnie obraża i pan zostanie pozwany”. Tyle. Bez krzyku, bez łez, bez histerii. Klasa po jednej stronie, rynsztok po drugiej.
Nagranie poszło wieczorem w „Bez trybu” w TVP Info. Gdyby ktoś miał wątpliwości, co znaczy słowo „kurtyzana”, niech zajrzy do słownika. Nie znaczy „dziennikarka, której pytania mi się nie podobają”.
Przeprosiny dla „wszystkich kurtyzan”
Normalny człowiek po czymś takim ochłonąłby, zadzwonił, kupił kwiaty i przeprosił. Berkowicz poszedł w drugą stronę. Na X napisał: „Przekroczyłem nieprzekraczalną granicę. Przepraszam wszystkie kurtyzany”.
Mało? W czwartek rano dorzucił, że „nie zwyzywał tej pani”, tylko nazwał ją stosownie do zawodu i „charakteru warsztatu”. Do wpisu dołączył zrobione z zaskoczenia zdjęcie dziennikarki w czerwonej sukience, z mikrofonem w ręku. Jakby to cokolwiek tłumaczyło. Jakby czerwona sukienka była dowodem w sprawie.
Tak wygląda poseł na Sejm Rzeczypospolitej w 2026 roku. Ten sam, który rok temu, w październiku 2025, wyszedł z krakowskiej IKEA z niezeskanowanymi talerzami i patelnią, został zatrzymany przez ochronę i przyjął 500 zł mandatu. Wtedy tłumaczył się pośpiechem i słuchawkami w uszach. Tym razem nie ma nawet słuchawek. Jest tylko on.
Stankiewicz: zapraszam do siebie
Teraz scena, dla której warto było obejrzeć ten program do końca. Po materiale z Sejmu kamera wraca do studia TVP Info. Siedzi tam Andrzej Stankiewicz. I nie owija w bawełnę.
„Nie można ubliżać ludziom, nie można wyzywać dziennikarzy” – mówi. A potem pada zdanie, którego zabrakło całej klasie politycznej: „Jeżeli jest taki twardy i uważa, że wobec kobiety można to zastosować, to ja go zapraszam, żeby przyszedł do mnie i tak się do mnie odezwał”.
I na koniec, żeby nikt nie miał wątpliwości: „Więc powtarzam: bydlak, cham i złodziej”.
Można się krzywić na dobór słów. Ale to była jedyna reakcja, w której ktoś stanął obok kobiety, a nie za ekranem smartfona. Dziennikarz, nie poseł. Facet, który nie ma immunitetu, klubu ani rzecznika.
Dzielni na X, cisi na korytarzu
A politycy? O, politycy zareagowali błyskawicznie. Kciukami.
Adam Szłapka: „Zwykły cham”. Marcin Kierwiński: „Chamstwo do kwadratu”. Barbara Nowacka: „Dno”. Joanna Scheuring-Wielgus: „prostackie chamidło”. Agnieszka Dziemianowicz-Bąk: „Kultura to nie patelnia – nie ukradniesz”. Robert Biedroń radził Berkowiczowi wrócić po patelnię. Zbigniew Konwiński: „Chamstwo, prostactwo, nienawiść do kobiet”. Małgorzata Kidawa-Błońska: „Niby »Nowa Nadzieja«, a jednak stare chamstwo”.
Wszystko prawda. Wszystko celne. I wszystko z bezpiecznej odległości.
Najlepsze napisał szef Kancelarii Premiera Jan Grabiec. Zwrócił się do Konfederacji: „Wy w tej Konfederacji macie w ogóle jaja? Potraficie zrobić porządek z tym chamem czy nie?”. Świetne pytanie. Tylko że dobrze byłoby je zadać nie tylko Konfederacji, ale wszystkim czterystu kilkudziesięciu panom i paniom, którzy dzień w dzień mijają Berkowicza w sejmowym korytarzu, w bufecie, w windzie.
W żadnej relacji, do której dotarłem, nie ma śladu, że którykolwiek poseł podszedł do niego i powiedział mu to w oczy. Ani jeden.
O mównicę się przepychają, przy kobiecie milkną
I tu jest sedno. Widzieliśmy już posłów, którzy przepychają się przy mównicy, blokują salę, szarpią się o drzwi i wykrzykują sobie przez ławy rzeczy, których nie powtórzę. Na to odwagi starcza. Do bójki o regulamin chętnych nie brakuje.
Ale kiedy kolega z ław obraża kobietę jednym z najpodlejszych słów, jakie ma polszczyzna, nagle wszyscy stają się dyplomatami. Wniosek do komisji. Wpis na X. Apel do kierownictwa partii. Proceduralnie, poprawnie, letnio.
Każdy normalny facet wie, jak by to się skończyło na budowie, w pubie czy na rodzinnym weselu. Ktoś by wstał. Ktoś by podszedł. Ktoś by powiedział: „Przeproś. Teraz”. A gdyby nie przeprosił, w Sejmie należałby mu się porządny, symboliczny kop w cztery litery.
Żeby było jasne: nie namawiamy do przemocy. Nikt nie ma nikogo bić. Mówimy o kopie towarzyskim. O tym, że nikt nie podaje mu ręki. Że przy stoliku w bufecie robi się pusto, kiedy siada. Że koledzy z jego własnego klubu mówią mu prosto w twarz, że przyniósł im wstyd. Ten kop boli bardziej niż komisja etyki. I nikt go nie wymierzył.
Mentzen: przegiął, ale budżet ważniejszy
A jak zareagował szef Berkowicza? Sławomir Mentzen najpierw nazwał Dobrosz-Oracz „obrzydliwą propagandystką”. Dopiero potem łaskawie przyznał: „Konrad Berkowicz oczywiście przegiął, te słowa nigdy nie powinny paść”. I od razu dodał, że jutro debata budżetowa, która jest „znacznie ważniejsza od tego, jak kto kogo obraził”.
Przetłumaczmy z politycznego na polski: kumpel przegiął, ale kumpel zostaje. Żadnej kary, żadnego zawieszenia, żadnego „przeproś albo wylatujesz”. To jest właśnie ten brak jaj, o który Grabiec pytał. Tyle że ten sam brak widać też po drugiej stronie sali.
Przypomnijmy przy okazji, że tydzień wcześniej, 30 września, Mentzen kpił z nowych policjantek z Dolnego Śląska, pisząc, że „od razu czuje się bezpieczniej”. Wzór idzie z góry. Berkowicz nie wymyślił się sam.
Komisja etyki, czyli kara z papieru
Marszałek Włodzimierz Czarzasty napisał, że jest mu wstyd, i skierował sprawę do Komisji Etyki Poselskiej z wnioskiem o najwyższą możliwą karę. Własny wniosek złożyli posłowie KO Paweł Bliźniuk i Maciej Tomczykiewicz: chcą nagany i publicznych przeprosin. TVP wydała oświadczenie, że stoi po stronie swojej dziennikarki i udzieli jej pełnego wsparcia.
Dobrze. Tylko spójrzmy prawdzie w oczy. Najwyższa kara, jaką może wymierzyć ta komisja, to nagana. Kawałek papieru. Sam Tomczykiewicz przyznał, że kary w regulaminie Sejmu „nie są wysokie”. Berkowicz powiesi sobie tę naganę nad biurkiem i zrobi z niej rolkę na TikToka.
Prawdziwy rachunek wystawi mu sąd, jeśli Dobrosz-Oracz pójdzie z pozwem do końca. I dobrze. Ale to znaczy, że kobieta, którą obrażono pod drzwiami parlamentu, musi bronić się sama, na własny koszt i własnymi nerwami. Sejm, z całą swoją powagą, Strażą Marszałkowską i komisjami, wyśle jej najwyżej wyrazy współczucia.
Panowie posłowie, lustro czeka
Berkowicz to problem Konfederacji i problem wyborców, którzy go wybrali. Ale cisza na korytarzu to problem wszystkich, którzy tam chodzą. Bo cham robi się bezczelny dokładnie wtedy, kiedy wie, że nikt mu nie podejdzie pod nos.
Andrzej Stankiewicz powiedział w telewizji, że zaprasza Berkowicza do siebie. Ciekawe, czy ten przyjdzie. Jeszcze ciekawsze, czy którykolwiek poseł powie mu to samo w Sejmie. Prosto w twarz, a nie w telefon.
Bo odwaga w polityce to nie jest ostry wpis wrzucony wieczorem z kanapy. To jest wstać, podejść i powiedzieć: „Tak się do kobiet nie mówi. Przeproś”. Na razie zrobił to jeden facet. I nie ma mandatu posła.
Twoja reakcja na ten artykuł
Wyraź opinię jednym kliknięciem (1 reakcji)
Czy zgadzasz się ze stanowiskiem przedstawionym w artykule?
Dołącz do społeczności wiadomo.co
Najważniejsze wiadomości, kulisy polityki i autorskie materiały wideo wysyłane natychmiast na Twój telefon.
Udostępnij artykuł
Autor
Zespół redakcyjny
Zespół redakcyjny wiadomo.co — najważniejsze informacje z Polski i świata, 24/7.
