Reklama

– Auschwitz to w dzisiejszych niespokojnych czasach wielka lekcja tego, że trzeba czynić wszystko, aby uchronić bezpieczeństwo i życie swoich obywateli powiedziała pani premier podczas 77. rocznicy deportacji polskich więźniów do Auschwitz. Te słowa wypowiedziane w takim miejscu wywołały burzę. Skomentował je na Twitterze szef Rady Europejskiej Donald Tusk. Według niego, “nigdy nie powinny paść”. Co Beata Szydło miała na myśli? Czy wykorzystała ten moment i to miejsce do gry politycznej? – Ta wypowiedź jest niezrozumiała. Ale retoryka straszenia uchodźcami jest przerażająca – mówi w komentarzu dla wiadomo.co Paula Sawicka, przewodnicząca Rady Programowej Stowarzyszenia przeciw Antysemityzmowi i Ksenofobii “Otwarta Rzeczpospolita”, przyjaciółka Marka Edelmana.

Kontrowersyjne słowa i znikający wpis na Twitterze

Na koncie twitterowym PiS-u najpierw pojawił się wpis, cytujący te słowa pani premier, ale później został usunięty. Tam jednak nic nie znika.

Słowa premier Beaty Szydło na Twitterze skomentował nawet przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk:

Reklama

Zresztą komentarzy jest znacznie więcej. Ta część wystąpienia pani premier wywołała prawdziwą burzę. Nie tylko politycy opozycji zarzucają pani premier wykorzystywanie tej tragedii w bieżącej polityce straszenia uchodźcami.

Premier Beata Szydło sprawy nie skomentowała.

O komentarz poprosiliśmy Paulę Sawicką, byłą prezes stowarzyszenia “Otwarta Rzeczpospolita”, dziś przewodniczącą Rady Programowej, przyjaciółkę Marka Edelmana. Do słów pani premier podchodzi na chłodno i raczej z dystansem. Ale o retoryce strachu mówi jednoznacznie – przerażająca. Dlaczego?

Kamila Terpiał: Jak pani interpretuje te słowa wypowiedziane w takim miejscu?
Paula Sawicka: Wydaje mi się, że teraz wszyscy prześcigają się w interpretacji zdania, które może nic nie znaczyć. Ta wypowiedź nie ma szczególnego sensu, to jest taki swego rodzaju slogan. Pani premier mówi też, że Auschwitz nigdy nie powinno się powtórzyć – to znamy, to są słowa powtarzane przez dziesięciolecia, wyświechtane, dlatego teraz już niewiele znaczą. Gdyby starać się interpretować to, co pani premier powiedziała, to można jej przypisać wszystko.

Pani premier mówi dużo różnych głupstw i nieznaczących rzeczy, a to, co dzisiaj powiedziała, jest niezrozumiałe.

Cały czas nie wiemy, co miała na myśli.

A może pani premier chodziło o uchodźców? Taka interpretacja nasuwa się sama, to ostatnio ważny polityczny temat…
To jest tak odległe skojarzenie, że ja bym go nie narzucała. To trudno skojarzyć z tym, co ona mówi. To byłoby bezsensowne. Może chodziło o to, że ludziom trzeba pomagać, bo przecież w Oświęcimiu ginęli nie tylko Polacy? Jedno jest pewne,

ta wypowiedź nie udała się pani premier pod żadnym względem,

nawet biorąc pod uwagę cele i idee, które przyświecają temu rządowi. Tak naprawdę chronić obywateli to znaczy chronić obywateli. Ale przecież Oświęcim to nie jest miejsce, do którego przyjechali uchodźcy, którym trzeba pomóc, a oni nam wmawiają, że to są terroryści, którzy chcą nas zabić.

Rząd nie chce przyjąć żadnego uchodźcy, bo, jak wcześniej nie raz mówiła pani premier, chce chronić bezpieczeństwo Polaków…
Taka retoryka została nam narzucona, nie potrafimy inaczej rozmawiać. Ludzie nie lubią się bać. To jest narzędzie polityczne. Kiedyś do tego celu używano Żydów.

To, co robił Hitler przed wojną, to było szukanie winnego i tego, który zagraża i wokół ochrony przed zagrożeniem ludzie się jednoczyli i integrowali, bo wydawało im się, że ktoś ich obroni. To jest dokładnie taka sama polityka – przerażająca.

Wiemy z doświadczenia i z historii, do czego ona prowadzi. Epatowanie zagrożeniem terrorystycznym to jest retoryka, której trudno się przeciwstawić. Jak ktoś mówi o Koranie, to niech zajrzy do Pisma Świętego, ile tam jest okrucieństwa i wezwania do przemocy.


Zdjęcie główne: Beata Szydło, Fot. Flickr/European Parliament, licencja Creative Commons

Reklama

Comments are closed.